Reklama

Reklama

Bilety na finał PlusLigi sprzedano w godzinę

Bilety na sobotni finałowy mecz PlusLigi siatkarzy ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia sprzedano w godzinę. Kibice w kolejce zaczęli się ustawiać nawet na dobę przed uruchomieniem kasy. Wejściówki dostała połowa z nich. Reszta nie kryła oburzenia.

Marcin Mandrela z Pawłowiczek (opolskie) pod Halą Azoty zjawił się w środę o godz. 21, był 236. na liście. Jak powiedział w czwartek rano - był pierwszą osobą w liczącej ponad 480 numerów kolejce, dla której już nie starczyło wejściówek na sobotnie spotkanie podopiecznych Daniela Castellaniego.

- W takiej sytuacji aż trudno nie zakląć. Będę jeszcze czekał, bo chodzą słuchy, że może być jakaś dodatkowa pula. Stałem kilkanaście godzin, mogę postać jeszcze kilka. Byle tylko wejść na mecz - mówił Mandrela.

Oburzenia nie kryła też grupka kibiców z Rzeszowa, którzy w podróż do Kędzierzyna-Koźla wyruszyli ok. godz. 23 w środę.

Reklama

- Po drodze zaliczyliśmy awarię samochodu, kilka godzin staliśmy pod halą i będziemy musieli pocałować klamkę - denerwowali się rzeszowianie, Dariusz Wacław i Jakub Słomka. Dodali, że w związku z tym mecz będą musieli obejrzeć na telebimie w rodzinnym mieście.

Pierwszy w kolejce w środę o godz. 9, czyli równo dobę przed uruchomieniem sprzedaży, stanął Tomasz Mierzwiński. On też tworzył listę i pilnował całej kolejki. Według relacji Mierzwińskiego na ponad 480 zapisanych na liście wejściówki - maksymalnie po cztery na osobę - kupiło niespełna 240 kibiców. - Do sprzedaży musiało więc być około tysiąca biletów - stwierdził Tomasz Mierzwiński.

Taką liczbę podała też Anna Wesołowska z Zaksy. Hala Azotów w Kędzierzynie-Koźlu liczy 2960 miejsc. Wesołowska dodała, że reszta trafiła np. do posiadaczy karnetów i przedstawicieli sponsorów.

Tuż po zamknięciu kasy ok. dwustu czekających w kolejce w holu kędzierzyńskiej hali skandowało m.in. "Gdzie są bilety, działacze, gdzie są bilety". Ci, którym udało się dostać wyczekane wejściówki nie kryli radości. Mateusz Flegel z Reńskiej Wsi (opolskie) ucałował nawet podłogę przy kasach.

- Od lat jeżdżę na mecze siatkarzy z Kędzierzyna-Koźla, jeszcze od czasów gdy grali w barwach Mostostalu. Nie mogło mnie zabraknąć na tym meczu. Żeby się na niego dostać zerwałem się w środę z pracy i od 17 byłem przy kasach - opowiadał.

Edyta Nowak-Jasek i Joanna Wójtowicz, które na swoje wejściówki pod halą czekały szesnaście godzin chwaliły atmosferę, która panowała w nocy między oczekującymi. Kędzierzynianki mówiły, że kolejkowicze się zintegrowali, grillowali, ewentualnie spali w samochodach, a w wyznaczonych godzinach stawiali na sprawdzanie odczytywanej listy obecności. - Szkoda tylko, że po tylu trudach większość z nas dostała bilety stojące - skwitowały.

Podziwu dla kibiców nie krył przyjmujący Zaksy Michał Ruciak, który w czwartek rano stawił się na trening swojego zespołu. - Wiemy, że niektórzy stali tu po 24 godziny. Wielki szacunek dla wszystkich, którzy tak bardzo chcą nam kibicować i z nami wywalczyć to "złoto" - powiedział.

Pod wrażeniem zainteresowania sobotnim spotkaniem był również szkoleniowiec Zaksy Daniel Castellani. - Hala będzie pełna, więc na pewno atmosfera będzie bardzo dobra do gry. My mocno trenujemy przed tym spotkaniem, to teraz nasze główne zadaniem - mówił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy