Dramat polskiego siatkarza. Tak zareagował na diagnozę. "Byłem w szoku"
Maksymilian Granieczny przebojem wdarł się do siatkarskiej reprezentacji Polski i już teraz jest uznawany za jej przyszłość, a swój ogromny talent potwierdzał szczególnie w meczach Ligi Narodów. 20-letni libero formę z występów w kadrze chciał przenieść na rozgrywki PlusLigi, ale miał ogromnego pecha, bo jedno wydarzenie przekreśliło jego plany. W październiku siatkarz usłyszał bezlitosną diagnozę. "Byłem w szoku" - wyznał teraz w rozmowie ze sport.tvp.pl.

Maksymilian Granieczny od lat uchodził za wielki talent polskiej siatkówki, a głośno o nim stało się już w 2020 roku, gdy jako zaledwie 15-latek zadebiutował w Lidze Mistrzów. Wychowanek Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla pierwszy seniorski kontrakt podpisał właśnie w tym klubie, później spędził sezon w KGHM Cuprum Lubin, a w ostatniej kampanii oglądaliśmy go w barwach Cuprum Stilon Gorzów, czyli klubu będącego fuzją Cuprum Lubin i Stilonu Gorzów.
Utalentowany libero występował w kadrach młodzieżowych, a swoją dobrą grą przykuł uwagę Nikoli Grbicia. Ten nie dość, że pozwolił mu zadebiutować w seniorskiej reprezentacji, to jeszcze zabrał 20-latka na ostatnie finały Ligi Narodów, a następnie mistrzostwa świata. Granieczny odpłacał się za zaufanie dobrą grą i chociaż w najważniejszych meczach był jedynie zmiennikiem Jakuba Popiwczaka, potwierdzał, że jest przyszłością tej kadry.
Kibice "Biało-Czerwonych" mogli więc zacierać ręce na kolejne występy perły kadry Grbicia - Granieczny wrócił bowiem do JSW Jastrzębskiego Węgla i miał być podstawowym libero drużyny. Miał, bo 11 października, czyli jeszcze przed startem rozgrywek, podczas turnieju towarzyskiego Bogdanka Volley Cup w Lublinie doznał złamania kości śródręcza. Teraz wrócił do tych dramatycznych chwil w rozmowie ze sport.tvp.pl.
Maksymilian Granieczny doznał poważnej kontuzji. "Byłem w szoku"
Granieczny doznał kontuzji po tym, jak zderzył się z kolegą z zespołu, Adrianem Staszewskim. Przy próbie przebicia piłki uderzył dłonią w kolano Staszewskiego i momentalnie poczuł ból.
"Podczas rozgrywania meczu odczucia bólowe są trochę inne z powodu adrenaliny i emocji; często nie czuje się fizycznie powagi sytuacji. Nie wyobrażałem sobie nawet, że wystąpiło jakiekolwiek złamanie, a co dopiero z przemieszczeniem. Myślałem, że to mocniejsze wybicie, bo zabolało mnie to dosyć mocno" - zdradził teraz.
Libero postanowił kontynuować grę, bo był przekonany, że to niegroźna kontuzja. Gdy jednak odbił piłkę kilka razy, dalej odczuwał mocny ból, przez co postanowił zejść z boiska. Tego samego dnia przeszedł badania w Lublinie.
Od lekarza dowiedzieliśmy się, że jest to złamanie z przemieszczeniem i według niego będzie konieczna operacja. Byłem w szoku
Szybko stało się jasne, że po zabiegu 20-latek będzie pauzował co najmniej cztery tygodnie. Początkowo musiał przyjmować silne leki przeciwbólowe, a gdy już odstawił lekarstwa, rozpoczął walkę o powrót do pełnej sprawności. Ćwiczy na siłowni, pracował też nad poruszaniem się na nogach i odbiciami drugą ręką. I nie może doczekać się powrotu na parkiet.
"Chciałbym grać, normalnie trenować... Bardzo mi tego brakuje. Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu będę mógł wykonać normalny trening siatkarski i wyjść na pierwszy mecz. To ogromna część mojego życia, nie pamiętam ile lat temu miałem tak długą przerwę od siatkówki" - podsumował.














