Bohater kadry wypalił prosto z mostu. Padł temat Grbicia, już nie ma żadnych złudzeń
Kilka tygodni temu polscy siatkarze wrócili do ojczyzny nie tylko z brązowymi medalami mistrzostw świata. Wyjątkowa statuetkę wywalczył choćby Jakub Kochanowski, który został wybrany najlepszym środkowym całego turnieju. Radość kibiców szybko zamieniła się jednak w zaniepokojenie, bo gwiazdor Nikoli Grbicia opuścił pierwsze spotkania sezonu 2025/26 w PlusLidze. 28-latek na szczęście już najgorsze ma za sobą. I to dosłownie, bo poza walką z urazem trzeba było odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Jeden z najbardziej zaufanych podopiecznych Nikoli Grbicia dobrze będzie wspominał niedawno zakończony sezon reprezentacyjny. Wraz z kolegami w spektakularnym stylu triumfował w Lidze Narodów. Gwiazdorowi ponadto przyznano nagrodę MVP turnieju. 28-latek następnie poszedł za ciosem i na globalnym czempionacie otrzymał kolejną statuetkę, nie dając tym razem szans pozostałym rywalom na swojej pozycji. Nic więc dziwnego, że kibice ze stolicy naszego kraju już nie mogli doczekać się widoku Jakuba Kochanowskiego grającego w barwach PGE Projektu.
Niestety w pierwszych kolejkach przeżyli spore rozczarowanie. Zawodnik urodzony w Giżycku nie pojawił się na boisku i jedynie dopingował zespołowych partnerów zza band. Ci co prawda zdawali egzamin, lecz fani drużyny z coraz większym niepokojem spoglądali na środkowego. Wreszcie wielka ulga nastąpiła w konfrontacji z Asseco Resovią Rzeszów. Pomimo tego warszawianie polegli z kretesem, nie wygrywając choćby jednego seta. Żal był spory, ale smutne chwile przyćmił powrót dawno nie widzianego gracza.
Jakub Kochanowski wrócił na dobre. Doszło do wielkiej zmiany
Sam zainteresowany porozmawiał po ostatniej piłce z portalem "sport.pl" i ze szczegółami wyjaśnił powód nieobecności. Chodzi dokładnie o problemy z barkiem. "To już jest chyba takie moje przekleństwo, bo od kilku lat raz na jakiś czas ten bark mi się odzywa. Ale - na szczęście - jest to wszystko pod kontrolą i nie ma co się tym przejmować. Po prostu raz na jakiś czas trzeba trochę odpocząć" - przyznał Agnieszce Niedziałek. Następnie dodał, że uniknie zabiegu. To świetna wiadomość dla kibiców, ponieważ dzięki temu nic nie stoi na przeszkodzie w kolejnych występach.
Jakub Kochanowski powody do radości ma także z innego powodu. Dotyczą one stylu gry prezentowanego przez PGE Projekt. Znacznie różni się on od tego, który w reprezentacji Polski narzucił Nikola Grbić. Dziennikarka wprost zapytała się sportowca czy mowa o lekkim przeciwieństwie. Ten natomiast nie zamierzał bawić się w półśrodki. "Lekkim? Myślę, że bardzo poprawnie politycznie to ujęłaś. Bardzo dobrze się czuję w takim stylu. Na pewno jest na treningu bardzo dużo dobrej energii, uśmiechu, czasami nawet takich wariactw, które nie mają prawa się udać, a się udają. Generalnie przyzwyczajamy się do wszechobecnego chaosu, który jest częścią siatkówki po prostu" - odpowiedział.
Kolejny raz w akcji środkowego kibice powinni zobaczyć już 11 listopada. Warszawianie zmierzą się wtedy na wyjeździe Barkom Każanami Lwów.









