Reklama

Reklama

Andrzej Wrona: Nie jesteśmy maszynami

- Nie jesteśmy maszynami - jak myśleli chyba niektórzy działacze - i nie możemy grać na okrągło; czasem potrzebujemy chwili odpoczynku - tak na pytanie RMF FM o męczący siatkarski sezon odpowiada Andrzej Wrona, zawodnik PGE Skry Bełchatów.

Kacper Merk: W grudniu przegraliście dwa mecze na własnym parkiecie. Mamy to tłumaczyć zmęczeniem?

Reklama

Andrzej Wrona: - Raczej kłopotami zdrowotnymi, bo nie wszyscy zawodnicy są w pełnej dyspozycji, co przekłada się na jakość gry. Niedzielny mecz z Jastrzębskim Węglem był niezwykle wyrównany i porażka o kilka piłek wstydu nie przynosi. Z kolei przegrana z MKS-em Będzin to wpadka, zagraliśmy wówczas słabo, a rywale bardzo dobrze; spotkanie pokazało jak mocna jest liga - przecież ostatnia drużyna pokonała pierwszą na jej boisku. To może podobać się kibicom.

Czy aby na pewno? Ja mam wrażenie, że grając na okrągło, właściwie bez przerwy, nie przyciągacie więcej fanów.

- To fakt, frekwencja w halach jest nie najlepsza. Ale to wina założenia, że siatkówki nigdy za wiele. Ktoś tak kiedyś pomyślał, lecz obawiam się, że kibice powoli zaczynają mieć przesyt spotkań. W tym sezonie gramy po dwa mecze w tygodniu i nie każdy z kibiców może sobie pozwolić na regularne przychodzenie do hali. Poza tym nigdy nie ma gwarancji, że zespoły zagrają w najsilniejszym zestawieniu, bo my też nie jesteśmy maszynami - jak myśleli chyba niektórzy działacze - i nie możemy grać na okrągło; czasem potrzebujemy chwili odpoczynku.

Ile potrwa ta chwila w czasie świąt Bożego Narodzenia?

- Całe cztery dni, po których musimy wracać do Bełchatowa i myśleć już o kolejnych spotkaniach w lidze, Pucharze Polski oraz Lidze Mistrzów.

Więcej na rmf24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje