Reklama

Reklama

Zaskakujący fakt z życia Lewandowskiego! Ojrzyński nie ukrywa tego

Dziś Robert Lewandowski, w przeddzień swego ligowego debiutu w FC Barcelona, w najsilniejszej lidze świata - La Liga - jest atletą, którego podziwia cały świat. Początki miał jednak niesamowicie trudne. O tym, z jakimi przeszkodami musiał się "Lewy" zmierzyć na starcie do wielkiej piłki, opowiedział nam trener Leszek Ojrzyński, który prowadził go w Zniczu Pruszków.

Leszek Ojrzyński: U mnie Robert strzelił pierwszego hat-tricka w seniorskiej piłce

Michał Białoński, Interia: Podczas rozmowy z panem nie sposób przemilczeć temat Roberta Lewandowskiego, który ruszył na podbój La Liga i serc kibiców Barcelony, a pan był jego trenerem w Zniczu Pruszków, gdy pięliście się na zaplecze Ekstraklasy. Pan wtedy dołożył niemałą cegiełkę w odbudowie jego kariery, po nieudanej przygodzie z Legią. Jak pan się zapatruje na ten sukces? Serce się raduje?

Reklama

Leszek Ojrzyński, trener Korony Kielce: Na pewno tak. Jest radość i duma z tego, że mamy takiego zawodnika. Ja się cieszę wyjątkowo. To u mnie Robert po raz pierwszy w życiu został królem strzelców w lidze seniorskiej, strzelił pierwszego hat-tricka, kiedy ja byłem jego trenerem. Dlatego tym bardziej się to miło wspomina, a gdy ktoś się pyta, czy są różne publikacje na jego temat są, to wracam do tych zapisków, bo nie wszystkie mecze z tamtego okresu są zaksięgowane czy udokumentowane. W tamtych latach internet jeszcze nie hulał tak jak obecnie. Przez to różne spotkania, gry kontrolne nie zawsze były ogólnodostępne.

Zobaczymy, jak się Robertowi powiedzie w Barcelonie. Wkrótce La Liga ruszy i oby w niej strzelał bramki i został królem strzelców na następnym etapie, bo już tych latek trochę ma. Gry zostało mu coraz mniej. Najważniejsze, że ambicje nadal są. Przecież Robert mógłby sobie nadal siedzieć w Niemczech, zostać królem Bundesligi już bezapelacyjnie, a on szuka dalej wyzwań i to dobrze o nim świadczy.

Ojrzyński alarmuje: Niejeden trener może przez to wylecieć!

Czy w Zniczu mógł pan od razu przewidzieć dla niego tak świetlaną przyszłość? Miał pan więcej talentów, które przebiły się do dużej piłki, jak Radosław Majewski i Igor Lewczuk.

- Jeżeli chłopak ma 18 lat, jak wówczas Robert, pisze maturę i zostaje królem strzelców trzeciej ligi, to znaczy, że naprawdę ma potencjał i wielki talent. Mało jest przecież takich przykładów, by tak młodzi chłopcy zostawali królami strzelców. Ale oczywiście nikt się nie spodziewał, że Robert wystrzeli aż tak bardzo w górę piłkarskiego świata, przebije się do czołowego klubu La Liga. Chłopak miał za sobą przykre doświadczenia, które go musiały wzmocnić mentalnie.

Ojrzyński: W Zniczu Robert Lewandowski nie miał tej mocy i muskulatury

A jak się prezentował fizycznie u pana?

- Rzecz jasna nie miał jeszcze takiej muskulatury, jaką prezentuje obecnie. Co zrozumiałe, nie miał też takiej mocy. 

Rozmawiał: Michał Białoński, Interia

Czytaj też: Barcelona to za wysokie progi dla Lewandowskiego? Krzywicki mówi wprost

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL