Dawid Konarski: Trzeba być gotowym i zdrowym

Jastrzębski Węgiel i PGE Skra Bełchatów, które zmierzą się w barażu o półfinał PlusLigi, stosunkowo niedawno zmagały się z kontuzjami ważnych siatkarzy. - Oby to była rywalizacja zdrowych ze zdrowymi - powiedział atakujący pierwszej z tych ekip Dawid Konarski.

Zarówno broniący tytułu bełchatowianie, jak i jastrzębianie to ekipy, które są od kilkunastu lat niemal zawsze w najlepszej czwórce ekstraklasy. Począwszy od sezonu 2001/02 Skry tylko trzy razy zabrakło na podium, a w półfinale dwukrotnie. Dziewięć razy zaś w tym czasie sięgnęła po tytuł. Drugi z zespołów od rozgrywek 2000/01 wywalczył 10 medali w PlusLidze, a trzy razy nie było go w "czwórce". W minionym sezonie uplasował się na piątej pozycji.

Reklama

- To rzeczywiście mocne zestawienie jak na ćwierćfinał. Ale z kimkolwiek by nam nie przyszło się zmierzyć na tym etapie, to trzeba być gotowym, w komplecie i w zdrowiu. Mam nadzieję, że to będzie fantastyczny bój zakończony naszym zwycięstwem. Obojętne, jakie będą wyniki poszczególnych spotkań, może być nawet cały czas po 3:2. Skra też już się wyleczyła. Mam nadzieję, że to będzie rywalizacja zdrowych ze zdrowymi i że to będą fajne pojedynki - zaznaczył Konarski.

Trener jastrzębian Roberto Santilli w końcówce fazy zasadniczej nie mógł skorzystać z przyjmującego Juliena Lyneela. Niedawno kłopoty zdrowotne trapiły także obu rozgrywających - Lukasa Kampę i Nikodema Wolańskiego. 

- Nasza gra falowała, ale nie chcę się usprawiedliwiać. Wiadomo, że Julien jest dla nas ważnym zawodnikiem, ale pokazaliśmy też w niektórych meczach, że i bez niego potrafimy grać równo całe spotkanie. W innych zdarzało nam się jednak za dużo błędów - przyznał atakujący reprezentacji Polski.

Jak dodał, przygotowując się do występu w play off jego drużyna skupiała się na ćwiczeniu konkretnych schematów gry.

W tym sezonie nie tylko kontuzje utrudniały grę siatkarzom z tego klubu. W grudniu o rozwiązanie umowy w trybie natychmiastowym poprosił trener Ferdinando De Giorgi. Szkoleniowiec dostał ofertę pracy w Cucine Lube Civitanova. W Jastrzębiu zastąpił go rodak Santilli, który prowadził do tego momentu Indykpolu AZS Olsztyn. Do tego ostatniego klubu z kolei przeniósł się Michał Mieszko Gogol, który w podobnym czasie stracił pracę w związku z wycofaniem się z ligi Stoczni Szczecin.

Konarski przed sezonem podpisał kontrakt z Jastrzębskim Węglem. Z De Giorgim pracował wcześniej w Zaksie Kędzierzyn-Koźle oraz w reprezentacji Polski i latem cieszył się na myśl o ponownej współpracy z tym szkoleniowcem.

- Żal już gdzieś minął, ale go miałem. Inni też byli zszokowani, rozgoryczeni i zawiedzeni decyzją trenera. Ale cóż, stało się, co się stało. To przeszłość, dawno już o tym zapomniałem. Taką podjął decyzje, to jest jego sprawa. Każdy z nas ocenił postępowanie Włocha sam, negatywnie. Zostawił klub w środku sezonu. I tak mieliśmy dużo szczęścia, że Roberto był akurat do wzięcia poprzez pewien układ, bo inaczej bylibyśmy bez trenera i mogło być różnie. Nie wiem, czy bez tego splotu wydarzeń na pewno byśmy kogoś znaleźli - przyznał 29-letni siatkarz.

Na pytanie, czy De Giorgi sygnalizował wcześniej zawodnikom klubu z Jastrzębia, że rozważa ofertę Lube, Konarski zaprzeczył.

- Tak jak rozmawialiśmy między sobą, to chyba to jest najgorsze, że zabrakło tego "przepraszam, że tak wyszło". Powiedział tylko, że zdarzyła się okazja, taki wielki klub, więc trzeba skorzystać. Słabo to wyszło, bo takie zwykłe słowo "przepraszam" może by za dużo nie zmieniło, ale zawsze ten obraz byłby pozytywniejszy. A tak, wychodząc życzył nam jedynie powodzenia i tyle - wspominał doświadczony zawodnik.

On sam wrócił jesienią do PlusLigi po rocznej nieobecności. W minionym sezonie bronił barw Ziraatu Bankasi Ankara. W majowej rozmowie z PAP opowiadał o chaosie, którego doświadczył w tureckim klubie.

- Fajnie było wrócić do Polski. Zwłaszcza że po sukcesie odniesionym z kadrą hale się rzeczywiście zapełniają, ta radość z siatkówki u wszystkich jest widoczna. Liczę, że w maju będzie jeszcze milej. Mam nadzieję, że teraz zrobimy ten pierwszy krok i awansujemy do półfinału, a potem to już będzie walka o medale. Mamy wspaniałych kibiców, którzy z nami jeżdżą, klub jest świetnie zorganizowany. Na przyszły sezon również mamy ambicje, żeby walczyć o jak najwyższe cele - relacjonował Konarski.

W środę dwukrotnego mistrza globu i jego klubowych kolegów czeka pierwsza odsłona barażowych zmagań. Wystąpią w niej w roli gospodarza, a trzy dni później przeniosą się do Bełchatowa. Awans uzyska ekipa, która wygra dwa mecze.

Agnieszka Niedziałek

Dowiedz się więcej na temat: Dawid Konarski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje