Czech zastąpił gwiazdę z kadry Grbicia. Dostał szansę w krytycznym momencie
Asseco Resovia Rzeszów pozostaje w grze o trzecie miejsce siatkarskiej PlusLigi. Rzeszowianie w ostatniej chwili uciekli znad przepaści w trzecim secie spotkania z PGE Projektem Warszawa. Ta sztuka by im się nie udała, gdyby nie Lukas Vasina i Jakub Bucki. Ich wejście już odmieniło losy walki o brązowy medal, choć przez większość sezonu obaj byli rezerwowymi. W dodatku Vasina dopiero wraca do formy po kontuzji. Od ich impulsu mogą zależeć dalsze losy rywalizacji, której stawką jest też awans do Ligi Mistrzów. Transmisje meczów o medale PlusLigi na antenach Polsatu Sport.

Asseco Resovia Rzeszów w tym sezonie była wymieniana wśród faworytów PlusLigi. Marzenia o odzyskaniu tytułu po ponad dekadzie przerwy zakończyły się jednak na gładko przegranych półfinałach z Aluron CMC Wartą Zawiercie, której na tym etapie sezonu Resovia ani razu nie była w stanie pokonać.
Niewiele brakowało, a podobnie byłoby w rywalizacji o brąz PlusLigi. PGE Projekt Warszawa wygrał dwa pierwsze mecze i dominował w trzecim - a miejsce na podium gwarantują trzy zwycięstwa. Przy prowadzeniu Warszawian 2:0 trener Resovii Massimo Botti dał szansę dwóm rezerwowym - Lukasowi Vasinie i Jakubowi Buckiemu. I to posunięcie pomogło odmienić losy rywalizacji.
Czeski siatkarz był bohaterem mistrzostw świata. W Polsce wylądował w rezerwie
Resovia wygrała trzecią partię, a czeski przyjmujący i polski atakujący pozostali na boisku. I poprowadzili drużynę do wygranej w tie-breaku, która sprawia, że w środę walka o brąz wraca do hali w Rzeszowie.
"Wydarzyło się coś niesamowitego. Wyglądało na to, że brązowy medal zostanie już w Warszawie. Jestem bardzo szczęśliwy, że nie poddaliśmy się, walczyliśmy cały czas i dzięki temu wygraliśmy. Będziemy walczyć do samego końca, dopóki ostatnia piłka nie wpadnie w boisko" - skomentował Vasina w rozmowie z Bożeną Pieczko z Polsatu Sport.
Czech ten sezon rozpoczynał jako jeden z bohaterów mistrzostw świata na Filipinach, gdzie jego drużyna narodowa sensacyjnie dotarła aż do półfinałów i przegrała z Polską walkę o brązowy medal. W klubie przegrywał jednak rywalizację z Arturem Szalpukiem, Klemenem Cebuljem i Yacine'em Louatim. Dodatkowo sporą część rozgrywek stracił przez uraz.
Teraz nieoczekiwanie został jednak jednym z bohaterów Resovii. A jego wejścia na boisko i tak mogłoby nie być, gdyby nie problemy z łydkami Szalpuka. Przyjmujący reprezentacji Polski nie zdołał dokończyć meczu i Botti tym razem postawił na Vasinę, a nie na Louatiego. To okazało się dobrą decyzją.
Jestem szczęśliwy, że po kontuzji wróciłem na boisko, dostałem szansę. I, mam nadzieję, pomogłem energią, z której każdy mnie zn
Jakub Bucki znów ratuje Asseco Resovię Rzeszów. Wciąż jest szansa na medal
Vasina wniósł sporo energii, uśmiechu i zaangażowania, ale niewiele, bo tylko pięć punktów. W samych statystykach jeszcze większa była rola drugiego z rezerwowych. Bucki z aż 17 punktami został wybrany MVP spotkania.
On również na dobre zameldował się na boisku w trzecim secie trzeciego meczu z PGE Projektem. Także Bucki zastąpił zawodnika z uznanym nazwiskiem i przeszłością w kadrze, czyli Karola Butryna. W ostatnich meczach dostawał zresztą od Bottiego coraz więcej szans, aż w końcu "odpalił" w ostatnim i najważniejszym momencie. Skończył spotkanie w Warszawie ze znakomitą, aż 70-procentową skutecznością w ataku.
"W ostatnich sezonach jestem zadaniowcem, wsparciem dla pierwszych atakujących. Wcześniej w swojej przygodzie byłem też pierwszym atakującym, choć nie na takim poziomie, jak PlusLiga. Znam więc te emocje, odpowiedzialność. Teraz to już zdecydowanie automat: czego ode mnie trener wymaga, to staram się dostarczyć" - podkreślił Bucki w podcaście "Polsat Siatcast".
To już bowiem nie pierwszy raz, gdy Bucki jest potrzebny w kluczowych momentach sezonu i zdaje trudny egzamin. Tak było już w Resovii, gdy był zmiennikiem Stephana Boyera, ale wcześniej również w JSW Jastrzębskim Węglu.
Teraz jego dyspozycja i energia Vasiny uratowała Resovię przed skończeniem sezonu poza podium PlusLigi. O tym, czy było to tylko odroczenie wyroku, czy nowe otwarcie w rywalizacji o brąz, zdecyduje kolejne spotkanie. Czwarty mecz w środę o godz. 17.30 w Rzeszowie, transmisja na antenach Polsatu Sport.














