Reklama

Reklama

Serie A. Napoli - Fiorentina 0-2. Drągowski lepszy w "polskim meczu"

Kryzys Napoli trwa nadal. Podopieczni Gennaro Gattuso przegrali z Fiorentiną 0-2. „Viola” odżyła po zmianie trenera i wypunktowała bezbarwną drużynę z Neapolu. Cały mecz rozegrali Arkadiusz Milik i Bartłomiej Drągowski. Piotr Zieliński został zmieniony w 64. minucie.

Piłkarze i kibice Napoli liczyli, że po serii dwóch ligowych porażek (z Interem i Lazio), "Azzurrim" uda się odnieść zwycięstwo w meczu z równie słabo spisującą się w tym sezonie Fiorentiną. Podopieczni Gennaro Gattuso wygrali ostatnie spotkanie w Pucharze Włoch i jak zaznaczał przed meczem Arkadiusz Milik, drużyna z Kampanii zrobi wszystko, aby pozostać na zwycięskiej ścieżce. 

Fiorentina po bolesnej porażce z Romą (1-4) zaczęła radzić sobie całkiem nieźle i piłkarze z Toskanii w dwóch ostatnich spotkaniach pokonali SPAL i Atalantę (w meczu Pucharu Włoch). Wygrana z wyżej notowaną drużyną z Lombardii na pewno podbudowała graczy "Violi", lecz trener zespołu Giuseppe Iachini zaznacza, że teraz najważniejsze jest skupienie. W szeregach Fiorentiny wszyscy mają świadomość potencjalnej siły Napoli. 

Arkadiusz Milik rozgrywał dziś 100. spotkanie w barwach Napoli!

Reklama

W pierwszym meczu obu drużyn w tym sezonie padło aż siedem bramek. Kibice zgromadzeni na Stadio San Paolo zapewne liczyli na powtórkę z otwierającego sezonu spotkania i ofensywną grę ze strony obu drużyn. Pierwsza do głosu doszła Fiorentina. W 10. minucie Pol Lirola zagrał piłkę w pole karne, ta po zamieszaniu trafiła do Gaetano Castrovilliego, jednak młody zawodnik "Violi" nie zdołał umieścić jej w siatce. 

Napoli mogło odpowiedzieć już po chwili. Arkadiusz Milik sprawdził czujność Bartłomieja Drągowskiego uderzeniem z powietrza. Tym razem górą był bramkarz drużyny gości. W 20. minucie arbiter spotkania Fabrizio Pasqua zaalarmowany przez system VAR sprawdził, czy nie było zagrania Allana w polu karnym. Gracz "Azzurrich" rzeczywiście trącił piłkę ręką, lecz nie było to celowe działanie. 

Fiorentina pomimo tego, że była nieco uśpiona na początku spotkania, to jako pierwsza wyszła na prowadzenie. Marco Benassi otrzymał precyzyjne podanie z głębi boiska i momentalnie zagrał piłkę w kierunku Federico Chiesy. Gwiazdor "Violi" przyjął futbolówkę i oddał bardzo kąśliwy strzał po ziemi, po którym udało mu się pokonać Davida Ospinę.

Mecz zrobił się bardzo żywy i piłka szybko przeniosła się pod pole karne drużyny gości. Strzał z dystansu oddał Piotr Zieliński, jednak futbolówka poszybowała minimalnie obok bramki Drągowskiego. Fiorentina nie zamierzała się dać zepchnąć do defensywy. Najpierw z linii bramkowej piłkę wybił Ospina, a po chwili do siatki trafił Patrick Cutrone. Radość młodego Włocha została wstrzymana przez sędziów, którzy dopatrzyli się spalonego i gol ostatecznie nie został uznany. 

Pogrom w meczu Lazio - Sampdoria, gol polskiego pomocnika

Piłkarze postanowili nie dać się nudzić kibicom oglądającym to spotkanie i błyskawicznie zobaczyliśmy kolejną groźną sytuację. Fabian Ruiz bardzo dobrze zagrał w pole karne, wprost do urywającego się Jose Callejona. Hiszpan zdecydował się na uderzenie głową, choć wydaje się, że mógł spróbować podać do Lorenzo Insigne lub Allana. Skrzydłowy wybrał indywidualny wariant zakończenia akcji i nie trafił, jak określają to włoskie media, w lustro bramki. 

Tuż przed zakończeniem pierwszej części gry, ponownie do głosu doszli gracze z Toskanii. Sebastiano Luperto popełnił błąd i aktywny w dzisiejszym spotkaniu Benassi oddał strzał, który udało się sparować bramkarzowi Napoli. Początek drugiej połowy nie zachwycał i groźniej zrobiło się dopiero po strzel Insigne w 51. minucie. Reprezentant Włoch uderzył z dystansu, a piłka minimalnie chybiła celu. 

"Viola" cierpliwie czekała na swoją okazję i w końcu Chiesa znalazł się w sytuacji sam na sam z Ospiną. Włoch rozegrał piłkę z Castrovillim, ten dobrze podciął piłkę nad linią obrony. Dopadł do niej strzelec jedynej bramki w tym spotkaniu, lecz tym razem uderzył za słabo i dobrze interweniował golkiper drużyny z południa Włoch.  

Z każdą kolejną minutą gry, tempo meczu znacznie spadało. Boiskową nudę przerwała Fiorentina, a dokładniej Dusan Vlahović. Rosły napastnik "Violi" lubi strzelać ładne bramki w końcówkach meczu. Efektownie trafił w meczu z Interem i dziś również powtórzył tę sztukę. Serb oddał precyzyjny strzał z bocznej strefy boiska tuż obok bezradnego Ospiny.

PA

Serie A - wyniki, tabela, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL