Reklama

Reklama

  • 1 .Juventus Turyn (83 pkt.)
  • 2 .Inter Mediolan (82 pkt.)
  • 3 .Atalanta Bergamo (78 pkt.)
  • 4 .Lazio Rzym (78 pkt.)
  • 5 .AS Roma (70 pkt.)
  • 6 .AC Milan (66 pkt.)
  • 7 .SSC Napoli (62 pkt.)
  • 8 .US Sassuolo Calcio (51 pkt.)

Superpuchar Włoch. Juventus i Milan grają w… Arabii. Ile kobiet będzie na trybunach?

W czasie, gdy coraz bardziej prawdopodobny jest transfer Krzysztofa Piątka z Genoi do Milanu, mediolański klub przygotowuje się do pierwszego w tym sezonie poważnego meczu, którego stawką jest trofeum – Superpuchar Włoch. Podopieczni Gennaro Gattuso zagrają dzisiaj z Juventusem w… Arabii Saudyjskiej. Ogromne emocje wzbudza obecność kobiet na trybunach, w specjalnie wydzielonym sektorze.

Zdecydowały pieniądze. To, że jeden z najważniejszych meczów w sezonie między włoskimi drużynami zostanie rozegrany w saudyjskim mieście Dżudda jest efektem porozumienia między władzami Serie A i Arabią. Cena? 22,5 mln euro. Takie porozumienie finansowe, zawarte w połowie ubiegłego roku, przewiduje organizację trzech z pięciu najbliższych superpucharów.

Reklama

Nie to jednak budzi największe wątpliwości włoskich kibiców. W czasach, gdy coraz więcej istotnych rozgrywek jest przenoszonych do Zatoki - choćby klubowe mistrzostwa świata, nie mówiąc o planowanym za niecałe cztery lata mundialu - przyciąganie czołowych drużyn petrodolarami nie jest nadzwyczajne.

Polemika pojawiła się wówczas, gdy okazało się, jakie są warunki sprzedaży biletów. Jak napisano na oficjalnej stronie włoskiej ligi, "sektory zaznaczone jako pojedyncze są zarezerwowane dla mężczyzn, a te zaznaczone jako rodzinne - dla mężczyzn i kobiet". I rozpętała się burza, do której chętnie przyłączyli się politycy. Dla przykładu, Matteo Salvini, kontrowersyjny minister spraw wewnętrznych i przywódca skrajnej prawicy, prywatnie wielki kibic Milanu zaczął nawoływać wprost do bojkotu, twierdząc, że w tym czasie "nie będzie oglądał meczu, ale serial".

Sytuację starał się uspokajać książę Abdulaziz bin Turki al Faisal, szef saudyjskiego sportu, który na specjalnie zwołanej konferencji przekonywał, że "jeszcze rok temu kobiety nie mogły wejść na stadion, a dzisiaj mogą i mają do tego wyznaczony sektor". - Kiedyś nie będzie żadnych ograniczeń. Zmiany następują stopniowo, ale w tym przypadku działamy dość szybko - mówił, tonując nastroje.

Czy przekonał? Nie wszystkich, bo oliwy do ognia dolewa jeszcze bieżąca sytuacja - nie tak dawno saudyjski dziennikarz będący w opozycji do reżimu został brutalnie zamordowany na terenie arabskiego konsulatu w tureckim Stambule. Amnesty International zażądała nawet, aby Juventus i Milan zrezygnowali z wyjazdu do kraju, który tak otwarcie łamie prawa człowieka.

Władze piłkarskie zdecydowanie odrzuciły jednak wszelkie próby nacisku. Gaetano Miccichè, szef ligi zawodowej odbija piłeczkę, zwracając uwagę na polityczną hipokryzję. - Arabia Saudyjska jest największym partnerem Włoch na Bliskim Wschodzie, ale żadne porozumienia nie zostały z tego powodu zerwane - mówi. A Gabriele Gravina, prezydent federacji, poszedł jeszcze dalej, otwarcie przyznając w wywiadzie dla "La Gazzetta dello Sport", że nie ma co wywoływać skandalu, bo "futbol to nie polityka". - Zastanawiam się nad wysłaniem do Arabii naszej kobiecej drużyny na zgrupowanie przed mistrzostwami świata. To byłby mocny sygnał - powiedział Gravina.

Tak czy inaczej, dzisiaj do meczu dojdzie, choć jeszcze nie wiadomo, ile dokładnie kobiet będzie mogło go obejrzeć na żywo. W bramce Juventusu wystąpi Wojciech Szczęsny.

RP

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę włoskiej Serie A

Dowiedz się więcej na temat: AC Milan | Juventus Turyn | Serie A | superpuchar Włoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje