Polka wyjechała do USA, przykre rozczarowanie. Teraz znów o niej głośno
Magdalena Jurczyk przed rokiem zdecydowała się na pierwszy zagraniczny transfer, podpisała kontrakt z jednym z amerykańskich klubów. W Stanach Zjednoczonych na siatkarkę reprezentacji Polski czekało jednak przykre rozczarowanie. Nie dość, że przeraziły ją pewne sytuacje, o czym opowiadała w jednym z wywiadów, to pod kątem sportowym nie wszystko układało się po jej myśli. Teraz o zawodniczce ponownie jest głośno, ponieważ ma ją czekać kolejna wielka zmiana w życiu.

Magdalena Jurczyk seniorską karierę klubową rozpoczynała w PWSZ Karpaty Krosno, później próbowała sił w jeszcze kilku innych polskich klubach, w latach 2021-2025 była związana z Developresem Rzeszów. To właśnie w barwach tej drużyny święciła sukcesy z mistrzostwem Polski i krajowym pucharem na czele. Zawodniczka występująca na pozycji środkowej regularnie otrzymywała też powołania do reprezentacji, z kadrą Stefano Lavariniego zdobyła trzy brązowe medale Ligi Narodów, wystąpiła też na ubiegłorocznych mistrzostwach świata.
Nic więc dziwnego, że 30-letnią dzisiaj zawodniczką interesowały się też zagraniczne kluby. Ostatecznie w 2025 roku środkowa zdecydowała się na podpisanie rocznego kontraktu z amerykańskim LOVB Austin. W Stanach Zjednoczonych czekało na nią wiele niespodzianek, o czym ta w lutym opowiadała w rozmowie z tvpsport.pl.
Jurczyk przyznała wówczas, że jest zadowolona z poziomu treningów czy organizacji w klubie, ale życie codzienne z oceanem różni się od tego, do czego przywykła w Europie.
"Czasami przeraża mnie zachowanie miejscowych ludzi. Kiedy byłam z koleżanką w Nowym Jorku na tydzień przed przyjazdem do Austin, zobaczyłam naprawdę dziwne akcje. Przykład? Dziewczyna krzycząca na środku ulicy, zachowująca się jakby ktoś ucinał jej głowę, kiedy nic się nie działo. Ludzie chodzą chodnikami, wymachują rękami i krzyczą" - opowiadała. A na tym nie koniec.
Nawet przed moim domem przechodzili dziwni ludzie. Człowiek rozebrany jakby było 80 stopni, a nie 21, przykryty jakimś dziwnym kocem… Takich rzeczy nie widuje się w Europie
Magdalena Jurczyk znowu zmieni klub?
Jurczyk rozczarowana mogła być nie tylko życiem codziennym w Stanach Zjednoczonych, ale też swoją pozycją w zespole. Polka rywalizowała o miejsce w składzie z trzema innymi środkowymi: Mallory McCage, Isabellą Bergmark i Asiją O'Neal. Najlepiej z tego grona wypada O'Neal, która gra regularnie i do tej pory zdobyła w sumie 219 punktów, jest zresztą najlepiej punktującą środkową rozgrywek.
U boku O'Neal najczęściej występuje McCage (134 punkty w sezonie, w tym 33 blokiem), na parkiecie sporadycznie pojawiała się Bergmark (56 punktów), a najsłabiej w tym gronie wypadła właśnie Jurczyk. Reprezentantka Polski nie dostawała wielu szans, ze statystyk na oficjalnej stronie rozgrywek wynika, że zdobyła w sumie zaledwie 13 punktów, w tym sześć blokiem.
Nic więc dziwnego, że Jurczyk po sezonie postawiła na zmianę. Jak donosi portal lodzkisport.pl, Polka ma wrócić do ojczyzny i związać się z ŁKS-em Commercecon Łódź. Tutaj mogłaby liczyć na więcej okazji do gry, co pozwoliłoby jej wrócić do wysokiej formy.
Póki co siatkarka kadry Lavariniego musi dokończyć sezon w Stanach Zjednoczonych - jej klub ostatnio w półfinale fazy play-off pokonał w dwumeczu LOVB Atlanta po tzw. złotym secie, ale Jurczyk nie dostała szansy w tych spotkaniach. Mecze o tytuł mistrzowski zostaną z kolei rozegrane w dniach 17 i 19 kwietnia, rywalem zespołu Polki będzie LOVB Salt Lake. Czas pokaże, czy nasza reprezentantka pojawi się na parkiecie i będzie miała okazję na to, by dołożyć cegiełkę do ewentualnego sukcesu drużyny.















