Reklama

Reklama

Martyna Grajber: Wychodzimy na boisko nie starać się, ale wygrywać

W ostatniej kolejce Tauron Ligi siatkarki ŁKS Commercecon nieoczekiwanie przegrały u siebie z Energą Kalisz. We wtorek (godz. 18) i środę podejmą w 1/8 finału Pucharu CEV hiszpański CV Gran Canaria. – Wychodzimy na boisko nie postarać się o awans, a może się uda, ale go wywalczyć – podkreśla Martyna Grajber, przyjmująca łódzkiej drużyny i reprezentacji Polski.

Andrzej Klemba, Interia: Jak do tej pory ŁKS Commercecon w lidze spisuje się poniżej oczekiwań. Miałyście walczyć o medale, a jesteście na piątej pozycji. Forma jeszcze przyjdzie?

Martyna Grajber: - Bardzo chcę w to wierzyć, że ta najwyższa dyspozycja dopiero nadejdzie. Tylko sporadycznie pokazałyśmy, na co nas stać. Zespół o takim potencjale powinien prezentować się znacznie lepiej. Za nami już połowa rundy zasadniczej, więc trzeba jeszcze mocniej pochylić się nad tym, co nie funkcjonuje. Z zewnątrz widać, jakie elementy siatkarskie zawodzą, ale musimy głębiej poszukać źródła tych naszych problemów. Zawodniczki razem ze sztabem się nad tym głowią. Na pewno nie poddamy się i nie pozwolimy, by ŁKS grał poniżej oczekiwań. Za rzadko grałyśmy tak, jak się od nas oczekuje i jakie są możliwości drużyny. Dlatego musimy znaleźć sposób, by tej gry na najwyższym poziomie było jak najwięcej. Spędza nam to sen z powiek, ale na pewno ta grupa ludzi znajdzie rozwiązanie w tej sytuacji.

Reklama

Wciąż waszym celem jest medal?

- Do końca rundy zasadniczej zostało jeszcze 10 spotkań. W play off można zdobyć mistrzostwo Polski nawet z ósmego miejsca, czego jestem żywym przykładem. W poprzednim sezonie z Chemikiem Police w pewnym momencie było zagrożenie, że nie załapiemy się nawet do walki o medale. A skończyło się zdobyciem Pucharu Polski i złotym medalem. Sprawa nie jest przesądzona i nie można nas skreślać. Wiele zawodniczek ma głód zwycięstwa i świadomość, że stać nas, by sięgnąć po trofea. Trzeba tylko znaleźć źródło tej nie najlepszej gry. Na pewno musimy pamiętać, że to zespół o ogromnych możliwościach.

Kto zostanie najlepszym sportowcem 2021 roku? - GŁOSUJ TUTAJ!

Kadra ŁKS mocno się zmieniła. Czy wciąż brakuje wam zgrania?

- Nie, tu raczej nie leży problem. Jesteśmy już po pierwszej rundzie sezonu zasadniczego. Nawet nasza drużyna, w której doszło do sporej liczby zmian, powinna zacząć się ze sobą rozumieć po dwóch-trzech tygodniach. Zwłaszcza, że mamy wiele doświadczonych zawodniczek, które grały na najwyższym międzynarodowym poziomie.

W 1/8 finału Puchar CEV zagracie dwa razy w Łodzi z hiszpańskim CV Gran Canaria. Pewnie przyjemniej byłoby polecieć w grudniu na Wyspy Kanaryjskie.

- Jeśli chodzi o pogodę, to rzeczywiście ten kierunek byłby bardzo atrakcyjny w obecnym czasie. Jednak od sportowej strony, to lepsze wyjście, że zagramy dwa razy u siebie. Dzięki temu, że zostaniemy w kraju i nie będziemy na lotniskach, zminimalizujemy zagrożenie związane z koronawirusem. Cieszę się, że hiszpański klub zgodził się na takie rozwiązanie. Musimy jednak pamiętać, że zagramy dwa mecze dzień po dniu i wziąć pod uwagę możliwe zmęczenie. Plusów jest na pewno więcej i to pomimo tego, że w ostatnim meczu we własnej hali przegrałyśmy z zespołem z Kalisza. Dobrze czujemy się tu w Łodzi i to będzie nasz atut, zwłaszcza że możemy liczyć na sporą grupę kibiców.

Wydaje się, że losowanie było dla was dobre. Choć w następnej rundzie prawdopodobnie będzie czekał włoski zespół, to do ewentualnego finału możecie uniknąć Eczacibasi Stambuł.

- W Polsce kiedy gramy w europejskich pucharach, to za często mówimy: "postaramy się, może się coś uda, spróbujemy zawalczyć o awans". Zespoły z Włoch, na które możemy trafić ewentualnie w późniejszych rundach, a które startują w Pucharze CEV są dla nas równorzędnym rywalem. Dlatego ja chcę wyjść na boisko jak po swoje, najpierw, by wygrać z Gran Canarią, a potem odnosić kolejne sukcesy. Oczywiście wiem, że nasza gra i pozycja w tabeli nie do końca to pokazuje, ale potencjał naszego zespołu jest bardzo duży. Nie przyszłabym do ŁKS, gdybym nie widziała jego możliwości i w niego nie wierzyła. Dlatego chcemy osiągnąć sukces w Pucharze CEV.

A co będzie sukcesem? Finał?

- Na takie deklaracje się nie odważę. Chodzi mi o to, że my nie mamy spróbować pokazać się z dobrej strony, tylko wyjść na boisko jak po swoje i wygrać. Mamy zespół, który na to stać.

Co już wiecie o Gran Canaria?

- Sztab szkoleniowy przygotował całkiem obszerny materiał wideo. Trenerzy wstępnie ostrzegali, że to ciekawy zespół, który ma mocne skrzydłowe i atakującą. Na pewno musimy wejść na wyższy poziom niż ostatnio w lidze, by awansować do kolejnej rundy i stać nas na to.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy