Reklama

Reklama

Serie A: Napoli - Lecce 2-3. Gol Milika nie wystarczył

Szalony mecz w Neapolu! Napoli po zaciętym spotkaniu przegrywa z Lecce 2-3. Jedną z bramek w tym starciu zdobył Arkadiusz Milik, jednak to goście wywożą z Kampanii trzy punkty. Ozdobą spotkania było trafienie Marco Mancosu z rzutu wolnego!

Kibice Napoli nie byli w tym sezonie przyzwyczajeni do dobrej formy swoich ulubieńców. Ostatnie trzy spotkania to jednak całkiem pewne wygrane drużyny z Kampanii i póki co podopiecznym Gennaro Gattuso udało się złapać trochę tlenu i z większym optymizmem mogą oni patrzeć na najbliższe mecze z Interem (Puchar Włoch) czy Barceloną (Liga Mistrzów). 

Najpierw musieli się jednak rozprawić z Lecce. Beniaminkowi może być ciężko utrzymać się w Serie A, jednak potrafią oni postawić się również faworytom. W spotkaniu od samego początku wystąpili Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński, po których akcji w ostatnim meczu z Sampdorią, Napoli zdobyło pierwszą bramkę. 

Gospodarze od samego początku przycisnęli swoich rywali i "Azzurri" bardzo szybko zdobyli optyczną przewagę. Już w 9. minucie meczu Diego Demme uruchomił Mario Ruiego. Obrońca Napoli wrzucił futbolówkę w pole karne, gdzie dobrze ustawiony Milik oddał strzał głową, lecz nie udało mu się umieścić jej w siatce. 

Serie A - wyniki, tabela, strzelcy

Dobrą okazję na zdobycie gola miał również Zieliński. Akcja była bardzo podobna, wrzutka z bocznej strefy boiska i uderzenie głową. Polski pomocnik chyba nieco nieczysto trafił w piłkę, bowiem ta przeleciała obok słupka bramki Mauro Vigorito. Zawodnicy Napoli często dochodzili do okazji podbramkowych, ale brakowało im pewniejszego wykończenia akcji. 

Ponownie na boisku było widać nić porozumienia pomiędzy reprezentantami Polski. Najpierw Zieliński dobrze uruchomił Milika, który był bliski znalezienia się w sytuacji podbramkowej. Napastnikowi Napoli uciekła jednak futbolówka tuż przed oddaniem strzału. Po chwili w efektowny sposób rozpoczęli oni akcję "Azzurrich", lecz nieco opóźnił ją Matteo Politano. 

Reklama

Niewykorzystane okazje zemściły się bardzo szybko. Zawodnicy Lecce rozegrali pierwszą groźną akcję w tym meczu. Filippo Falco oddał strzał, który odbił przed siebie David Ospina. Zrobił to na tyle niefortunnie, że piłkę do bramki dobił Gianluca Lapadula. Gospodarze mogli błyskawicznie odpowiedzieć. Lorenzo Insigne przejął podanie zawodnika gości, ale uderzył centralnie w bramkarza. 

Reprezentant Włoch powinien mieć już przynajmniej jedno trafienie. Politano bardzo dobrze zagrał z głębi pola do Insigne, ten oddał sytuacyjny strzał będąc tyłem do bramki. Pędząca piłka obiła jedynie słupek. Zagranie było bardzo efektowne i gdyby miał więcej szczęścia, to zobaczylibyśmy bardzo ładną bramkę.

Druga połowa o wiele lepiej rozpoczęła się dla piłkarzy z Neapolu i udało im się doprowadzić do wyrównania. Sprawy w swoje ręce musiał wziąć Milik. Insigne popędził środkową częścią boiska i zagrał do Driesa Mertensa. Belg momentalnie wyłożył futbolówkę i polski napastnik wpakował ją do siatki. 

Milik miał jednak trochę szczęścia. Piłka przed zatrzepotaniem w siatce, odbiła się od poprzeczki, ale szczęśliwie znalazła drogę do bramki. "La Gazzetta dello Sport" rozpisywała się przed meczem o przyjaźni Milika i Mertensa i trzeba przyznać, że zawodnicy rozumieją się również bardzo dobrze na boisku. 


Spotkanie zdecydowanie nabrało rozpędu w drugiej części gry. Już po niespełna kilku minutach Lecce ponownie wyszło na prowadzenie. Dośrodkowanie z bocznej strefy boiska, strzałem głową wykończył Lapadula . Niezbyt dobrze w obronie zachował się Giovanni Di Lorenzo, który słabo krył włoskiego napastnika. Bardzo dobrym podaniem popisał się Falco.

Zmotywowani stratą bramki gracze "Azzurrich" ponownie zdobywali optyczną przewagę. Insigne zagrał zewnętrzną częścią buta w kierunku bramki. Futbolówkę niepewnie wybił Vigorito i bliski dobicia jej do bramki był Milik. Reprezentant Polski nie trafił do siatki, choć strzał był intuicyjny i napastnik nie miał zbyt wiele czasu na dobre ustawienie. Dodatkowo naciskał go obrońca Lecce.   

Nie zmienia to faktu, że drużyna z Kampanii była bardzo nieskuteczna w tym spotkaniu. Zupełnie odwrotnie niż zawodnicy z Apulii. Do 70. minuty oddali 10 strzałów na bramkę mniej, a i tak udało im się prowadzić. Co więcej ich uderzenia były o wiele groźniejsze. Już po chwili dwukrotnie zmusili Ospinę do interwencji. Bramkarz najpierw odbił uderzenie z dystansu Donatiego, a po chwili strzał z głowy Baraka.  

Polski napastnik zdobył bramkę, lecz nie popisał się kilkanaście minut później. Milik został napomniany żółtą kartką za próbę wymuszenia rzutu karnego.

Fatalny w skutkach okazał się faul Ruiego przed polem karnym. Sędzia ukarał go żółtą kartką i podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł Marco Mancosu i przepięknym strzałem pokonał bramkarza Napoli. Pędząca piłka obiła się od słupka i wpadła do bramki. Trafienie zmiennika było o wiele bardziej efektowne przez sporą odległość, która dzieliła go od bramki. Udało mu się jednak idealnie przymierzyć. 

Napoli przez moment było zamroczone, ale w końcu podopiecznym Gattuso udało się oddać celny cios. Piłkę w siatce umieścił Jose Callejon, po błędzie obrony drużyny gości. Piłkarze "Azzurrich" dorzucili futbolówkę w pole karne, niepewnie odbił ją Fabio Lucioni, a Hiszpan zdobył bramkę bardzo efektownym uderzeniem "nożycami". 

Gospodarze przyśpieszyli w samej końcówce spotkania. Insigne przerzucił piłkę do niepilnowanego Hirvinga Lozano, a ten oddał strzał. Futbolówka trafiła jednak wprost w rękawice Vigorito. Lecce pozazdrościło innemu beniaminkowi Serie A - Hellasowi i również postanowiło wygrać z wyżej notowanym rywalem.

PA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL