Wyborna riposta w walce o złoto. Wielki mecz w Łodzi a finał będzie jednak dłuższy
Po laniu w pierwszym meczu w Rzeszowie siatkarki PGE Budowlanych Łódź podniosły się i wzięły rewanż na Developresie Rzeszów. Choć przegrały pierwszego seta, to po zaciętej walce wygrały trzy kolejne i w rywalizacji do trzech zwycięstw jest remis (1:1).

W pierwszym meczu rzeszowianki wyraźnie dominowały i pewnie wygrały 3:0. Siatkarki PGE Budowlanych same przyznały, że to była dla nich lekcja siatkówki. Tyle że ten sport w wykonaniu kobiet jest dużo bardziej nieprzewidywalny niż, kiedy grają panowie.
I w tym zdaje się sposobu upatrywał Maciej Biernat, trener łodzianek. - Wierzę, że w niedzielę będziemy potrafili narzucić swój styl i dzięki grze w naszej hali doprowadzić do remisu 1:1 w rywalizacji [złoto trafi do drużyny, która wygra trzy mecze- przyp. red.] - mówił.
Po pierwszym meczu najważniejszym zadaniem wydawało się zatrzymanie Talyor Bannister, która była świetna zarówno w polu zagrywki, jak i w ataku. Amerykanka dostała od razu pierwszą piłkę i obiła blok łodzianek. Początek seta był bardzo zacięty i co chwilę na tablicy wyników był remis. Na atak Pauliny Damaske odpowiedziała Julita Piasecka i było 8:8.
Finał Tauron Ligi. 12 remisów w pierwszym secie
W końcu po ataku Svitlany Dorsman i autowej odpowiedzi Mayi Storck Developres minimalnie odskoczył (11:9). Za chwilę jednak znów był remis. Łodzianki zaczynały jednak mieć problemy z kończeniem swoich akcji, ale za to nieźle radził sobie w obronie. Po ataku Bannister było 18:16 dla przyjezdnych i trener Biernat poprosił o czas. Nie pomogło, bo po błędzie Storck pierwszy razy w tym meczu przewaga urosła do trzech punktów.
Kolejna przerwa dla Budowlanych i tym razem udało się odrobić część strat (20:21). W końcówce odpowiedzialność wzięła Bannister, która skończyła dwa ataki, a ponownie pomyliła się Stock. Rzeszowianki miały piłkę setową, wykorzystały drugą i objęły prowadzenie.
Finał Tauron Ligi - PGE Budowlane wracają do gry
Drugą partię lepiej rozpoczęły gospodynie. Po bloku Sasy Planinsec wygrywały 5:3. Developres ma jednak Bannister, dzięki której obrończynie tytuły wyszły na prowadzenie (8:6). Łodzianki szybko wyrównały i nadal gra była bardzo zacięta. Punkt zdobyła nawet Aleksandra Szczygłowka. Za chwilę Bannister zaserwowała w siatkę, a Alicja Grabka zablokowała Marrit Jesper i Budowlane zbudowały niewielką przewagę (15:13).
I rywalki nie potrafiły zareagować, choć trenerka Jelena Blagojević robiła zmiany, a w końcu wzięła czas. Jej podopieczne do odrobienia miały trzy punkty, a za chwilę po ataku Stock cztery (20:16). Nie poddały się i po dobrej zagrywce Dorsman było już tylko 20:21. Zaatakowała Bannister i znów było po równo. Blok Planinsec na Amerykance dał Budowlanym piłkę setową, a partię zakończyła Rodica Buterez.
Wygrany set nakręcił łodzianki. Dobrze rozpoczęły kolejnego - po ataku Buterez prowadziły 5:2 i od razu trenerka przyjezdnych poprosiła o czas. To nie pomogło, bo jej zawodniczki popełniały bardzo podstawowe błędy - nie potrafiły przebić prostej piłki, a Katarzyna Wenerska rozegrała do nikogo. W efekcie po zbiciu Buterez i bloku Planinsec było 10:3.
Łodzianki panowały na boisku i na tyle udało się powstrzymać Bannister, że trenerka Blagojević zdjęła ją z boiska i zastąpiła ją Oliwia Sieradzka. Rzeszowianki się nie poddały, a kiedy na zagrywkę weszła Piasecka miały niezłą serię i odrobiły część strat (13:17). I na tym nie poprzestały. Kiedy skutecznie zaatakowała Sieradzka do odrobienia zostały już tylko dwa punkty i trener Budowlanych zarządził przerwę. I tym razem podziałało. Atak Damaske, błąd Piaseckiej i było 23:18. A za chwilę 2:1 w setach.
Poczatek czwartej partii też był po myśli łodzianek. Sygnał do ataku dała Joanna Lelonkiewicz, a potem weszła na zagrywkę. Po dwóch błędach rywalek było 6:3. Rzeszowianki ani myslały się poddawac na tak wczesnym etapie. Dwa asy Laury Jensen, blok Laury Heyrman i Developres już prowadził. Po ataku Piaseckiej było 11:9.
Łodzianki szybko wyrównały i emocje jeszcze zaczęły rosnąć. Po dobrej zagrwcy Buterez punkt blokiem zdobyła Damaske, w kolejnej akcji pomyliła się Piasecka i było 18:15 dla gospodyń. Rzeszowianki błyskawicznie jednak wyrównały.
Teraz gospodynie rzuciły sie do walki. Zbicie Damaske, autowy atak Piaseckiej i znów miały trzy punkty przewagi (21:18). Tego już nie wypuściły i doprowadziły do remisu w rywalizacji o złoty medal.



















