Reklama

Reklama

Kamil Wilczek: Nie wiem, co będzie dalej

​Trudne chwile przeżywa w zespole beniaminka Serie A Carpi FC Kamil Wilczek. Król strzelców Ekstraklasy poprzedniego sezonu wystąpił w tym sezonie w ledwie trzech ligowych spotkaniach, a ostatnio przez trenera Fabrizio Castoriego jest pomijany przy ustalaniu meczowej kadry. - To dla mnie dziwna sytuacja - mówi piłkarz, który jeszcze niedawno był powoływany do reprezentacji Polski przez Adama Nawałkę.

Serie A. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

We wtorek, po świąteczno-noworocznej przerwie, ligowe rozgrywki wznawia Serie A. Jutro wieczorem derby Genui, Genoa CFC - Sampdoria, a pozostałych dziewięć meczów w Święto Trzech Króli w środę. Przedostatnie w lidze po 17 kolejkach Carpi czeka trudny mecz wyjazdowy z Lazio. Raczej nie zobaczymy w nim Kamila Wilczka.    

Polski napastnik odchodził do Włoch z dużymi nadziejami. Sezon 2014/15 zakończył przecież w glorii króla strzelców Ekstraklasy. Dla Piasta w poprzednich rozgrywkach zdobył 20 bramek. Z Carpi FC, które w zeszłym roku po raz pierwszy w swojej historii awansowało do Seria A, podpisał trzyletni kontrakt. 

Reklama

Na początku sezonu był rezerwowym. Potem przyplątała się kontuzja mięśni brzucha, a u zawodnika rozpoznano również stan zapalny spojenia łonowego. Z tej przyczyny opuścił październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczami ze Szkocją i Irlandią.

Teraz wszystko jest już w porządku, ale Wilczek dalej nie gra. W ostatnich meczach przeciwko Milanowi, Empoli i Juventusowi nie było go na ławce rezerwowych. - Po kontuzji nie ma już śladu i normalnie trenuję. Ciężko odpowiedzieć mi na pytanie dlaczego nie ma mnie w składzie. To już pytanie do trenera. Ja czuję się dobrze. To co się dzieje, to dla mnie dziwna sytuacja - tłumaczy Wilczek. 

Swego czasu grając w Zagłębiu Lubin, piłkarz też pomijany był przez trenera. Tak było w sezonie 2012/13, kiedy trenerem Miedziowych był Pavel Hapal, a Wilczek mało co pojawiał się na boisku. 

- Można powiedzieć, że wtedy też tak było, ale tutaj jednak jest trochę inna sytuacja. Co dalej? Nie wiem. Czekam na rozwój wydarzeń. Z klubem mam przecież jeszcze przez 2,5 roku ważną umowę. Rozmowy w moim imieniu prowadzi menedżer. Na dziś ciężko coś powiedzieć - mówi piłkarz.

O miejsce w ataku Wilczek rywalizuje m.in ze sprowadzonym już w trakcie sezonu Marco Boriello. Ten były reprezentant Włoch grał w takich klubach, jak Milan, Roma, Juventus czy West Ham. 

- Widać u niego dużą jakość i to, że był w wielkich klubach. Z pozostałymi zawodnikami, z którymi rywalizuję o miejsce w składzie, to żaden z nich nie strzelił bramki, więc o czym my mówimy - stwierdza Wilczek. 

Najbliższe kilka tygodni powinno przynieść odpowiedź na pytanie czy polski napastnik pozostanie w walczącym o utrzymanie w Seria A Carpi czy jednak zmieni klub. 

Autor: Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL