Był zawieszony, a teraz takie wieści. Polski siatkarz ogłosił przed tysiącami kibiców
Kolejne ważne wieści w sprawie mistrza Polski z ostatniego sezonu. Mikołaj Sawicki, który od maja ubiegłego roku był zawieszony po wykryciu w jego organizmie niedozwolonych substancji, został już zgłoszony do składu Bogdanki LUK Lublin. Co więcej, przed piątkowym hitem PlusLigi klub zgotował mu iście królewskie powitanie przed tysiącami kibiców. Lublinianie i Sawicki ogłosili też, co z przyszłością przyjmującego.

Ostatnie dni to wielki, pozytywny zwrot akcji dla Mikołaja Sawickiego. Najpierw Polska Agencja Antydopingowa ogłosiła, że uchyla zawieszenie dla siatkarza, który od końca maja nie mógł grać ani trenować z drużyną z powodu wykrycia w jego organizmie niedozwolonych substancji. Okazało się, że błąd mogło popełnić laboratorium badające próbkę pobraną od zawodnika.
Potem prezes Bogdanki LUK Lublin Krzysztof Skubiszewski zapewnił, że nie będzie żadnych problemów z tym, by jeszcze w tym sezonie zgłosić Sawickiego do gry.
"Żadnego wyjątku nie trzeba robić. Mikołaj już dwa lata jest naszym zawodnikiem, jest zarejestrowany w naszym klubie, miał podpisany wieloletni kontrakt. Nic się nie zmienia" - zapewnił prezes.
Skubiszewski zastrzegł, że potrzeba czasu na powrót przyjmującego do gry, ale ten rzeczywiście został włączony do składu na piątkowy mecz PlusLigi z Aluron CMC Wartą Zawiercie. A to nie koniec.
Tysiące kibiców, niespodzianka dla Mikołaja Sawickiego. Zostaje w Lublinie
Lubelski klub zgotował bowiem Sawickiemu wyjątkowe powitanie. To właśnie 26-letni siatkarz jako ostatni pojawił się na boisku w trakcie przedmeczowej prezentacji. W hali głośno witało go ponad 4200 kibiców. Co więcej, fani ubrali specjalne maski z podobizną zawodnika.
Na płycie boiska pojawili się też prezesi klubu. Wraz z Sawickim ogłosili ważną nowinę: przedłużenie kontraktu z przyjmującym na kolejny sezon.
"Przygotowali to perfekcyjnie. Spodziewałem się czegoś, ale nie, że to będzie z takim rozmachem. Czuję się tutaj teraz chciany. Czy w oku zakręciła się łezka? Troszeczkę. Ale to był chyba jeden z większych stresów, jakie miałem. Nawet przed meczem się tak nie stresowałem" - przyznał Sawicki po meczu przed kamerą Polsatu Sport.
Wcześniej przyjmujący dziękował też kibicom osobiście. Po spotkaniu, które obejrzał z perspektywy rezerwowego - mistrzowie Polski przegrali z Aluron CMC Wartą Zawiercie 0:3 - chwycił za mikrofon i skierował krótkie słowa do fanów.
Dziękuję za wsparcie. (…) Cieszę się, że zostaję z wami na następny sezon. Mam nadzieję, że w następnym meczu będzie co świętować
Siatkówka. Bogdanka LUK Lublin czeka na Sawickiego. "Jadę jeszcze na emocjach"
A w rozmowie z Martą Ćwiertniewicz z Polsat Sport zapewnił, że dla niego pozostanie w klubie z Lublina było prostą, oczywistą decyzją.
Polska Agencja Antydopingowa przekazała niedawno, że sprawa związana z zawieszeniem siatkarza nie jest jeszcze zamknięta. Teraz jednak Sawicki koncentruje się na powrocie do formy - zbliża się kluczowa faza sezonu w PlusLidze i Lidze Mistrzów.
"Spodziewałem się, że będzie gorzej. Ale psychicznie ta informacja mnie podkręciła. Na razie pewnie jadę jeszcze na emocjach, jak znikną, pojawi się pierwszy ból" - uśmiecha się siatkarz.
W poprzednim sezonie Sawicki był jedną z pierwszoplanowych postaci Bogdanki LUK Lublin w finałach PlusLigi zakończonych pierwszym w historii klubu tytułem mistrza kraju. Trafił też na zgrupowanie reprezentacji Polski prowadzonej przez Nikolę Grbicia i to właśnie tam zastały go wieści o wyniku kontroli antydopingowej.













