Reklama

Reklama

Jedni chcą zagrać brzydko, inni mają chorobę morską

Choroba morska Lublina, hit kolejki w Sochaczewie, Arka chce zagrać brzydko.

Ekstraliga rugby ledwo co zaczęła rozgrywki w sezonie 2021/22 w sierpniu, a już runda jesienna zbliża się do końca. Mecze zostaną rozegrane w najbliższy weekend, potem w kolejny i liga rugby zapadnie w zimowy sen. Jest jeszcze opcja, że kolejka przełożona z powodu meczu reprezentacji młodzieżowej z Czechami zostanie rozegrana w listopadzie, ale jak usłyszałem od jednej z ważniejszych postaci w polskim rugby: "Na twoim miejscu, bym się na to nie nastawiał". Listopad będzie należał do reprezentacji - kadra zagra dwa mecze w ramach Rugby Europe Trophy - z Niemcami w Gdyni i Szwajcarią w Warszawie.

Reklama

Ekstraliga rugby. Hit na Maracanie

W podsumowaniu poprzedniej kolejki Ekstraligi pisaliśmy, że na czoło rozgrywek wyraźnie wysforowała się piątka zespołów - Ogniwo Sopot, Lechia Gdańsk, Edach Budowlani Lublin, Up Fitness Skra Warszawa i Orkan Sochaczew. Dwie drużyny czołowego kwintetu zmierzą się ze sobą w 8. kolejce Ekstraligi i będzie to hit tej serii spotkań - na sochaczewskiej "Maracanie" Orkan podejmie wicelidera rozgrywek Lechię Gdańsk. Mówiło się, że "Lwom" sprzyjał terminarz, gdyż w pięciu pierwszych kolejkach skojarzył ich z drużynami niżej notowanymi. Gdy w poprzednią sobotę zawodnicy trenera Jurija Buchało pokonali wicemistrza Polski, Master Pharm Łódź aż 34:7, nawet najwięksi sceptycy musieli przyznać, że lechiści mają w tym sezonie szansę nawiązać do pięknych tradycji gdańskiego rugby. Lechia Gdańsk jest jedynym klubem, który nigdy nie opuścił najwyższego szczebla rozgrywek w rugby, 36 razy stawała na podium w mistrzostwach Polski, w tym 13 razy na najwyższym stopniu.

- Mecz meczowi nierówny, spotkanie z Łodzią bardzo dobrze się ułożyło, już w pierwszej minucie zdobyliśmy przyłożenie - mówi Interii gdański młynarz, Grzegorz Buczek. - Do Sochaczewa jedziemy po wygraną, kto wygra to spotkanie ten zadomowi się w czołówce i przezimuje na miejscu medalowym.

Obserwatorzy rozgrywek rugby podkreślają dobrą formę "Bucza". W nagrodę został powołany do reprezentacji, w której dobrze spisał się w zwycięskim meczu z Ukrainą we Lwowie.

- Pauzowałem dziewięć miesięcy po zerwaniu Achillesa, wróciłem w tym sezonie i czuję się bardzo dobrze. Oczywiście gra z orzełkiem na piersi to mega wyróżnienie, daje kopa do dalszej pracy - tłumaczy 35-letni zawodnik.

Wrócił Buczek, wrócił również inny "Lew", Robert Kwiatkowski, który w Sochaczewie po raz 150 zagra w Biało-Zielonych barwach. 

Co zadecyduje o wyniku niedzielnego meczu (godz. 12.50)? - Orkan jest mocny zarówno w formacji ataku jak i w młynie. Oglądaliśmy oczywiście mecz Orkana z Ogniwem, wiemy co zrobić, by ich pokonać. Naszym głównym zadaniem będzie zwolnić ich grę "ruckiem" - kończy Grzegorz Buczek.

Ekstraliga. Choroba morska Budowlanych Lublin

Mecz mistrzów Polski, Ogniwa Sopot z Edach Budowlanymi Lublin będzie spotkaniem starych znajomych przez co można spodziewać się wyjątkowej tzw. "trzeciej połowy" meczu. W barwach Ogniwa grają od tego sezonu zawodnicy rodem z Lublina, którzy jeszcze w poprzednim sezonie przywdziewali barwy niebiesko-biało-czerwone. Latem przeszli do Ogniwa reprezentant Polski (dorosły i młodzieżowy) Sylwester Gąska oraz Wojciech Brzezicki. Od jakiegoś czasu nad morzem są bardziej doświadczeni lublinianie - drugi najskuteczniejszy obecnie gracz ligi, Wojciech Piotrowicz oraz Stanisław Powała-Niedźwiecki. Ten drugi bardzo mocno związany jest z lubelskim rugby i marzy nie tylko o tym, by zakończyć karierę w Lublinie, ale zdobyć ligowy medal w macierzystych barwach.

- To będzie bardzo ciężki mecz, wszystko wskazuje na to, że Lublin wyleczył się z choroby morskiej - mówi nam Powała-Niedźwiecki, nawiązując do tego, że przez ostatnie pięć lat lublinianom udało się tylko raz wywieźć wiktorię znad morza - w poprzednim sezonie wygrali w Gdyni.

- To zgrana drużyna, która jest na fali, w meczu z nami nie mają nic do stracenia, a wiele do zyskania. Lublin ma atuty, ale my też je mamy, jesteśmy w końcu mistrzami Polski i zamierzamy ten tytuł obronić. Chłopaki z Lublina mnie znają, ja ich znam. Będzie twarda obrona z obu stron - zapowiada Stanisław Powała-Niedźwiecki, która poza rugby zajmuje się korektą i tłumaczeniem książek.

Ekstraliga rugby. Arka Gdynia faworytem po raz pierwszy

Pisząc trochę żartem, rugbiści Arki Gdynia muszą mieć chyba spore chody w rugbowej centrali albo w TVP Sport. Otóż mimo, że "Buldogi" są w tym sezonie w końcówce tabeli, drugi tydzień z rzędu ich mecz będzie pokazywać TVP Sport. Spotkanie z Posnanią (niedziela godz. 14) będzie dostępne w aplikacji, mecz z poprzedniej niedzieli z Edach Budowlanymi był do zobaczenia w otwartej telewizji po raz pierwszy w tym sezonie. Pisaliśmy o zaskakująco wysokiej oglądalności tego wydarzenia - na poziomie blisko 90 tys. widzów.

Arka Gdynia miała wyjątkowo nieudany poprzedni sezon ligowy, w tym jest chwalona za dobrą grę, ale na razie na punkty się to nie przekłada - w sześciu meczach raz wygrała (z Awentą Pogoń Siedlce), raz zremisowała (z Up Fitness Skrą Warszawa), pozostałe cztery mecze przegrała - z czego dwa ostatnie minimalnie - w Gdańsku i w Lublinie.

- Nie mogę przeżyć tych dwóch przegranych meczów w końcówce - w Gdańsku i Lublinie. Słyszę, że jesteśmy chwaleni za dobrą grę, ale ja nie chcę być chwalony, chcę zagrać brzydki mecz i wreszcie wygrać! - mówi nam trener Arki, Dariusz Komisarczuk.

Z czego wynikają te przegrane końcówki? - dociekamy.

- Z mojej analizy wynika, że problem leży gdzie indziej - we wszystkich meczach (oprócz Skry) traciliśmy punkty w pierwszych minutach i potem mieliśmy pod górkę. To temat dla psychologa, wiem że sport idzie w tym kierunku i zamierzamy z takiej pomocy wkrótce skorzystać.

W niedzielnym meczu z ostatnią w tabeli Posnanią, Arka będzie w nietypowej dla siebie roli faworyta.

- Martwię się czy jesteśmy gotowi udźwignąć tę rolę pierwszy raz w sezonie? - zastanawia się Komisarczuk. - Wierzę, że tak. W żadnym wypadku nie lekceważymy Posnanii, to drużyna która do tej pory nie zdobyła punktu, ale na pewno mocno nastawia się na nas i na Siedlce. Musimy pozostać czujni i pamiętać o zeszłorocznym wyjeździe do Sparty Jarocin, gdzie tak jak teraz pojechaliśmy z noclegiem i przegraliśmy z drużyną która spadła z ligi. Wierzę, że pokonamy Posnanię i to będzie w tym sezonie punkt przełomowy - optymistycznie kończy Dariusz Komisarczuk, trener Arki Gdynia.

Ekstraliga rugby. Medical joker w Łodzi

W Łodzi pokiereszowana drużyna Master Pharm Rugby SA zmierzy się z Juvenią Kraków. Czy w łódzkich szeregach do zdrowia dojdą i zagrają kontuzjowani ostatnio Krystian Pogorzelski i Kamil Brzozowski? "Express Ilustrowany" informuje, że na dwa ostatnie mecze udało się łodzianom wypożyczyć ze Sparty Jarocin, 

Goście z Krakowa ostatnio dzielnie stawili czoła mistrzom Polski, teraz przyjdzie czas na wicemistrza. Juvenia nie jest faworytem, ale jeśli wygra w Łodzi przeskoczy Master Pharm w tabeli.

- Jedziemy do Łodzi po meczu z mistrzami Polski, który mimo porażki pokazał ze potrafimy grać w rugby. Z meczu na mecz poprawiamy kolejne elementy gry i wszystko zaczyna coraz lepiej wyglądać. Drużyna mocno pracuje na treningach i wytrzymuje ciężka prace, która narzuciliśmy z całym sztabem szkoleniowym. Jedyne czego można żałować ze jest to przedostatnia kolejka w tej rundzie dlatego jedziemy do Łodzi z nastawieniem na twardy ciężki mecz, w którym będziemy chcieli pokusić się o niespodziankę i zwycięstwo. Kilku zawodników zmaga się ostatnio z chorobami ale mam nadzieje ze w sobotę będą gotowi do gry i do meczu przystąpimy w optymalnym składzie - mówi Interii, trener Juvenii, Łukasz Kościelniak.

W ostatnim meczu 8. kolejki spotkań Ekstraligi Up Fitness Skra Warszawa podejmie Awentę Pogoń Siedlce i każdy wynik inny od wysokiej wygranej gospodarzy będzie sporą niespodzianką.

Maciej Słomiński

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama