Reklama

Reklama

Zwycięstwo siatkarek Atomu, będzie piąty mecz

Siatkarki Atomu Trefla Sopot pokonały przed własną publicznością Tauron MKS Dąbrowa Górnicza 3:2 (20:25, 25:20, 25:13, 24:26, 15:13) i wyrównały stan rywalizacji w finale mistrzostw Polski siatkarek na 2-2. Piąte spotkanie rozegrane zostanie w sobotę w Dąbrowie Górniczej.

Dopiero piąte spotkanie zadecyduje, kto zostanie mistrzem Polski siatkarek. Po czterech meczach jest bowiem remis 2-2. Zarówno Tauron jak i Atom Trefl wykorzystały w finałowej rywalizacji atut własnego parkietu.

Reklama

Dąbrowianki wygrały u siebie 3:0 i 3:1, natomiast obrończynie tytułu triumfowały w Ergo Arenie 3:2 i 3:1. Najbardziej dramatyczna była czwarta konfrontacja, w której sopocianki obroniły w tie-breaku aż pięć meczboli. Piąta potyczka również dostarczyła wielkich emocji - tym razem ogromną odpornością psychiczną wykazała się drużyna gości, która w czwartej partii obroniła cztery piłki meczowe. Tauron mógł także zapewnić sobie pierwsze w historii klubu mistrzostwo Polski, bowiem w tie-breaku prowadził nawet 8:3.

Czwarty mecz obie drużyny rozpoczęły w takim samym ustawieniu jak niedzielne spotkanie. W pierwszym secie wyrównana walka toczyła się do stanu 17:16 dla Tauronu. Później przyjezdne zdobyły dwa punkty z rzędu i trener sopocianek Adam Grabowski skorzystał z przerwy na żądanie. Jego zawodniczki wróciły jednak na parkiet rozkojarzone, bo belgijska rozgrywająca Frauke Dirickx popisała się asem serwisowym.

Sopocianki robiły zresztą wszystko, aby rywalki wygrały tę partię. Erika Coimbra źle przyjęła zagrywkę, a Dorota Wilk zaserwowała w siatkę. Decydujący punkt zdobyła skutecznym atakiem Dirickx.

Drugi set mistrzynie Polski rozpoczęły od prowadzenia 5:1, a po trzech asach serwisowych Izabeli Bełcik zrobiło się nawet 15:7 dla Atomu Trefla. Chwila dekoncentracji sprawiła, że dąbrowianki przegrywały jedynie 15:17, niemniej gospodynie szybko, także dzięki dobrej zmianie Anny Podolec, odzyskały właściwy rytm i bez większych problemów wyrównały stan meczu.

W trzecim secie zawodniczki Tauronu były równorzędnym przeciwnikiem dla sopocianek tylko do wyniku ...2:2. Zespół gości zaczął seryjnie tracić punkty po fatalnych przyjęciach zagrywki, albo nadziewając się na blok Atomu Trefla (prym w tym elemencie wiodła Julia Szeluchina), który za chwilę objął prowadzenie 11:3.

Trener Waldemar Kawka rotował składem i korzystał z przysługujących mu przerw w grze, ale w żaden sposób nie mógł wybić z uderzenia znakomicie dysponowanych rywalek. Pogrom jego drużyny trwał w najlepsze - w pewnym momencie gospodynie wygrywały nawet 19:6.

Siatkarki Tauronu spróbowały odwrócić losy tej konfrontacji w czwartej partii. Co prawda sopocianki prowadziły już 24;20, ale zespół z Dąbrowy Górniczej obronił cztery meczbole, dzięki czemu doprowadził do remisu 24:24. Przyjezdne poszły za ciosem i już po pierwszej piłce meczowej, gdy skutecznym blokiem popisała się Maja Tokarska, doprowadziły do tie-breaku.

Jego początek zdecydowanie należał do Tauronu, który wygrywał 8:3. Gospodynie nie dały jednak za wygraną i po trzech atakach z rzędu Rourke wyszły na prowadzenie 12:10. W końcówce przyjezdne zmarnowały dwie zagrywki - najpierw Milena Stacchiotti trafiła w siatkę, a Elżbieta Skowrońska posłała piłkę za boisko.

Powiedzieli po meczu:

Waldemar Kawka (trener Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza): "Mój zespół zrobił wszystko, żeby pomóc zespołowi z Sopotu wygrać ten mecz. Zwłaszcza w tie-breaku podaliśmy rywalkom rękę. Popełniliśmy w nim siedem błędów i zepsuliśmy aż pięć zagrywek. W takich okolicznościach nie można myśleć o zwycięstwie. W piątym spotkaniu szanse obu zespołów oceniam 50 na 50, niemniej po dwóch ostatnich triumfach to Atom Trefl jest w lepszej kondycji psychicznej. Niepokoją mnie pewne statystki w naszej drużynie. Zapewniam, że przed sobotnim meczem mam o czym rozmawiać ze swoimi zawodniczkami."

Adam Grabowski (trener Atomu Trefla Sopot): "Ogromnie cieszę się z tego zwycięstwa. Ten finał jest znakomitą promocją i wizytówką naszej dyscypliny. Kwestia mistrzowskiego tytułu powinna rozstrzygać się właśnie pięciu zaciętych, wręcz dramatycznych i stojących na niezłym poziomie meczach, a nie w trzech krótkich jednostronnych spotkaniach. Po dwóch kolejnych wygranych jesteśmy na fali i zapewniam, że nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. W piątek wyjeżdżamy do Dąbrowy Górniczej, aby ponownie wywalczyć złote medale."

Magdalena Śliwa (kapitan Tauronu MKS): "Dobrze rozpoczęłyśmy to spotkanie i nie wiem dlaczego w pewnym momencie do naszej gry wkradła się nerwowość. Przestałyśmy walczyć, bo chyba bałyśmy się wygrać ten mecz. Gospodynie wybiły nas z uderzenia silną i skomplikowaną zagrywką. Rywalki miały już właściwie zwycięstwo w kieszeni, ale nam udało się odbudować i wrócić do gry. Po wygraniu czwartego seta byłyśmy pewne, że jesteśmy blisko mistrzostwa Polski, jednak w tie-breaku nie wykorzystałyśmy wielkiej szansy. Teraz mamy tydzień na dojście do siebie i zmobilizowanie się przed najważniejszym spotkaniem."

Izabela Bełcik (kapitan Atomu Trefla): "Gdybyśmy przegrały to spotkanie, mogłybyśmy mieć do siebie ogromne pretensje. Czwartego seta oddałyśmy w niewyobrażalny sposób i po takiej porażce bardzo ciężko się odbudować, wrócić do psychicznej równowagi. Tym bardziej, że czekał nas ostatni i najkrótszy set. Tie-break rozpoczęłyśmy bardzo źle, ale dzięki wielkiemu sercu i determinacji odrobiłyśmy straty. Znakomitymi atakami popisywała się w nim Rachel Rourke, a poza tym na zagrywce nie "wymiękły" Klaudia Kaczorowska i Justyna Łukasik, które sprostały tej ogromnej próbie nerwów".        

Czwarty mecz finałowy:

Atom Trefl Sopot - Tauron MKS Dąbrowa Górnicza 3:2 (20:25, 25:20, 25:13, 24:26, 15:13)

Atom Trefl: Izabela Bełcik, Justyna Łukasik, Julia Szeluchina, Klaudia Kaczorowska, Erika Coimbra, Rachel Rourke, Mariola Zenik (libero) oraz Noris Cabrera, Dorota Wilk, Anna Podolec.

Tauron: Frauke Dirickx, Maja Tokarska, Milena Stacchiotti, Charlotte Leys, Elżbieta Skowrońska, Katarzyna Zaroślińska, Krystyna Strasz (libero) oraz Joanna Staniucha-Szczurek, Magdalena Śliwa, Joanna Kaczor, Natalia Nuszel.

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 2-2.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama