Reklama

Reklama

Izabela Bełcik: Zadecydują kondycja i głowa

Siatkarka Atomu Trefla Sopot Izabela Bełcik przyznała, że w sobotnim meczu z Tauronem Dąbrowa Górnicza, decydującym o mistrzostwie Polski, wiele będzie zależeć od przygotowania fizycznego, ale też od tego, co będzie działo się w głowach zawodniczek obu drużyn.

Dawno już nie było takich emocji w finale mistrzostw Polski. Wprawdzie wielokrotnie pięć spotkań było potrzebnych, by wyłonić najlepszy zespół w kraju, ale sposób, w jaki Atom Trefl wyrównał stan rywalizacji z 0-2 na 2-2, musi budzić uznanie.

Reklama

W trzecim pojedynku sopocianki przegrywały już 11:14 w tie-breaku, ale mimo to obroniły piłki meczowe i wygrały 18:16. Podobnie było dzień później, kiedy to Tauron w piątej partii prowadził 9:4, ale to drużyna gospodarzy znów cieszyła się ze zwycięstwa (15:13).

"Zaraz po meczu zastanawiałam się, jak one mogły tego nie wygrać, ale prawdą jest, że w czwartym meczu prowadziłyśmy 24:21 w czwartym secie i też nie wiem, jak nie zakończyliśmy spotkania. W końcówkach setów jest już takie zmęczenie, że po prostu nie można wyżej skoczyć, mocniej zaatakować, itd. Dlatego czasami wygląda to tak, że jak szalone chcemy dobrnąć do celu, a nie udaje się" - powiedziała Bełcik.

Przed finałem play off to siatkarki Tauronu były wskazywane jako faworytki. Wcześniej trzykrotnie pokonały sopocianki - dwa razy w lidze i w finale Pucharu Polski, też zresztą po dramatycznym tie-breaku.

"To wszystko przemawiało za rywalkami. Tym bardziej, że jak jeszcze wygrały dwa finałowe mecze u siebie, to pojawiły się głosy, że mamy jakiś kompleks Dąbrowy. Nic takiego nie miało miejsca. Przed spotkaniami w Sopocie nasz prezes był zły, że musi szykować całą ceremonię dekoracji we własnej hali i prosił nas, byśmy zrobiły wszystko, by jeszcze raz pojechać do Dąbrowy. No i udało się" - dodała dwukrotna mistrzyni Europy.

Jej zdaniem w decydującym pojedynku wiele będzie zależeć od przygotowania fizycznego, gdyż oba zespoły mają już prawo być zmęczone.

"Na pewno na początku meczu ważna będzie taktyka. W naszym przypadku może pomóc skuteczna zagrywka. Rywalizacja może się też rozstrzygnąć w głowach, ale musimy pamiętać, że to też zależy od przygotowania fizycznego. Bo jeśli się jest zmęczonym, to po prostu ciężko o koncentrację" - podkreśliła Bełcik.

Piąty mecz finałowy rozegrany zostanie w Dąbrowie Górniczej w sobotę o godz. 20. Jak poinformowali organizatorzy, wszystkie bilety zostały już sprzedane.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje