Reklama

Reklama

Asseco Resovia gra o trzeci tytuł z rzędu

Siatkarze Asseco Resovii chcą po raz trzeci z rzędu wywalczyć tytuł mistrzów Polski. Taka sztuka nie udała się świetnej drużynie rzeszowskiego klubu z lat 70., obecny zespół może tego dokonać, jeżeli w finale trzy razy pokona PGE Skrę Bełchatów.

- Finał wywalczyliśmy sobie ogromną wiarą. Po porażkach w dwóch w pierwszych półfinałowych meczach z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle w Rzeszowie, niewielu w nas wierzyło. Tymczasem ta wiara była u chłopaków do samego końca. Skra także mocno walczyła, zajęła po rundzie zasadniczej drugie miejsce. Można więc powiedzieć, że zespoły, które najlepiej prezentowały się w rundzie zasadniczej, będą walczyć o złoty medal - ocenia Andrzej Kowal, trener rzeszowskiej drużyny, który doprowadził ją do tytułów w dwóch poprzednich sezonach.

Reklama

Kibice w Rzeszowie doskonale pamiętają decydujący, czwarty finałowy mecz obu zespołów w sezonie 2011/2012, wygrany przez team prowadzony przez Kowala. Dzięki temu zwycięstwu Resovia przełamała siedmioletnią hegemonię bełchatowian na polskich boiskach. Fani rzeszowskiej drużyny są przekonani, że w tym roku historia się powtórzy, ale spodziewają się jeszcze większych emocji i walki niż w półfinałach.

Resoviacy trenowali także w Wielkanoc. Ponieważ piąty półfinałowy mecz z ZAKS-ą, wygrany 3:1, zakończył się w czwartek późnym wieczorem, mieli mało czasu na odpoczynek i regenerację sił.

- Mam nadzieję, że trudy batalii z ZAKS-ą nie będą miały wpływu na naszą grę przeciwko Skrze. Jesteśmy do sezonu dobrze przygotowani, podczas rozgrywek trener dokonywał wielu rotacji w składzie. Wierzę, że to teraz zaprocentuje - uważa atakujący obrońców tytułu Dawid Konarski.

Rzeszowska drużyna przeciwko Skrze wystąpi oczywiście bez swojego lidera i kapitana Oliega Achrema, który doznał groźnej kontuzji kolana w pierwszym spotkaniu półfinału z ZAKS-ą i 26 kwietnia będzie miał we Włoszech zabieg. To ogromne osłabienie, ale zmiennicy tego zawodnika spisywali się bardzo dobrze i szkoleniowiec resoviaków liczy, że w finałowych pojedynkach także staną na wysokości zadania.

W tym sezonie 3:0 w Rzeszowie wygrała Resovia, w Bełchatowie 3:2 zwyciężyła Skra. To już jednak historia. Teraz liczy się tylko to, co stanie się w finałowej rozgrywce.

- Skra jest bardzo wyrównanym zespołem, obecnie, kiedy do optymalnej dyspozycji doszedł Facundo Conte, gra bardzo dobrą siatkówkę. Dysponuje bardzo silną zagrywką, to jest bardzo mocny element bełchatowian - podkreśla Kowal.

Finałowa rywalizacja rozpocznie się w rzeszowskiej hali "Podpromie". Pierwszy mecz rozegrany zostanie we wtorek, 22 kwietnia o godzinie 18; drugi nazajutrz o 20. Transmisje w Polsacie Sport.

Potem rywalizacja przeniesie się do Bełchatowa. Mecz numer 3 zaplanowany został na 27 kwietnia. Jeżeli wcześniejsze trzy spotkania nie wyłonią zwycięzcy, to czwarte także rozegrane zostanie w Bełchatowie, 28 kwietnia. Ewentualna piąta konfrontacja (przy wyniku 2-2) odbyłaby się w Rzeszowie 1 maja.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje