Reklama

Reklama

  • 1 .AC Milan (0 pkt.)
  • 2 .Atalanta Bergamo (0 pkt.)
  • 3 .Bologna FC 1909 (0 pkt.)
  • 4 .Cagliari Calcio (0 pkt.)
  • 5 .Empoli FC (0 pkt.)
  • 6 .ACF Fiorentina (0 pkt.)
  • 7 .Genoa CFC 1893 (0 pkt.)
  • 8 .Inter Mediolan (0 pkt.)

Koronawirus w piłce. Massimo Ferrero: Mieliśmy 17 przypadków zakażeń, to nie żart!

- W sumie mieliśmy 17 przypadków zakażeń. To nie żart! Zostaliśmy poważnie uderzeni przez chorobę, ale z chłopakami jest już wszystko w porządku - wyznał prezydent Sampdorii Massimo Ferrero. Klub Bartosza Bereszyńskiego i Karola Linettego był najbardziej dotkniętą przez koronawirusa drużyną w Serie A.

Serie A była pierwszą ligą, która została bezpośrednio dotknięta przez koronawirusa. Na początku marca okazało się, że na COVID-19 zachorował Daniele Rugani. Włoski obrońca długo zmagał się z wirusem, ale ostatecznie udało mu się go pokonać. 

W Juventusie odnotowano w sumie trzy przypadki zakażeń. Oprócz Ruganiego, zarazili się Paulo Dybala i Blaise Matuidi. Zawodnicy przyznali, że był to dla nich bardzo ciężki czas, ale ostatecznie wszystko ułożyło się dobrze. Aby zobaczyć pełne wypowiedzi zawodników kliknij TUTAJ.

Drużyną, która najbardziej odczuła epidemię koronawirusa we Włoszech była jednak Sampdoria. Klub z Ligurii w pewnym momencie poinformował nawet, że nie będzie pisał o nowych przypadkach. 

Informacje o zakażeniach przekazywali sami piłkarze. Pierwszym zawodnikiem "Dorii", który otrzymał pozytywny wynik testu był Manolo Gabbiadini. Oprócz niego zarazili się Antonito La Gumina, Morten Thorsby, Albin Ekdal, Fabio Deapoli i Bartosz Bereszyński. 

Bartosz Bereszyński poinformował o zakażeniu się wirusem 14 marca.

Reklama

Wirusa potwierdzono również u klubowego lekarza Amedeo Baldariego, natomiast Omar Colley przy powtórnym badaniu otrzymał wynik negatywny. Niedawno kluby Serie A przeprowadziły kolejne badania przed wznowieniem treningów. 

W Sampdorii aż trzy kolejne próbki wskazały wynik pozytywny, jednak klub nie zdecydował się upublicznić u kogo zostały wykryte. Na szczęście wszyscy gracze "Blucerchiatich" są już zdrowi, jednak jak przyznał w wywiadzie z "Radiem Marte" prezydent Sampdorii Massimo Ferrero, sytuacja w klubie była jeszcze poważniejsza. 

- W sumie mieliśmy 17 przypadków zakażeń. To nie żart! Zostaliśmy poważnie uderzeni przez wirusa, ale z chłopakami jest już wszystko w porządku. To było bardzo smutne. Początkowo nie wiedzieliśmy nic o tej chorobie - powiedział Ferrero. 

- Walczyliśmy z naprawdę niewidzialnym wrogiem - dodał. 

Po burzliwych dyskusjach klubom Serie A udało się wreszcie zatwierdzić protokół medyczny i ustalić datę startu rozgrywek. Liga włoska prawdopodobnie wróci do grania 19 czerwca. 

Ferrero początkowo był przeciwnikiem startu rozgrywek argumentując, że piłkarze na pewno będą mieli traumatyczne chwile "z tyłu głowy". Ostatecznie zmienił zdanie, gdy wypracowano - bezpieczny według niego - plan powrotu do gry. 

- Zawsze wspomniałem, że powrót będzie możliwy jedynie przy wypracowaniu odpowiednich warunków bezpieczeństwa. Jesteśmy zadowoleni, wznowienie oznacza, że wygrywamy walkę z potworem, jakim jest koronawirus. 

Sampdoria po wznowieniu rozgrywek czeka zaległe starcie z Interem Mediolan. Włoch zapewnia, że jego drużyna jest gotowa do walki i skupia się na treningach. "Doria" zajmuje obecnie 16. miejsce w tabeli i walczy o nawiązanie kontaktu z drużynami środka tabeli.

Oprócz Bereszyńskiego, piłkarzem Sampdorii jest Karol Linetty. 

Zobacz tabelę Serie A

PA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje