Reklama

Reklama

Atom Trefl Sopot - Chemik Police 3:2

Siatkarki Chemika nie zdołały po raz drugi w tym sezonie pokonać Atomu Trefl. Na inaugurację rozgrywek ekstraklasy beniaminek z Polic wygrał we własnej hali 3:0, natomiast w rewanżu przegrał 2:3. Była to jednocześnie pierwsza ligowa porażka drużyny prowadzonej przez trenera Mariusza Wiktorowicza.

O ile w poprzednim meczu liderkom ekstraklasy udało się zwyciężyć we Wrocławiu Impel 3:2, o tyle ta sztuka nie udało im się w konfrontacji z Atomem Trefl. Przyjezdne nie wykorzystały jednak ogromnej szansy, kiedy po wygraniu dwóch pierwszych setów w trzecim prowadziły 13:9.

Reklama

W tym spotkaniu sopocianki straciły jednak atut własnego parkietu. W Ergo Arenie odbywał się pokaz rewii na lodzie i z tego względu ten mecz przeniesiony został do hali gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu.

Kiedy w pierwszym secie Chemik objął prowadzenie 17:9 wydawało się, że bez problemów sięgnie po zwycięstwo. Tymczasem mistrzyniom Polski, głównie za sprawą atakującej Judith Pietersen, udało się zmniejszyć straty do jednego punktu (21:22). Końcówka tej partii należała jednak do przyjezdnych. W tym fragmencie błysnęła Anna Werblińska, która najpierw zdobyła punkt bezpośrednio z zagrywki, a następnie popisała się sprytnym atakiem.

W drugim secie sopocianki wygrywały 8:4, ale zmobilizowane siatkarki z Polic zdobyły siedem punktów z rzędu (dwa razy zablokowana została Charlotte Leys), dzięki czemu wyszły na prowadzenie 11:8. Serię udanych zagrań rywalek przerwała dopiero Klaudia Kaczorowska. Kolejna punktowa passa przyjezdnych pozwoliła im przy wyniku 17:16 powiększyć przewagę do stanu 21:16. Tej straty gospodynie nie były już w stanie odrobić.

Kolejna partia rozpoczęła się od prowadzenia Chemika 13:9. W tym momencie sopocianki poprawiły blok (dwa razy zatrzymana została Małgorzata Glinka-Mogentale) i za chwilę zrobiło się 17:14 dla Atomu Trefl. Jedyny punkt dla zespołu gości zdobyła Katarzyna Gajgał-Anioł.

Przy stanie 18:16 dla mistrzyń Polski kontuzji stawu skokowego nabawiła się Ana Bjelica, która wpadła pod siatką na Leys. Serbka opuściła boisko, a pozbawione swojej podstawowej atakującej policzanki oddały trzeciego seta, natomiast w czwartym przegrywały 5:9.

Co prawda później był jeszcze remis 18:18, ale po dwóch skutecznych zagrywkach Julii Szeluchiny gospodynie wyszły na prowadzenie 20:18, którego nie oddały do końca tej partii.

Bjelica wróciła do gry pod koniec czwartego seta i właśnie po bloku na Serbce zrobiło się w tie-breaku 6:1 dla Atomu Trefl. Kiedy w ten sam sposób zatrzymana została na środku Katarzyna Mróz, mistrzynie Polski wygrywały już 10:5. W końcówce udanymi zagraniami popisała się Brizitka Molnar i to właśnie atak serbskiej przyjmującej zakończył tę konfrontację.

Po meczu powiedzieli:

Teun Buijs (trener Atomu Trefl). - To był mecz o dwóch obliczach. W pierwszych dwóch setach nie mogliśmy znaleźć odpowiedniej taktyki i dopasować jej do rywalek. Police bowiem to bardzo dobrze ułożona drużyna. Po 10-minutowej przerwie pomiędzy drugim i trzecim secie na parkiet wrócił inny zespół. Na boisku pojawiła się też Anna Podolec, która, głównie dzięki atakom z prawej strony, zmieniła oblicze spotkania. Popełnialiśmy również mniej błędów niż we wcześniejszych partiach, a to przełożyło się na wynik. Jestem szczęśliwy, że udało nam się pokonać lidera rozgrywek przy tak znaczącym udziale rezerwowych siatkarek.

Mariusz Wiktorowicz (trener Chemika): - Pierwsze dwa sety graliśmy tak jak sobie założyliśmy przed meczem. Dobrze zagrywaliśmy i ten element znajdywał również odzwierciedlenie w skutecznej grze blokiem. W przerwie 10-minutowej pomiędzy drugą i trzecią partią powiedzieliśmy siebie, że musimy wyjść na parkiet z wielką determinacją, aby nie dać rozwinąć Atomowi skrzydeł. Trzeci set był wyrównany do stanu 16:14 dla rywalek. Wtedy zespół z Sopotu odbudował się i uwierzył, że może z nami wygrać. Gospodynie miały lepsze przyjęcie i to zadecydowało o ich sukcesie. To nasza pierwsza w tym sezonie porażka, która powinna być dla nas nauczką na przyszłość.

Anna Werblińska (kapitan Chemika). - To był najsłabszy nasz mecz w tym sezonie. Popełniłyśmy w nim zatrważającą liczbę błędów. Pierwsze dwa wygrane przez nas sety nie były perfekcyjne w naszym wykonaniu, niemniej wtedy rywalki myliły się zdecydowanie częściej od nas. Kiedy przestały popełniać błędy, grało nam się zdecydowanie trudniej.

Izabela Bełcik (kapitan Atomu Trefl): - Ten mecz rozpoczął się dla nas bardzo źle. Nie potrafiłyśmy złapać właściwego rytmu i w dwóch pierwszych setach popełniłyśmy sporo prostych błędów. Często zabijałyśmy się o wysoki blok Chemika, albo dostawałyśmy kontrę od rywalek. Udawało nam się co prawda odrabiać straty, ale to kosztowało nas wiele sił, a wtedy policzanki dobijały nas perfekcyjnymi akcjami. 10-minutowej przerwa pomiędzy drugim i trzecim secie pozwoliła nam się odpowiednio skoncentrować. Lepiej zaczęła też funkcjonować nasza zagrywka, dzięki czemu miałam większy komfort na rozegraniu.

Atom Trefl Sopot - Chemik Police 3:2 (21:25, 19:25, 25:19, 25:22, 15:11)

Atom Trefl Sopot: Izabela Bełcik, Judith Pietersen, Julia Szeluchina, Charlotte Leys, Zuzanna Efimienko, Kimberly Hill - Mariola Zenik (libero) - Brizitka Molnar, Klaudia Kaczorowska, Justyna Łukasik, Anna Podolec.

Chemik Police: Maja Ognjenovic, Anna Werblińska, Katarzyna Gajgał-Anioł, Małgorzata Glinka-Mogentale, Ana Bjelica, Katarzyna Mróz - Agata Sawicka (libero) - Justyna Raczyńska, Anna Grejman, Izabela Kowalińska.

Dowiedz się więcej na temat: Atom Trefl Sopot | chemik police | Orlen Liga | Julia Szeluchina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje