Reklama

Reklama

Polki za wielką wodą po wielkie marzenia. Do 3 razy sztuka?

Mistrzynie Europy w rugby 7 kobiet, reprezentacja Polski wybrała się do Chile, by rywalizować w kwalifikacjach HSBC World Series. W stawce 12 drużyn promocję do elitarnego grona uzyska najlepsza. Biało-Czerwone w meczach grupowych zmierzą się kolejno z Argentyną, Papuą - Nową Gwineą i Belgią.

Rugby 7 to dyscyplina olimpijska, a turnieje World Series Sevens Series (WRSS) można porównać do zawodów Formuły 1 - to seria zawodów, w których rywalizuje ścisła światowa czołówka. W sezonie 2022/23 w rywalizacji panów w 11 turniejach zmierzy się 16 reprezentacji, a w bardziej nas interesującej rywalizacji kobiet 12 drużyn w serii 7 turniejów - Dubaj, Kapsztad, Hamilton (Nowa Zelandia), Sydney, Vancouver, Hong Kong, Tuluza

Z tych 12 drużyn, 10 ma stałe miejsce w zawodach (Australia, Brazylia, Kanada, Fidżi, Francja, Irlandia, Nowa Zelandia, Hiszpania, USA, Wielka Brytania - która zastąpiła Anglię, a to dlatego, że WRSS stanowi jednocześnie kwalifikację do turnieju olimpijskiego w Paryżu 2024 r.), jeden zespół (przeważnie z regionu) będzie zapraszany na kolejne turnieje, a o jedno miejsce w dniach 12-14 sierpnia (czyli od jutra do niedzieli) będzie toczyć się walka w Santiago de Chile. Mocno liczymy na awans reprezentacji Polski, mistrzyń Europy do elitarnego grona. Zadanie trudne, bo rywalki mocne, dodatkowo zawody odbywają się na drugim końcu świata. Estadio Santa Laura, na którym będę rozgrywane zawody kwalifikacyjne, jest położony na wysokości 500 metrów nad poziomem morza, a surrealistycznego obrazu dopełniają zaśnieżone Andy, które widać na zdjęciach w tle treningów naszej reprezentacji.      

Reklama

Polskie rugbistki zagrają w Chile o awans do World Series

- Grając w rugby, zjechałyśmy już pół świata, ale w Ameryce Południowej żadna z nas jeszcze nie była - mówi nam kapitan drużyny, Karolina Jaszczyszyn. - Do Chile leciałyśmy w poprzednią sobotę, by odpowiednio się zaaklimatyzować i przygotowań właściwie do zawodów. Pierwszy etap podróży to lot z Okęcia do Paryża, tam 5 godzin oczekiwania, a następnie 14-godzinny lot za ocean, gdzie dotarłyśmy w niedzielę. W Chile musimy się zmierzyć ze zmianą czasu, klimatu, pogody. Kilka osób mierzy się z urazami, w tym ja. Mamy jednak bardzo dobrą drużynę, którą stać na wszystko, w tym na awans do World Series - po to tu jesteśmy.  

Słowa naszej kapitan potwierdza trener reprezentacji Janusz Urbanowicz. Rugby to nie jest jednak sport dla mazgajów, jesteśmy dziwnie spokojni, że wszystkie dziewczyny będą gotowe do gry i zagrają na swoim zwykłym, to znaczy najwyższym światowym poziomie, bo zawsze na takim grają.

- Karolina Jaszczyszyn cały czas narzeka na kolano, ale każdy dzień jest lepszy. Natalia Pamięta w Rumunii naderwała mięsień dwugłowy, ale już zaczęła trenować. Na razie jednak nie robi tego na maksymalnej szybkości. Annie Klichowskiej dokuczają trochę plecy, tak samo Tamarze Czumer-Iwin, no ale to jest sport i tak będzie zawsze. Trzeba być na to gotowym i umieć sobie z tym poradzić - zaznacza Urbanowicz. 

Jak to w rugby system rozgrywek jest dość skomplikowany - w Chile taki sam jak w Bukareszcie, gdzie zawodniczki trenera Janusza Urbanowicza wywalczyły awans do Pucharu Świata, który już we wrześniu w RPA. Najpierw odbędą się rozgrywki w trzech 4-zespołowych grupach - Polki zagrają kolejno z Argentyną, Papuą-Nową Gwineą (w piątek) oraz Belgią (w sobotę).

- Jeśli chodzi o Papuę-Nową Gwineę jest ciężko o materiały. Tylko tyle, co możemy znaleźć na YouTube. Co do Argentyny, jest już lepiej, bo możemy skorzystać ze współpracy z Brazylią. No a Belgię znamy. Papua-Nowa Gwinea to zespół nieobliczalny, tam jest dużo siły fizycznej. Jednak jeśli chcemy grać na igrzyskach czy w World Series, to z takimi drużynami musimy umieć sobie radzić - dodaje Urbanowicz.

Na podstawie zdobyczy punktowych, drużyny zostaną podzielone na rywalizujące o miejsca 1-8 i 9-12. Zostanie utworzona drabinka turniejowa - 1 zagra z 8, 2 z 7, 3 z 6 i 4 z 5. I tak aż do finału - zgodnie z piosenką szwedzkiej grupy ABBA - "The winner takes it all" - awans do World Series uzyska zwycięzca turnieju. Jak przedstawiają się szanse naszych Biało-Czerwonych mistrzyń Europy? O opinię poprosiliśmy Grzegorza Bednarczyka, który stoi za stroną "W szponach rugby" od której fanatycy gry "w jajo" zaczynają i kończą dzień.   

- Polki zrobiły ogromne postępy od czasu swego pierwszego turnieju kwalifikacyjnego do WRSS sprzed czterech lat. Na kolejnym zabrakło naprawdę niewiele do walki o awans, a teraz należą do faworytek turnieju. Głównymi rywalkami wydają się być ekipy azjatyckie - Chinki i Japonki poznały już smak World Series, są tam też spore pieniądze w tym sporcie. Jest reprezentacja RPA, gospodarz zbliżającego się Pucharu Świata (choć kobiece rugby nie stoi w tym kraju na takim poziomie jak męskie i wydają się do ogrania), a i Belgijki czy Kenijki pewnie zmobilizują się wyjątkowo. Ale Polki mają dużą szansę na sukces i mam nadzieję, że nawet konieczność grania na drugim końcu świata nie będzie dla nich przeszkodą - mówi nam red. Bednarczyk, a nam wydaje się, że turniej w Chile sponsoruje cyfra "3". To trzecie podejście Polek do World Series - 2018 i 2019 Hong Kong, 2020-21 kwalifikacje nie odbyły się z powodu pandemii koronawirusa. Turniej za wielką wodą to trzecie wielkie zawody naszych rugbistek w tym roku - mistrzostwa Europy (złoto), kwalifikacje do Pucharu Świata (awans) teraz Chile. Do trzech razy sztuka?

- Nasze cele, marzenia i ambicje są wielkie. Nie ukrywamy, że ten turniej jest dla nas bardzo ważny, jeśli nie najważniejszy. World Series to już najwyższa półka! To marzenie każdej z nas. To możliwość systematycznego grania z najlepszymi drużynami na świecie. To rozwój rugby w Polsce pod każdym względem. Wiadomo, że w sporcie na wynik ma wpływ wiele czynników. Jeżeli wygramy to spełnimy marzenia, jeżeli nie, to nadal będziemy ciężko pracować, by je spełnić w przyszłości - kończy kapitan zespołu, Karolina Jaszczyszyn

Mecze Biało-Czerwonych w Chile będzie można obejrzeć na kanale youtube World Rugby. Nie chcemy zapeszać, ale jeśli Polkom uda się awansować do World Series (a ostatnio udaje im się wszystko) powinna się odbyć poważna dyskusja o ich przejściu na zawodowstwo. Siedem turniejów World Series, o których było na początku odbędzie się w ciągu pół roku na kilku kontynentach - to będzie prawdziwe 160 dni dookoła rugbowego świata. Trudno sobie wyobrazić, by nasze zawodniczki były w stanie rywalizować w najlepszymi na świecie po godzinach pracy zawodowej. Wspomniana Jaszczyszyn na co dzień pracuje w szkole podstawowej, Anna Klichowska jest wojskową, właściwe każda z naszych zawodniczek robi coś poza rugby.

Skład reprezentacji Polski w rugby 7 na turniej w Chile: Karolina Jaszczyszyn (kapitan), Anna Klichowska, Małgorzata Kołdej, Sylwia Witkowska, Natalia Pamięta, Katarzyna Paszczyk, Hanna Maliszewska, Julia Druzgała, Marta Morus, Patrycja Zawadzka, Tamara Czumer-Iwin, Julianna Schuster. Rezerwowe: Sandra Kłak, Aleksandra Lachowska, Martyna Wardaszka, Ilona Zaishliuk. Sztab: Janusz Urbanowicz - I trener, Jurij Buchało (w zastępstwie Tomasza Stępnia) - II trener, Agata Szczepańczyk - manager, Piotr Kwidziński - kierownik drużyny, Robert Cajzer - fizjoterapeuta.

Maciej Słomiński, Interia

 


Reklama

Reklama

Reklama