Reklama

Reklama

  • 1 .SSC Napoli (18 pkt.)
  • 2 .AC Milan (16 pkt.)
  • 3 .Inter Mediolan (14 pkt.)
  • 4 .AS Roma (12 pkt.)
  • 5 .ACF Fiorentina (12 pkt.)
  • 6 .Lazio Rzym (11 pkt.)
  • 7 .Atalanta Bergamo (11 pkt.)
  • 8 .Empoli FC (9 pkt.)

Juventus gubi punkty, ale trener Allegri uspokaja

Ubiegłotygodniowa porażka z Sampdorią 2-3 sprawiła, że Juventus traci cztery punkty do prowadzącego w tabeli Serie A Napoli. W niedzielę w 14. kolejce rozgrywek mistrzowie Włoch z sześciu ostatnich lat zmierzą się w Turynie z Crotone. Trener gospodarzy Massimiliano Allegri uspokaja, że wszystko jest pod kontrolą. Zdradził też, że w najbliższym meczu nie zagra Wojciech Szczęsny.

Juventus w ostatnich sezonach zdominował Serie A, ale rywale z każdym kolejnym rokiem coraz mocniej starają się przerwać tę supremację. Bardzo marzą o tym neapolitańczycy, którzy po 13 kolejkach są liderem tabeli.

- Napoli gra niesamowicie w lidze, podczas gdy Juventus zgubił trzy czy cztery punkty. Ale nie mamy kłopotów. Mamy odpowiednią prędkości w Serie A i w Lidze Mistrzów, jesteśmy o krok od fazy pucharowej - Massimiliano Allegri uspokajał na konferencji prasowej przed spotkaniem z Crotone w niedzielę.

Reklama

- To oczywiste, że musimy się poprawić, żeby wejść w marzec z najlepszą możliwą formą - dodawał.

Niewykluczone więc, że z tego powodu Allegri w najbliższym meczu dokona kilku zmian w składzie. W tygodniu drużyna grała w Champions League przeciwko FC Barcelona. Wojciech Szczęsny jednak w wyjściowym składzie się nie pojawi. 

- Wszystko zależy od tego, jak piłkarze będą się czuć. Może skorzystam z Hoewedesa. Trenował solidnie i może być jakimś rozwiązaniem. Dobrze panuje nad piłką, jest dobry technicznie, może grać na środku i bokach obrony - mówił Allegri.

- Buffon zagra w bramce. Chiellini, Cuadrado, Bernardeschi nie wystąpią.

Khedira będzie odpoczywać. Jeśli Mario Mandżukić będzie się czuć dobrze, to zagra od początku. Musimy dobrze zarządzać grupą. W długim sezonie to bardzo ważne - tłumaczył. 

Allegri przypominał też, że w poprzednich rozgrywkach zespół także miał trudny moment i dlatego obecna sytuacja nie powinna nikogo dziwić. - Mieliśmy siedem punktów przewagi, byliśmy na pierwszym miejscu i pojechaliśmy do Florencji, ale nie graliśmy dobrze. Przegraliśmy i musieliśmy dokonać kilku zmian, bo taka była potrzeba - zauważył.

kip

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje