Reklama

Reklama

Ekstraklasa siatkarek. Chemik - Developres 2:3

Siatkarki Developres SkyRes Rzeszów wygrały drugi mecz o z Chemikiem Police, na wyjeździe 3:2, i są o krok od brązowych medali mistrzostw Polski. W rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą 2-1.

Trzeci mecz o 3. miejsce: Chemik Police - Developres SkyRes Rzeszów 2:3 (25:22, 25:23, 21:25, 23:25, 8:15).

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 2-1 dla Developresu. Kolejny mecz w Rzeszowie 2 maja.

Chemik Police: Martyna Grajber, Chiaka Ogbogu, Martyna Łukasik, Natalia Mędrzyk, Iga Chojnacka, Sladjana Mirkovic - Aleksandra Krzos (libero) - Bianka Busa, Marlena Pleśnierowicz, Sanja Gamma, Agnieszka Bendarek.

Developres SkyRes Rzeszów: Maja Tokarska, Petya Barakowa, Michaela Mlejnkova, Kamila Witkowska, Katarzyna Zaroślińska-Król, Jelena Blagojevic - Dorota Medyńska (libero) - Agata Sawicka (libero), Helene Rousseaux, Agnieszka Rabka, Kinga Hatala, Ewa Janewa.

Reklama

Rywalizacja o brąz zaczęła się 23 kwietnia od klęski Chemika na własnym parkiecie 0:3. Policzanki zagrały wówczas fatalnie popełniając mnóstwo błędów. W Rzeszowie jednak po pięciosetowej walce policzanki wróciły do gry, bo zwyciężając 3:1 wyrównały stan rywalizacji.

Jednak trzeci mecz "chemiczki" rozpoczęły w stylu z 23 kwietnia. W pierwszych sześciu akcjach błędy w ataku Natalii Mędrzyk, Chiaki Ogbogu i Martyny Łukasik przyniosły punkty rzeszowiankom. To nie był koniec, bo w pierwszych 17 akcjach Chemik zdołał tylko raz zaatakować punktowo (Mędrzyk). Spokojnie grające rzeszowianki prowadziły 12:5.

Trener Marcello Abbondanza zdjął z boiska Łukasik, wprowadzając doświadczoną Sanję Gammę, a kilka akcji później na rozegraniu Sladjanę Mirkovic zastąpił Marleną Pleśnierowicz. To całkowicie odmieniło oblicze jego zespołu, który zaczął grać szybciej i dokładniej i wyrównał stan seta na 20:20. Kilka chwil później duet zmienniczek Pleśnierowicz-Gamma zdobył decydujący punkt.

Druga partia była bardziej wyrówna, ale w końcówce rzeszowianki prowadziły dwoma "oczkami", by dać się dogonić rywalkom na 20:20. W końcówce znów gospodynie dominowały, a decydujący punkt zdobyła z przechodzącej piłki Ogbogu.

Tyle, że nie wiadomo dlaczego trener Abbondanza wrócił do wyjściowego składu, ponownie wprowadzając Łukasik i Mirkovic. O ile pierwsza grała znacznie lepiej niż na początku meczu, to Mirkovic była przewidywalna i spowolniała grę zespołu. Dało to rzeszowiankom więcej szans na bloki i konstruowanie kontr. Od stanu 16:17 znacznie lepiej prezentowały się Rzeszowianki i po ataku Katarzyny Zaroślińskiej-Król wygrały seta.

Jeśli w następnej partii Chemik prowadząc 21:18 nie zdołał rozstrzygnąć meczu na swoją korzyść, to nie mógł także wygrać całego meczu. W czwartym secie decydujące punkty dla Rzeszowa zdobywała była "chemiczka" Jelena Blagojevic, a w piątym policzanki dobiła inna ich koleżanka z drużyny Zaroślińska-Król.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje