Oblany sprawdzian tuż przed Ligą Mistrzyń. Fatum nad polskim klubem wciąż wisi
Siatkarki ŁKS Commercecon prowadziły już 2:0 i wydawało się, że przerwą niemoc w meczach z BKS Bielsko-Biała. Tymczasem rywalki odrobiły straty i wygrały po tie breaku. To dla nich dobry znak przed startem w europejskich pucharach. Gorzej dla łodzianek, które zagrają w Lidze Mistrzyń.

Siatkarki ŁKS Commercecon chciały przełamać kompleks rywalek. Nie wygrały z nimi od kwietnia 2023 roku, a m. in. przegrały w finale Pucharu Polski, a w lidze udało im się ugrać tylko dwa sety.
Obie drużyny będą reprezentowały Polskę w europejskich pucharach i był to dla nich ostatni sprawdzian. W środku przyszłego tygodnia łodzianki w Lidze Mistrzyń podejmą niemiecki Dredner SC. Bielszczanki w Volleyball Cup zmierzą się z Dinamem Zagrzeb. Sezon lepiej rozpoczęły gospodynie - z pięciu meczów wygrał cztery. BKS Bostik do tej pory ma po trzy wygrane i trzy porażki.
Dwie pierwsze akcje wygrały przyjezdne, ale łodzianki szybko złapały rytm. Po kilku błędach dobrze zaczęła rozgrywać Angelika Gajer, a po ataku Marianny Brambilli było 10:4 i trener BKS już po raz drugi wziął czas. Pomogło, bo odrobiły część strat, ale popełniły proste błędy (np. trzykrotnie dotknięcie siatki).
Walczyły jednak do końca. As Klaudii Nowakowskiej, wygrane starcie na siatce pozwoliły zmniejszyć przewagę rywalek (16:19) i trener ŁKS wziął czas. Rady podziałały, bo łodzianki poprawiły grę, wykorzystały też błędy przeciwniczek i pewnie wygrały pierwszego seta.
Podobnie w drugiej partii siatkarki ŁKS szybko zdobyły kilka punktów przewagi. Po ataku Darii Szczyrby wygrywały 9:5. Były bardzo skuteczne w ataku, a do tego rywalki popełniały mnóstwo błędów. Po bloku na Kertu Laak straty bielszczanek urosły do sześciu punktów.
ŁKS prowadził, BKS wrócił do gry
Trener Bartłomiej Piekarczyk brał czas, ale to nie pomagało. ŁKS nie tylko utrzymywał przewagę, bo jeszcze ją powiększał. Po kolejnym mocno zbiciu Szczyrby było 22:15. Tych strat bielszczanki nie były w stanie odrobić.
Na początku trzeciej partii bielszczanki objęły prowadzenie (4:1), ale szybko wszystko wróciło "do normy". Łodzianki najpierw doprowadziły do remisu (5:5), a za chwilę dzięki dobrej zagrywce i po ataku Anny Obiały zaczęły budować przewagę (9:7). Siatkarki BKS były postawione już pod ścianą i nie złożyły broni. To się opłaciło, bo wygrały bardzo długą akcję i wygrywały trzema punktami.
Wtedy trener ŁKS poprosił o czas, ale pozytywnej reakcji jego zawodniczek nie było. Rywalki dobrze broniły w polu i zdecydowanie poprawiły atak. W efekcie po autowym ataku Brambilli ełkaesianki przegrywały 16:20. I przyjezdne odrobiły połowę strat.
Podrażnione łodzianki z impetem rozpoczęły czwartą partię. Po wejściu na zagrywkę Gajer wypracowały trzy punkty przewagi. A po skutecznym bloku było 7:3. Bielszczanki nie zamierzały rezygnować. Blok i dobre zagrywki Aleksandry Gryki sprawiły, że błyskawicznie odrobiły straty i wyszły na prowadzenie (10:8). I poszły za ciosem. Po kolejnym bloku wygrywały czterema punktami.
Gospodynie były coraz bardziej bezradne w ataku i przyjęciu, a przeciwniczki to wykorzystywały (17:11). ŁKS było stać na krótki zryw i zmniejszenie strat do dwóch punktów. Była więc szansa na zaciętą końcówkę. Po ataku Obiały było 20:22, a po zbiciu Szczyrby nawet remis. Kolejne dwie piłki wygrał BKS i doszło do tie breaka.
Piątego seta lepiej rozpoczęły łodzianki. Po ataku Danieli Cechetto i bloku Obiały wygrywały 4:1. Laak odpowiedziała asem i mimo prowadzenia trener ŁKS zarządził przerwę. Walka była zacięta - po ataku Marty Orzyłowskiej BKS przegrywał tylko 6:7, ale przy zmianie stron już prowadził punktem. Za chwilę dobra akcja przyjezdnych i błąd ŁKS. Bielszczanki prowadziły już 10:7 i już nie wypuściły z rąk wygranej.







![Guadalajara - FC Barcelona. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000M2TWIRYL1G5DF-C401.webp)






