Polski zespół był już na krawędzi. Historyczna szansa na razie przepadła
To miało być historyczne popołudnie w Opolu. Siatkarki UNI po dwóch zwycięstwach z BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała były o krok od zakończenia rywalizacji i świętowania pierwszego medalu TAURON Ligi w dziejach klubu. Drużyna z Bielska-Białej pokazała jednak pazur - potrafiła odrobić straty i przedłużyć nadzieje na miejsce na podium. I to mimo absencji jednej z gwiazd. Kolejne spotkanie w sobotę, transmisja w Polsacie Sport.

W dwóch pierwszych spotkaniach rywalizacji o brąz drużyna UNI Opole spisała się znakomicie. Przegrała w nich tylko jednego seta. W dodatku BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała stracił ważne ogniwo. W pierwszym spotkaniu kontuzji doznała reprezentacyjna środkowa Aleksandra Gryka i klub poinformował, że uraz kolana nie pozwoli jej na powrót do gry w tym sezonie.
Klub z Bielska-Białej jest zdecydowanie bardziej utytułowany, ma na koncie osiem złotych medali mistrzostw Polski. UNI Opole walczyło o pierwsze w historii miejsce na podium TAURON Ligi. I Opolanki rozpoczęły spotkanie kapitalnie - od pięciu wygranych akcji. Trener rywalek Bartłomiej Piekarczyk poprosił o przerwę, ale po niej BKS przegrał kolejną wymianę. Niemoc przyjezdnych przerwał dopiero atak Ljubicy Kecman.
Ale zespół z Bielska-Białej zdołał się podnieść. Punktowe bloki zmniejszyły różnicę do zaledwie jednego "oczka", a z czasem przyjezdne objęły nawet prowadzenie 14:13. Gospodynie miały coraz większe problemy ze skutecznością, po bloku Nikoli Abramajtys BKS prowadził już 18:15. I to Bielszczanki wygrały 25:23 - blokiem zdobyły aż sześć punktów, a w ostatniej akcji nie zawiodła atakująca Kertu Laak.
Zacięta walka w drugim secie. Gospodynie nie wytrzymały w grze na przewagi
W drugiej partii, po wyrównanym początku, to BKS objął prowadzenie 11:10 po kolejnym bloku Abramajtys. Trzy następne akcje wygrały jednak siatkarki UNI, zagrywkami pomogła im Natalia Kecher. A po błędzie w ataku Kecman gospodynie miały już trzy punkty przewagi.
Piekarczyk zdecydował się na zmianę obu przyjmujących. I pogoń przyjezdnych przyniosła efekt - po nieudanym zagraniu Gabrieli Makarowskiej-Kulej był remis 22:22. O losach seta przesądziła gra na przewagi. W niej w ataku pomyliła się najlepiej punktująca z Opolanek, Katarzyna Zaroślińska-Król, i to BKS wygrał 28:26.
Historycznego medalu na razie nie będzie. BKS przedłużył nadzieje
Sprawy przybierały coraz gorszy obrót dla drużyny z Opola. W trzecim secie trener Bartłomiej Dąbrowski już przy stanie 3:6 przerwał grę, a po chwili, po kolejnej przegranej akcji, zmienił rozgrywającą - na boisku zameldowała się 20-letnia Wirginia Mulka.
Tym razem to gospodynie były w stanie odwrócić wynik. Po dwóch punktowych blokach objęły prowadzenie 17:15, po chwili jeszcze dorzuciły punkt do tej przewagi. Tyle że przy zagrywkach Abramajtys BKS odrobił straty, a po chwili środkowa asem serwisowym dała drużynie prowadzenie 20:19.
W końcówce ważną, długą akcję rozstrzygnęło sprytne zagranie Kecman i Bielszczanki odskoczyły na dwa punkty. W kolejnej akcji blok BKS-u zatrzymał Opolanki, wynik na 25:23 ustaliła atakiem Laak. Przyjezdne wygrały mecz 3:0 i rywalizacja do trzech zwycięstw będzie trwać. W sobotę kolejne spotkanie w Bielsku-Białej.
W TAURON Lidze do wyłonienia pozostają także złote medalistki. W rywalizacji DevelopResu Rzeszów z PGE Budowlanymi Łódź jest remis 1:1, kolejny mecz w środę w Rzeszowie. Transmisja w Polsacie Sport.














