Reklama

Reklama

  • 1 .Juventus Turyn (83 pkt.)
  • 2 .Inter Mediolan (82 pkt.)
  • 3 .Atalanta Bergamo (78 pkt.)
  • 4 .Lazio Rzym (78 pkt.)
  • 5 .AS Roma (70 pkt.)
  • 6 .AC Milan (66 pkt.)
  • 7 .SSC Napoli (62 pkt.)
  • 8 .US Sassuolo Calcio (51 pkt.)

Serie A. Gazeta z Neapolu o okolicznościach napadu na Arkadiusza Milika

"30 sekund terroru" - tak dziennik z Neapolu "Il Mattino" pisze w piątek o napaści na Arkadiusza Milika pod jego domem na przedmieściach tego miasta. Gazeta przytacza relację piłkarza, który opisał, że napastnicy milczeli i "mówili przy pomocy pistoletu".

Do napadu na zawodnika Napoli doszło w nocy ze środy na czwartek w miejscowości Varcaturo po zwycięskim dla jego klubu meczu z Liverpoolem w Lidze Mistrzów. Milik stracił zegarek o wartości 27 tysięcy euro - podał neapolitański dziennik. Napastnicy "czekali na nas" - takie słowa polskiego piłkarza przytoczono na pierwszej stronie.

Reklama

Jak wyjaśniono, Milik ze swoją narzeczoną za kierownicą wracał do domu ze stadionu San Paolo; "zmęczony po wysiłku, ale szczęśliwy z powodu zwycięstwa" - dodaje "Il Mattino". Kiedy byli już przed bramą garażu, z ciemności wyłoniło się dwóch mężczyzn na motorze. Ten, który siedział z tyłu trzymał pistolet, który wymierzył Arkadiuszowi Milikowi w twarz.

Przytoczono też zeznania, jakie Polak złożył na posterunku policji, gdzie opisał, że napastnicy byli zamaskowani i mieli na głowach kaski. Jak stwierdził, natychmiast zorientował się, że przestępcom chodzi o cenny złoty zegarek z brylantami, który miał na ręce. "Ten z pistoletem uderzył nim w zamknięte okno samochodu i nie wypowiadając ani słowa pokazał mi, żeby oddać mu zegarek"- to słowa Milika, przytoczone w artykule.

Jak wyjaśnił, oddał zegarek, a ze względu na to, że całe zdarzenie przebiegło błyskawicznie, nie jest w stanie podać żadnych szczegółów dotyczących wyglądu sprawców rozboju. Zastanawiające jest to, dlaczego napastnicy milczeli - zaznaczyła gazeta, która wyraża przypuszczenie, że prawdopodobnie chodziło o to, aby nie można było ich poznać po tym, jak mówią; z dialektem neapolitańskim czy z zagranicznym akcentem.

Milik stwierdził również: "Nie sądzę, aby napastnicy mnie śledzili. Myślę, że czekali na mnie pod moim domem, wiedząc, że gram mecz w Lidze Mistrzów". "Il Mattino" zwraca uwagę na to, że w okolicy w chwili napadu nikogo nie było, a na ulicy oraz przed domem piłkarza nie ma żadnych kamer monitoringu.

Gazeta informuje o przeprosinach i wyrazach ubolewania dla napastnika Napoli ze strony kibiców klubu.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Zobacz wyniki Serie A


Dowiedz się więcej na temat: Arkadiusz Milik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje