Reklama

Reklama

Janusz Urbanowicz: W rugby trzeba być cały rok gotowym

Reprezentacja Polski w rugby 7 kobiet udała się do Chile, gdzie powalczy o awans do HSBC World Rugby Sevens Series - elitarnego cyklu turniejów, w którym rywalizują najlepsze zespoły globu. Trener naszej drużyny Janusz Urbanowicz przyznaje, że jego podopieczne są już mocno poobijane tym wymagającym sezonem. Dodaje jednak, że jeśli ma się ambicję grać na najwyższym światowym poziomie, trzeba być na to gotowym i znaleźć sposób, by radzić sobie w takich sytuacjach.

Jak forma zawodniczek przed turniejem w Chile?

Widać zmęczenie po tych wszystkich turniejach. Dziewczyny są trochę poobijane i pracujemy nad tym, żeby jak najszybciej wrócić do tej najlepszej dyspozycji. Miniony tydzień był dla nas ciężki, ten wygląda dużo lepiej i mam nadzieję, że w Chile osiągniemy najwyższą formę, na jaką nas stać. Natomiast odczuwamy dotychczasowe turnieje.

Ze zdrowiem dziewczyn wszystko w porządku? Ostatnio kilka z nich narzekało na urazy.

Karolina Jaszczyszyn cały czas narzeka na kolano, ale każdy dzień jest lepszy. Natalia Pamięta w Rumunii naderwała mięsień dwugłowy, ale już zaczęła trenować. Na razie jednak nie robi tego na maksymalnej szybkości. Annie Klichowskiej dokuczają trochę plecy, tak samo Tamarze Czumer-Iwin, no ale to jest sport i tak będzie zawsze. Trzeba być na to gotowym i umieć sobie z tym poradzić.

Reklama

Grania na wysokim poziomie już za Wami sporo. Będzie czas na jakąś regenerację?

Właściwie dopiero po Pucharze Świata. Ale to też nie tak do końca, bo wracamy i gramy ligę. Zobaczymy, co stanie się w Chile. Jeśli uda nam się awansować do World Series, to przerwa nie będzie zbyt długa, bo te turnieje zaczynają się już w listopadzie. W lidze, jeśli chodzi o Biało-Zielone, mogę próbować nawet grać drugim składem i dać trochę dziewczynom odpocząć. Zobaczymy, co się wydarzy. Zresztą, rugby jest taką dyscypliną, że trzeba być cały rok gotowym. Jeśli chce się grać w World Series czy potem na igrzyskach, to przez dwanaście miesięcy trzeba utrzymywać formę.

Zmiany w kadrze są tylko kosmetyczne.

Nie ma Ilony Zaiszliuk, nie ma Martyny Wardaszki, a w ich miejsce jest Patrycja Zawadzka. Trzeba rotować, zmieniać, obserwować kto jest w jakiej formie. I dawać grać jak najwięcej liczbie dziewczyn.  Bo należy patrzeć przyszłościowo i być gotowym na to, że różne sytuacje będą się pojawiać i trzeba uzupełniać kadrę.

Udało się zgromadzić materiały dotyczące przeciwniczek przed turniejem w Chile?

Jeśli chodzi o Papuę-Nową Gwineę jest ciężko o materiały. Tylko tyle, co możemy znaleźć na YouTube. Co do Argentyny, jest już lepiej, bo możemy skorzystać ze współpracy z Brazylią. No a Belgię znamy. Papua-Nowa Gwinea to zespół nieobliczalny, tam jest dużo siły fizycznej. Jednak jeśli chcemy grać na igrzyskach czy w World Series, to z takimi drużynami musimy umieć sobie radzić.

Jakie plany na ostatni tydzień przed challengerem?

W niedzielę mieliśmy pierwszy rozruch. Potem trenujemy aż do piątku raz lub dwa razy dziennie. Mamy zajęcia na siłowni, na boisku, do tego analizę. Musimy też wraz z drugim trenerem obserwować zespół i decydować, czy zmniejszyć czy zwiększyć natężenie. Trzeba iść trochę za instynktem.

Miał pan okazję wizytować obiekty w Chile? Nie ma obaw o tamtejsze standardy?

Boisk nie widziałem, natomiast jeśli chodzi o hotele to się nie martwię. Jest to organizowane przez World Series i to zawsze bardzo wysoki standard. Boiska z pewnością również będą na najwyższym poziomie.

Reklama

Reklama

Reklama