Reklama

Reklama

  • 1 .Inter Mediolan (56 pkt.)
  • 2 .AC Milan (52 pkt.)
  • 3 .Juventus Turyn (46 pkt.)
  • 4 .Atalanta Bergamo (46 pkt.)
  • 5 .AS Roma (44 pkt.)
  • 6 .SSC Napoli (43 pkt.)
  • 7 .Lazio Rzym (43 pkt.)
  • 8 .US Sassuolo Calcio (35 pkt.)

Serie B. Żurkowski, Kupisz i Jaroszyński w czołówce tabeli. Czy Polacy podbijają ligę?

W rozgrywkach Serie B występuje w tym sezonie aż 12 Polaków. Większość z nich regularnie pojawia się na boisku, ale niewielu wywalczyło sobie mocną pozycję, szczególnie w drużynach walczących o awans do Serie A.

Piłkarzem liderującego Empoli nadal jest Szymon Żurkowski, którego pobyt we Włoszech nie przebiega do tej pory tak jak można było zakładać. Utalentowany 23-letni pomocnik rozegrał tylko 10 minut w Serie A w barwach Fiorentiny, a po wypożyczeniu do Empoli początkowo również bardzo rzadko pojawiał się na murawie. Ostatnio coraz częściej możemy oglądać go na boisku i w tym sezonie skompletował już 12 występów, które okrasił jednym golem. Poprawa jego sytuacji cieszyła tym bardziej, że Empoli jest na ten moment najlepszą drużyną na zapleczu Serie A i rywalizacja w środku pola jest bardzo duża. W dwóch ostatnich meczach Polak znów nie podniósł się z ławki rezerwowych.

Reklama

W znacznie lepszej sytuacji znajduje się z kolei Tomasz Kupisz, który przez sezonem został wypożyczony z Ascoli do Salernitany. 31-latek niespodziewanie stał się bardzo mocnym punktem fenomenu pierwszej części rozgrywek, zdobywając dla swojej drużyny trzy bramki. Salernitana z nim w składzie przez jakiś czas prowadziła w Serie B, ale w ostatnim czasie forma drużyny wyraźnie spadła, a Kupisz też gra nieco mniej, częściej wchodząc z ławki. Ze względu na kontuzję zabrakło go w kadrze drużyny na dwa ostatnie spotkania.

Zawodnikiem tego samego zespołu jest też Patryk Dziczek, który od półtora roku występuje w Salernitanie na wypożyczeniu z Lazio. W pierwszej rundzie spotkań pozycja 22-latka w drużynie była zdecydowanie silniejsza niż w ubiegłym sezonie i pomocnik często wychodził w podstawowym składzie, ale w ostatnim czasie pojawia się głównie na końcówki spotkań. W meczach z Chievo zebrał w sumie zaledwie 15 minut i nie wydaje się, żeby ostatecznie udało mu się przekonać do siebie trenera Fabrizio Castoriego.

Co ciekawe, przed rundą rewanżową do zespołu dołączył jeszcze jeden Polak, tworząc w Salernitanie pokaźną już polską kolonię. Mowa tu o Pawle Jaroszyńskim, który zamienił ostatnią w tabeli Pescarę na trzecią drużynę obecnego sezonu. Polski obrońca, który ma na swoim koncie występy w Serie A, doskonale odnalazł się na drugim szczeblu rozgrywkowym we Włoszech. Pomimo słabych wyników Pescary, był jednym z najjaśniejszych punktów drużyny i to poskutkowało transferem do silniejszej drużyny. W Salernitanie błyskawicznie przebił się do pierwszego składu i obydwa dotychczasowe spotkania rozegrał w niemal pełnym wymiarze czasowym.

Dobrze zaczął też Marcin Listkowski, który przed sezonem, za 300 tysięcy euro, zamienił Pogoń Szczecin na Lecce.  Po kilku spotkaniach, które pomocnik rozegrał w pełnym wymiarze czasowym, wypadł z kadry i w ostatnim czasie pojawia się na boisku przede wszystkim na końcówki spotkań, a jego pozycja znacznie osłabła. Ostatnie trzy mecze opuścił z powodu kontuzji.

Znacznie lepiej radzi sobie jego kolega z drużyny, Mariusz Stępiński. Napastnik, który przez ostatnie dwa sezony występował w Serie A, regularnie wybiega w podstawowym składzie Lecce i w 21 meczach zdobył sześć bramek oraz zaliczył trzy asysty. Dzięki temu znajduje się w czołówce najlepszych strzelców ligi. Wydaje się jednak, że kiedy przychodził do Apulii oczekiwania wobec niego były większe. Mocniejszą pozycję w drużynie wydaje się mieć 32-letni Massimo Coda, a Lecce spisuje się poniżej oczekiwań, zajmując zaledwie ósmą pozycję w tabeli.

Większe oczekiwania wiązano chyba też z Piotrem Parzyszkiem, który przed sezonem dołączył do Frosinone za 0,5 miliona euro. 27-letni napastnik zagrał co prawda w 18 meczach i zdobył cztery gole, ale jego pobyt we włoskim zespole przypomina sinusoidę, w której lepsze momenty przeplata słabszymi. Ostatnio gra mało nawet w obliczu kontuzji Camillo Ciano, przegrywając rywalizację nie tylko z Andriją Novakovichem, ale także choćby z Pietro Iemmelo.

Mocną pozycję w zespole ma natomiast Przemysław Szymiński. Były gracz Palermo rozgrywa wszystkie mecze od pierwszej do ostatniej minuty i jest jednym z żelaznych stoperów w zespole Alessandro Nesty. Frosinone spisuje się jednak poniżej oczekiwań i pomimo dużego potencjału kadry zajmuje zaledwie 10. miejsce w ligowej tabeli.

Zaskakująco wyżej sklasyfikowane jest Pordenone Sebastiana Musiolika. Były napastnik Rakowa Częstochowa miał dobre wejście do Serie B i świetnie układała się przede wszystkim jego współpraca z Davide Diawem. W przerwie między rundami Włoch odszedł jednak do Monzy i od tego czasu Musiolik nie radzi sobie tak dobrze. Rosły napastnik zagrał co prawda 90 minut w meczach z Lecce i Vicenzą, ale ostatnio pojawia się na boisku w kratkę i często wchodzi tylko na ostatnie minuty.

Duże problemy ma za to Brescia, która w ubiegłym sezonie spadła z Serie A. Włodarze zespołu planowali szybki powrót do elity i kadra zespołu zobowiązuje do walki o najwyższe cele, ale na ten moment zespołowi Jakuba Łabojki bliżej do strefy spadkowej niż do walki o awans. Wykupiony ze Śląska Wrocław za 600 tysięcy euro Łabojko radzi sobie dość różnie. Dobra informacja jest taka, że prawie w każdym meczu możemy oglądać 23-latka na boisku, ale z drugiej strony rzadko gra w pełnym wymiarze czasowym i do tej pory nie udokumentował swojej obecności na boisku żadnym golem ani asystą.

Co interesujące, o miejsce w składzie Brescii Łabojko rywalizuje z Filipem Jagiełłą, choć obydwaj Polacy często występują na boisku razem. Rówieśnik Łabojki ma na swoim koncie znacznie więcej doświadczenia na włoskich boiskach, bo wcześniej reprezentował barwy pierwszoligowej Genoi. Wydawało się, że po udanej walce o utrzymanie w elicie, zagrzeje tam miejsce na dłużej, ale ostatecznie trafił na wypożyczenie do Brescii. W niej może nie zachwyca, ale w obliczu przeciętnej formy zespołu prezentuje się bardzo solidnie. Do tej pory pojawił się na murawie w 18 meczach, dokładając do tego cztery gole i asystę.

Spośród wszystkich polskich graczy najmniej powodów do radości, przy spoglądaniu na tabelę, ma Thiago Cionek. 34-latek przed sezonem zamienił SPAL na mającą ambitne plany Regginę. Okazuje się jednak, że inwestowanie w podstarzałe nazwiska również w Serie B nie jest trafionym pomysłem i Reggina zajmuje w tym momencie 15. miejsce, ostatnie niezagrożone barażami o utrzymanie. To nie defensywa jednak jest największym problemem zespołu, a Cionek stanowi solidny fundament zespołu.

Rafał Fiodorow


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje