W walce o złoto nie ma spuszczonych głów. Wręcz przeciwnie. "Każda z nas poczuła krew"
Po dwóch meczach finału Tauron Ligi kobiet między PGE Budowlani i Developresem jest remis 1:1. Teraz rywalizacja do trzech zwycięstw wraca do Rzeszowa. - Ten zdobędzie mistrzostwo Polski, kto lepiej udźwignie te najtrudniejsze momenty. Trzeba przecierpieć i przetrwać - mówi Marcin Biernat, trener łodzianek.

To będzie już szóste spotkanie tych drużyn w tym sezonie. Trzy razy wygrały PGE Budowlane - w rundzie zasadniczej, w półfinale Pucharu Polski i w drugim meczu finału. Rzeszowianki były górą w lidze i w pierwszym spotkaniu o złote medale. To jednak one mają po swojej stronie atut własnego boiska, bo wygrały pierwszą część rozgrywek.
W łódzkiej drużynie nie brakuje optymizmu, bo zespół podniósł się po laniu w pierwszym meczu finału 3:0. Sety przegrane do 12 i 14 pokazują, jakby to było spotkanie lidera z outsiderem, a nie o złoto.
- To był mecz, w którym nic nam nie wychodziło. Każdy po tym spotkaniu czuł się zdeprymowany. Jednak jedna przegrana w finale nie oznacza jeszcze końca, bo gramy do trzech zwycięstw i walka o złoto może być naprawdę długa. A każdy mecz to nowa szansa - podkreśla Joanna Lelonkiewicz, środkowa PGE Budowlani.
- To jest bardzo szerokie pojęcie, co trzeba było zrobić po tym pierwszym spotkaniu. Myślę, że trzeba było wyjść od tego, żeby zacząć grać w siatkówkę - dodał trener Biernat.
Finał Tauron Ligi. Zawodniczki nie spuściły głów
W drugim spotkaniu łodzianki się podniosły, choć pierwszego seta przegrały. W kolejnych trzech były górą i tytuł wciąż jest sprawą bardzo otwartą. - Niesamowitą pracę wykonały zawodniczki. Po przegranej partii można było spuścić głowy. Wierzyliśmy jednak i ta wiara nas uskrzydliła, a potem złapaliśmy rytm - twierdzi szkoleniowiec. - Ten mecz pokazał, że wróciliśmy do rywalizacji.
Lelonkiewicz: - Przede wszystkim musiałyśmy zacząć od zmiany nastawienia, większej złości sportowej i podejść inaczej do tego meczu niż do pierwszego. To było kluczem. Ani na chwilę nie zwątpiłyśmy, że możemy być lepsze i tak się stało.
Do wygranej łodzianki poprowadziła Paulina Damaske. Zdobyła 22 punkty, a w pierwszym spotkaniu zaledwie pięć. - Bardzo istotne było to, żeby Paulina poczuła się swobodnie. Dużą rolę odegrały też to, jak pozostałe dziewczyny funkcjonowały. Mogła poczuć rytm i pokazać na jakim poziomie jest w stanie grać - uważa trener Biernat.
Rolę Damaske podkreśla też Lelonkiewicz. - Paula dostawała mnóstwo piłek i wykonała świetną robotę. W obronie, w ataku, w każdym elemencie. Więc nie dziwię się, że sił już mogło jej brakować w końcówce. Jak na prawdziwą liderkę przystało, wytrzymała do końca i nie zawiodła - mówi środkowa bloku. - A ja? Staram się robić, ile mogę. Często to jest taka cicha robota, żeby właśnie takie zawodniczki jak Paulina, czy Maja, mogły robić show.
By myśleć o złocie, łodzianki muszą wygrać choć jedno spotkanie w Rzeszowie. Tyle że Developres ostatni raz w hali Podpromie przegrał w listopadzie 2024 roku. - Bardzo siermiężnie przychodzi zdobywanie punktów w tej rywalizacji, ale tak musi być. Żeby zostać mistrzem Polski, trzeba się naprawdę natrudzić - przyznaje trener Biernat. - Musimy wygrać jeszcze dwa spotkania, żeby zdobyć złote medale. Jedziemy do Rzeszowa z takim celem, choć może z większą pokorą i z odrobioną lekcją.
Finał Tauron Ligi. "Gra na emocjach, siatkówka jest dodatkiem"
Szkoleniowiec uważa, że walka o tytuł rozstrzygnie się przede wszystkim w głowach zawodniczek. - Finały to gra na emocjach, a siatkówka jest do tego dodatkiem. Trzeba bardzo twardo grać na siatce, skrupulatnie realizować to, co sobie zakładamy. Nie ma miejsca na jakieś potknięcia, nie ma miejsca, by stracić koncentrację na jedną czy dwie piłki, bo zaraz może być po secie. Ten zdobędzie mistrzostwo Polski, kto lepiej udźwignie te najtrudniejsze momenty. Trzeba przecierpieć i przetrwać - dodaje Biernat.
A Lelonkiewicz zapewnia, że wygrana w Łodzi po wysokiej porażce w Rzeszowie napędzi zespół. - Każda z nas już poczuła krew, ta złość sportowa wróciła i wielkie emocje. Pierwszy mecz to był falstart. Wróciłyśmy na właściwe tory i wiem, że teraz już łatwo tego nie wypuścimy - kończy środkowa PGE Budowlani.















