Bolesny powrót kadrowicza Grbicia. Sensacja w PlusLidze, i to w jakim stylu
To mógł być mecz pod znakiem powrotu do gry polskiego mistrza świata, Jakuba Kochanowskiego. Środkowy wrócił na boisko po kontuzji, ale jego PGE Projekt Warszawa trafił na zaskakująco mocny opór. Mimo że Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski znajduje się po przeciwnej stronie tabeli niż wicelider ze stolicy, w hali Torwar spisał się kapitalnie. Oprócz wyniku to właśnie styl, w jakim zwyciężyli Gorzowianie, może szczególnie imponować.

Dwa miesiące - tak długo kibice PGE Projektu Warszawa czekali na występ Jakuba Kochanowskiego. Środkowy reprezentacji Polski doznał urazu kolana, a jego powrót do gry się przedłużał. Towarzyszył drużynie tylko w roli rezerwowego libero, w poniedziałek w końcu pojawił się w podstawowym składzie Warszawian.
A jego zespół, przecież wicelider PlusLigi, miał w pierwszym secie trudno. Cuprum Stilon Gorzów, który po zwycięstwach drużyn z Częstochowy i Lwowa wciąż był w centrum walki o utrzymanie, mocno rozpoczął mecz w Warszawie. Gorzowianie byli skuteczni w ataku, w czym celował Chizoba Neves. Prowadzili 15:12, potem jeszcze 18:15.
Trenerzy PGE Projektu, Kamil Nalepka i Bartosz Kaczmarek, szukali na to recepty. Goście cały czas jednak świetnie zagrywali, w końcówce partii rywali serwisem zaskoczył Krzysztof Rejno. W kolejnej akcji Patryk Niemiec zablokował atak Bartosza Bednorza, po chwili Gorzowianie cieszyli się ze zwycięstwa 25:20.
Sensacyjny początek w Warszawie. Faworyt w odwrocie, zmiany nie pomogły
A przecież warszawscy siatkarze w ostatnich spotkaniach notowali cenne wyniki. W PlusLidze ograli mocny Indykpol AZS Olsztyn. W Lidze Mistrzów co prawda przegrali z Cucine Lube Civitanova, ale wygrali dwa sety, co było decydujące dla zakwalifikowania się do fazy play-off.
Na drugiego seta Kochanowski już nie wyszedł, pod siatką zastąpił go Karol Kłos. Ofensywę PGE Projektu napędzał Kevin Tillie, ale to nie złamało Cuprum Stilonu. Kiedy Chizoba popisał się asem serwisowym, a Kamil Kwasowski wykorzystał kontratak, Gorzowianie prowadzili już 16:13.
Skuteczny był przyjmujący gości Mathis Henno, trenerzy Warszawian ściągnęli z boiska nękanego zagrywkami rywali Bartosza Bednorza. Nic jednak już nie zatrzymało rozpędzonych gości, którzy wygrali 25:22 i zapewnili sobie co najmniej punkt do ligowej tabeli.
Sensacja stała się faktem. To może wystarczyć do utrzymania w PlusLidze
Bednorz wrócił na boisko na początek trzeciego seta, ale tylko na trzy akcje. Gdy znów zagrywką zaskoczył go Kwasowski, przy stanie 3:0 dla gości do gry wszedł Bartosz Firszt, zmieniając właśnie reprezentanta Polski. Po bloku Henno Gorzowianie prowadzili już 6:1.
Po kontrataku wykończonym przez Francuza przewaga gości wzrosła do siedmiu punktów. Duet trenerów Warszawian szukał pomocy u kolejnych rezerwowych, z boiska zeszli Tillie czy Jurij Semeniuk. To nic jednak nie dało. Gorzowianie rozbili rywali w ostatniej partii 25:19.
Dla Cuprum Stilonu to siódme zwycięstwo w tym sezonie. Dzięki temu przewaga Gorzowian nad miejscem spadkowym, czyli ostatnią w tabeli Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa, wzrosła do aż siedmiu punktów. PGE Projekt pozostaje na drugiej pozycji.
PGE Projekt Warszawa: Weber, Kochanowski, Bednorz, Firlej, Semeniuk, Tillie - Wojtaszek (libero) oraz Kozłowski, Gomułka, Firszt, Kłos, Koppers, Strulak
Cuprum Stilon Gorzów: Chizoba, Rejno, Kwasowski, Thiago, Niemiec, Henno - Gregorowicz (libero) oraz Gąsior, Węgrzyn













