Reklama

Reklama

Trener Atomu: Z Muszyny pojechać do Dąbrowy

Z Muszyny chcemy pojechać do Dąbrowy Górniczej, czyli trzeci raz z rzędu zagrać o mistrzostwo Polski - powiedział przed środowym piątym meczem półfinału play off ekstraklasy siatkarek z Bankiem BPS Muszynianką Fakro trener Atomu Trefla Sopot Adam Grabowski.

- Niezależnie od wyniku środowego meczu i tak zostaniemy na południu Polski. W czwartek rano wyjeżdżamy na krótkie zgrupowanie do Szczyrku, skąd udamy się albo do Dąbrowy Górniczej, albo do Bielska-Białej. Mamy nadzieję, że pojedziemy do tej pierwszej miejscowości, a to oznacza, że po raz trzeci z rzędu przyjdzie nam zagrać o mistrzostwo Polski - dodał Grabowski.

Reklama

Obrończynie tytułu mogły zapewnić sobie awans do finału już w sobotę, ale we własnej hali przegrały z Bankiem BPS 2:3.

- Ten mecz był popisem jednej zawodniczki, czyli Sani Popović. Obie drużyny znają się na wylot i naprawdę ciężko się nam wzajemnie czymś zaskoczyć, niemniej chorwacka atakująca zagrała znakomicie i poprowadziła swój zespół do zwycięstwa. Najbardziej żal mi przegranego trzeciego seta, w którym prowadziliśmy 18:13. Wtedy na zagrywce stanęła Popović i odwróciła losy tej partii. To był jej zdecydowanie najlepszy występ w naszej półfinałowej rywalizacji. Czwarty set potoczył się po naszej myśli, jednak w tie-breaku praktycznie nie było nas na boisku - przypomniał.

Trener mistrzyń Polski ma jednak receptę na pokonanie w środę Banku BPS na jego boisku. I wcale nie chodzi mu o zatrzymanie liderki Banku BPS.

- Mam nadzieję, że w środę Popović tak dobrze już nie zagra. Najwięcej jednak zależy od nas samych. Musimy zdecydowanie poprawić skuteczność w ataku, bo we wszystkich innych elementach byliśmy w sobotę lepsi od zespołu w Muszyny. I tak dziwię się, że przy fatalnej skuteczności wynoszącej zaledwie 28 procent udało nam się wygrać dwa sety. To spotkanie powinniśmy gładko przegrać 0:3 - przyznał.

Na zwycięzcę środowego spotkania czekają już siatkarki Tauronu MKS Dąbrowy Górniczej, które okazały się lepsze od BKS Aluprofu Bielsko-Biała. - Przed rozpoczęciem obu półfinałowych konfrontacji mówiłem, że każdy rozstrzygnięcie jest możliwie. Uważam jednak, że w finale znalazł się zespół, który dysponuje szerszym i bardziej wyrównanym składem od bielszczanek - podsumował Grabowski.

Do Muszyny zawodniczki Atomu Trefla wyjadą autokarem w poniedziałek wieczorem. W piątym decydującym spotkaniu sopocianki zagrają w najsilniejszym składzie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje