Reklama

Reklama

Tauron Liga siatkarek. Blagojevic: Złoty medal siedzi w naszych głowach

Kapitan Developresu SkyRes Jelena Blagojevic nie kryje, że mistrzostwo Polski to wielkie marzenie, które siedzi w głowach siatkarek drużyny z Rzeszowa. Serbka odniosła się też do kary nałożonej przez PLS i opowiedziała o celebrowaniu sukcesów Novaka Djokovicia.

Polska Agencja Prasowa: Pierwszy, mniejszy cel na ten sezon - miano lidera tabeli na koniec rundy zasadniczej - Developresowi SkyRes Rzeszów udało się zrealizować. Teraz pozostał ten główny - mistrzostwo. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem, bo drużyna awansowała pewnie do półfinału...

Jelena Blagojevic: - Złoty medal jest wielkim marzeniem, które siedzi w naszych głowach. Chciałybyśmy, żeby udało się je zrealizować.

Do klubu z Rzeszowa trafiła pani w 2017 roku, przechodząc z Chemika. Spotkania z drużyną z Polic wciąż mają w związku z tym szczególne znaczenie czy traktuje je pani jak pojedynek z każdym innym przeciwnikiem?

- Zawsze jak się gra z mistrzem, to jest większa adrenalina i emocje, dodatkowa motywacja. Mam duży szacunek dla Chemika, bo grałam w nim, ale to już dawne dzieje, wszak w Developresie jestem już czwarty sezon. Fajnie, że można powiedzieć, że to dwie najlepsze drużyny w lidze. Wcześniej toczyłyśmy zacięte mecze, ale kończyły się przeważnie zwycięstwem rywalek z Polic i dlatego bardzo się cieszę, że ten ostatni, na koniec fazy zasadniczej, udało nam się wygrać. To wiele dla nas znaczyło.

Pani obecny zespół wydaje się dobrze dobrany charakterologicznie...

- Bardzo często powtarzam, że mamy mieszankę zawodniczek starszych i młodszych, co dobrze się sprawdza. Jest naprawdę fajna atmosfera. Grudniowy wysyp zakażeń koronawirusem nas nieco złamał. Zgubiłyśmy wówczas rytm, a walka o powrót do formy prezentowanej w listopadzie była mozolna. Ale trenujemy i trzymamy się razem, walczymy.

Jak pani zdaniem w kobiecej siatkówce odnajduje się trener Stephane Antiga, który przed dołączeniem do Developresu pracował tylko z męskimi zespołami?

- Dajemy sobie jakoś z nim radę. A tak na poważnie, to darzymy się nawzajem dużym szacunkiem. Jest dobry klimat do trenowania. Ze strony klubu także mamy wszystko, czego potrzebujemy. Oby tylko kontuzje nas omijały.

W styczniu zrobiło się o pani głośniej po karze nałożonej przez Komisję Dyscyplinarną PLS za wpis na Twitterze, w którym skrytykowała pani władze ligi. Jak pani na to obecnie patrzy - jest swoboda wypowiedzi czy jej nie ma?

- Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Uważam, że nikogo nie obraziłam swoim wpisem. Nie było tam obraźliwego słowa, ludzie używają nieraz znacznie gorszych. Wydaje mi się, że to było po to, aby zapomniano o Superpucharze Polski, a więcej mówiło się o tym, co napisałam. Powtarzałam to już nie raz - jestem człowiekiem jak każdy i tak samo mogę mówić, co chcę i co myślę. Oczywiście, bez obrażania kogoś i używania obraźliwych słów. Ta sprawa jest już jednak za mną. Mam wsparcie w klubie i koleżankach z drużyny. Wiemy, że to, co się stało, nie było fajne dla siatkówki. Zwłaszcza w kraju, w którym jest ona bardzo popularna. Szkoda, że tak się stało, ale odebrano nam szansę na Superpuchar, o który chciałyśmy powalczyć. Nie myślę już o tym. Otrzymałam jednak duże wsparcie, także od dziewczyn z innych klubów. Teraz pozostaje sobie życzyć, byśmy były zdrowe i mogły walczyć, a wówczas na boisku pokażemy na co nas stać.

Po tej sprawie zastanawia się pani dłużej zanim zamieści coś w mediach społecznościowych?

- Mam swoje własne konto, na którym piszę prywatne opinie, co tam zaznaczyłam. Jestem siatkarką, ludzie patrzą na mnie przez ten pryzmat. Ale jestem też po prostu człowiekiem. Jestem również kibicem sportowym. Oglądam wszystkie dyscypliny i komentuję to tak, jak robią to fani. Tak jak inni mogą ocenić, że Jelena Blagojevic w danym meczu zagrała bardzo słabo, tak i ja mogę napisać, że np. Novak Djokovic zagrał danego dnia kiepsko. Uważam, że naprawdę swoim wpisem nikogo nie obraziłam i że mogę pisać co chcę, o ile nie będzie przy tym bluźnierstw, itp.

Wspomniała pani o swoim słynnym rodaku - Djokovicu...

- Bardzo mu kibicuję i oglądam jego spotkania. Dopinguję go wówczas całym sercem. Jak wygra mecz w Wielkim Szlemie, to świętujemy, a jak cały turniej, to jest impreza (śmiech).

Tenis darzy pani szczególną sympatią?

- Lubię każdy sport, ale szczególnie te, w których pojawia się piłka. A więc także i piłkę nożną czy ręczną. Sama lubię grać, ale i oglądać mecze. Jestem kibicem, czasem bardzo żywiołowym.

Podobno czuje się pani Serbką i Polką...

- To prawda. Wiadomo, zawsze będę Serbką, ale też od pięciu lat jestem w Polsce, w tym od czterech w Rzeszowie, więc jestem również już trochę Polką i rzeszowianką (śmiech).

Niektórzy twierdzą, że przedstawiciele tych dwóch krajów są podobni pod względem charakteru. Zgadza się z tym pani?

- Na samym początku myślałam, że jesteśmy tacy sami, ale teraz widzę, że mój charakter jest jednak trochę ostrzejszy niż Polaków. To żart. Tak naprawdę, to jest super. Czuję się tu jak w domu. Przez osoby, z którymi mam styczność, jestem traktowana jak Polka. Ja też bardzo lubię ten kraj i może zwiążę z nim również swoją przyszłość.

Rozmawiała: Agnieszka Niedziałek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje