Reklama

Reklama

Zenik: Chciałam odpocząć od polskiego środowiska

Libero polskiej kadry siatkarek i Atomu Trefl Sopot Mariola Zenik przyznała, że chciała wyjechać za granicę, by odpocząć, nie czuć presji i... stać się anonimową. Została jednak w Polsce i na razie nie żałuje swojej decyzji.

Atom Trefl Sopot to całkowicie nowy zespół. Z poprzedniego sezonu, w którym zdobył tytuł mistrzowski, pozostały dwie zawodniczki. Jak buduje się taką drużynę od podstaw?

Reklama

Mariola Zenik: - Wydaje mi się, że tak do końca nie jest, iż się nie znałyśmy. Może nie grałyśmy ze sobą w klubach, ale na pewno spotykałyśmy się w reprezentacji. Nie można chyba powiedzieć, że jesteśmy zlepkiem dziewczyn, które po raz pierwszy się zobaczyły w lipcu. Chociaż może to tak wygląda po naszej grze.

Nie miała pani żadnych obaw przechodząc do Trefla, którego sytuacja finansowa była niepewna?

- Na pewno jakieś tam myśli się pojawiały. Niektóre informacje były naprawdę niepokojące, ale po rozmowie z zawodniczkami, które zdecydowały się na grę w Sopocie, i zapewnieniami od prezesów zaufałam im i wierzę, że nie będę tego żałowała.

A brała pani pod uwagę wyjazd za granicę przed tym sezonem?

- Zastanawiałam się nad tym i powiem szczerze, że byłam znacznie bardziej skłonna wyjechać za granicę, niż szukać sobie klubu w kraju. Chciałam odpocząć od polskiego środowiska. Na pewno na naszych parkietach odczuwa się znacznie większą presję. Zainteresowanie mediów jest też dużo większe. Za granicą człowiek jest bardziej anonimowy, dlatego chciałam wyjechać. Musiałabym jednak z decyzją poczekać troszkę dłużej i obawiałam się, że mogłabym zostać bez klubu. Nie wiedziałam, czy dostanę jakieś oferty.

W Atomie są dwie zawodniczki grające na pozycji libero - pani oraz młoda, 18-letnia Magdalena Kuziak. Chyba nie można mówić tutaj o rywalizacji?

- Jest na pewno jeszcze młodą siatkarką. Przyszła do naszego zespołu z perspektywą na przyszłe lata i żeby się uczyć. Wydaje mi się, że spełnia swoje zadania. Trener Jerzy Matlak na razie stawia na mnie, ale nie jest przecież powiedziane, że zawsze będę numerem jeden. Zresztą Magda często wchodzi na poprawienie przyjęcia i robi to bardzo dobrze.

Zwłaszcza, że ten sezon jest wymagający. Nie tylko rywalizacja w OrlenLidze, ale również w Lidze Mistrzyń...

- Dokładnie. Myślę, że w meczach ze słabszymi rywalkami Magda dostanie swoją szansę. Chociaż z drugiej strony o takie spotkania będzie trudno, bo liga jest bardzo wyrównana. Każdy z zespołów się wzmocnił i nie ma jednego faworyta. Może po pierwszej rundzie trochę się wyjaśni, ale na razie trudno go wskazać. Przypuszczam jednak, że trener będzie dawał każdemu grać.

W pierwszym meczu OrlenLigi oddałyście, trochę nieoczekiwanie, jednego seta beniaminkowi Siódemce Legionovii Legionowa. To była chwila dekoncentracji?

- Same zachwiałyśmy naszą wiarę we własne umiejętności, zrobiło się bardzo nerwowo. A z kolei dziewczyny z Legionowa miały sporo szczęścia, bo nasze ataki nie były wcale złe, ale one jakimś cudem to wszystko broniły.

W OrlenLidze gracie o obronę tytułu, a jakie są oczekiwania związane z Ligą Mistrzyń?

- Nie mamy wyznaczonych celów, a przynajmniej na razie nikt nam o tym nie mówił. Wydaje mi się, że prezesi mają świadomość, iż jesteśmy nowym zespołem, budowanym bardzo szybko. Mamy na pewno pokazywać serce do walki, więc jak spełnimy to założenie, to nikt nie będzie miał do nas pretensji.

Rozmawiała Marta Pietrewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama