Trefl Proxima Kraków. Daria Paszek: Każdy punkt ratuje nam życie

- Wywalczyłyśmy jeden punkt, a naszym przypadku każdy ratuje nam życie - powiedziała przyjmująca Trefla Proximy Kraków Daria Paszek po spotkaniu z BKS-em Profi Credit Bielsko-Biała. Beniaminek Ligi Siatkówki Kobiet przegrał 2:3.

W poprzedniej kolejce krakowianki dość niespodziewanie przegrały z Legionovią 0:3. Niemal wszystkie podopieczne Alessandro Chiappiniego zaprezentowały się bardzo słabo. Władze klubu zachowały jednak spokój. Pod Wawelem obyło się bez nerwowych ruchów.

- Z Legionovią nie poddałyśmy się, ale przestałyśmy wierzyć, że można zwyciężyć. Nie był to trudny rywal. Jak najbardziej w naszym zasięgu, z którym musimy wygrywać. Między sobą szukałyśmy, dlaczego zabrakło nam charakteru, wykończenia jednej czy drugiej akcji. Póki co, lepiej nam się gra z mocniejszymi przeciwnikami - stwierdziła Daria Paszek. I tak rzeczywiście jest, bo krakowianki ograły przecież na wyjeździe wicemistrzynie Polski Grot Budowlani Łódź, a także solidny Pałac Bydgoszcz. Potwierdzenie słów 26-letniej przyjmującej mieliśmy także w niedzielę przeciwko BKS-owi. Krakowianki przegrywały już 0:2 w setach, ale nie poddały się i doprowadziły do remisu 2:2. W tie-breaku lepsze okazały się jednak bielszczanki. Zacięty bój trwał ponad dwie godziny.

- Po dwóch pierwszych setach straciłyśmy trochę wiarę w siebie. Trener nas jednak zmotywował. Szatnia zrobiła swoje i 10-minutowa przerwa. Dobrze, bo wywalczyłyśmy jeden punkt, a naszym przypadku każdy ratuje nam życie. Szkoda drugiej partii. Rywalki zaczęły się mylić i mogłyśmy to wykorzystać. My jeszcze zbieramy doświadczenie w każdym spotkaniu. Mimo tego, że grałyśmy u siebie, to śmieję się, że czujemy się jak na wyjeździe. Przed meczem z Bielskiem trenowałyśmy na naszej hali zaledwie dwa dni. Myślę, że powoli będzie wszystko szło w dobrym kierunku - podkreśliła Daria Paszek, która była wyróżniającą zawodniczką drużyny spod Wawelu.

W tie-breaku wyrównana walka trwała do zmiany stron boiska. Później w ataku pomyliła się Kinga Hatala i przyjezdne objęły prowadzenie 9:7, którego nie oddały już do końca. - I my i one byłyśmy już na tyle zmęczone, że chwila dekoncentracji, błąd mógł się zdarzyć. U nich Olka (Aleksandra Jagieło - przyp. red) też się pomyliła. Takie akcje się wykorzystuje i akurat im się udało. Szkoda - zaznaczyła.

Daria Paszek, która ma na koncie występy w reprezentacji Polski, wyrasta na liderkę beniaminka. W Legionowie była jedyną zawodniczką Trefla Proximy do której nie można było mieć większych zastrzeżeń. Z BKS-em również pokazała się z dobrej strony zdobywając 18 punktów. Więcej zapisała na swoim koncie jedynie Kinga Hatala (19 pkt).

- Wydaje mi się, że mamy taki zespół, w którym wszystkie musimy grać na dobrym poziomie i tym możemy wygrywać. Ja się kompletnie nie czuję liderką. Próbuję dać z siebie wszystko w każdym meczu. Czasami jest lepiej, czasem gorzej. Przeciwnik też ustawia taktykę pod naszą drużynę - mówiła Daria Paszek.

Po maratonie wyjazdowym beniaminek wreszcie zagrał w Krakowie. Pojedynek z BKS-em Bielsko-Biała odbył się na hali "Suche Stawy". Obiekt, w którym sukcesy odnosił przed laty Hutnik, odzyskuje blask. Generalna modernizacja jeszcze nie dobiegła końca i niedzielne spotkanie mogło z trybun obserwować maksymalnie 299 widzów. Podobnie będzie z Developresem SkyRes Rzeszów w ramach 12. kolejki.

- Mam nadzieję, że po rundzie rewanżowej będę mogła powiedzieć, że warto było wyjeżdżać, żeby w drugiej wygrywać u siebie - zakończyła Daria Paszek.

Robert Kopeć

Dowiedz się więcej na temat: Daria Paszek | Trefl Proxima Kraków

Reklama

Reklama

Reklama