Totalna dominacja w derbach Łodzi. Pogrom - gospodynie zmiecione z boiska
Siatkarki PGE Budowlanych zdeklasowały w derbach Łodzi ŁKS Commercecon. W około półtorej godziny bez problemów wygrały trzy sety, a rywalkom pozwoliły zdobyć tylko 49 punktów.

Runda zasadnicza Tauron Ligi wchodzi w decydującą fazę. Niemal pewny pierwszego miejsca jest Developres Rzeszów, a o druga pozycję walczą PGE Budowlani i Uni Opole. Łodzianki uzbierały cztery punkty więcej, ale rywalki mają jeden mecz rozegrany mniej. W przypadku porażki w derbach, znalazłyby się w zasiegu opolanek.
W tym sezonie Budowlane lepiej grają od ŁKS. W lidze wygrały 3:0, a w Pucharze Polski 3:2. Ełkaesianki też mają o co walczyć. Mogą jeszcze dogonić czwarte BKS Bielsko-Biała (tracą pięć punktów, ale też mają spotkanie zaległe). Obie drużyny oprócz prestiżu miały więc, w zależności od wyniku, sporo do zyskania, ale też stracenia.
Obie drużyny grają w tej samej hali, ale gospodarzem był ŁKS i dzięki temu mógł liczyć na doping większej liczby kibiców. Z powodu urazów koleżanek w roli atakującej grała środkowa reprezentacji Polski Weronika Centka-Tietianiec. Budowlane dobrze zaczęły, jeśli chodzi o blok. Trzy razy w ten sposób zatrzymały rywalki na siatce (6:3). Kłopoty gospodyń w przyjęciu sprawiły, że przewaga urosła do siedmiu punktów.
Trener Adrian Chyliński poprosił o czas i to na chwilę podziałało na jego zawodniczki. Odrobiły część strat, ale przewaga Budowlanych wciąż była dość komfortowa. I przy wyniku 12:18 szkoleniowiec ŁKS ponownie zarządził przerwę. Zwracał uwagę na pilnowanie Pauliny Damaske, ale rywalki miały więcej atutów. Po dwóch z rzedu atakach Mayi Storck było 22:14.
Drugi set też lepiej rozpoczęły Budowlane, choć między innymi za sprawą błędów rywalek, Dwa razy w aut zaatakowała Centka-Tietianiec i przewaga zaczęła rosnąć. Po zbiciu Rodiki Buterez było 8:4. - Więcej agresji, mocniej atakować - zachęcał zawodniczki trener Chyliński. I posłuchały go, bo odrobiły trzy punkty.
Budowalne szybko zareagowały i wykorzystywały ciągłe problemy z przyjęciem zagrywki ŁKS. Po asie Alicji Grabki było 14:9. I jej koleżanki poszły za ciosem. Blok Joanny Lelonkiewicz, as Damaske, atak Buterez i przewaga przekroczyła dziesięć punktów (21:10). Budowlane w dwóch setach panowały na boisku.
W trzecim secie trwała totalna dominacja Budowlanych. Było 1:7, kiedy trener Chyliński wziął czas. Był już mocno zdenerowany. - To nie jest siatkówka plażowa. Obudźcie się - krzyczał, ale to nie działało. Po asie serwisowym Lelonkiewicz było 13:3.
Wysokie prowadzenie trochę rozluźniło podopieczne trenera Macieja Biernata (15:9) i szkoleniowiec postanowił przywołać zawodniczki do porządku. Przewaga zmalała nawet do czterech punktów, ale ełkaesianki zaczęły popełniać błędy. I błyskawicznie rywalki odskoczyły na siedem punktów.












