Wstydliwa wpadka Lewandowskiego w Lidze Mistrzów. Szybko znalazł winnego
FC Barcelona w środowy wieczór podjęła FC Kopenhaga w fazie ligowej Ligi Mistrzów, a jednym z bohaterów spotkania został Robert Lewandowski. Polak po końcowym gwizdku sędziego pojawił się przed kamerą Canal+ Sport, gdzie zapytano go o rytuały pomeczowe. Kapitan "Biało-Czerwonych" ujawnił, że ma swoje zwyczaje, które wprowadza w życie po spotkaniach, ale tym razem zrobił coś więcej. Miała bowiem miejsce wyjątkowa sytuacja, która wiązała się z... zakończeniem fazy ligowej rozgrywek. "Lewy" wytłumaczył też, dlaczego zmarnował stuprocentową sytuację.

FC Barcelona w ostatniej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów podjęła FC Kopenhaga, a chcąc uzyskać bezpośredni awans do 1/8 finału rozgrywek, musiała pokonać duński zespół. Początkowo jednak nic nie układało się po myśli gospodarzy - rywale objęli prowadzenie już w 4. minucie, jeszcze w pierwszej odsłonie spotkania stuprocentową sytuację zmarnował Robert Lewandowski. Gościom sprzyjało też szczęście, bo Eric Garcia uderzył w poprzeczkę, przez co do przerwy utrzymywało się skromne prowadzenie Kopenhagi.
Sytuacja uległa zmianie w drugiej połowie, najpierw do wyrównania doprowadził Lewandowski, później padły jeszcze trzy gole dla "Dumy Katalonii" - na listę strzelców wpisał się m.in. Raphinha, który wykorzystał rzut karny wywalczony przez polskiego snajpera. FC Barcelona wygrała 4:1, zameldowała się w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Robert Lewandowski ujawnia, co zrobił po meczu FC Barcelona
Po spotkaniu piłkarze stanęli do tradycyjnych wywiadów, przed kamerą Canal+ Sport pojawił się Robert Lewandowski. Polak został zapytany o to, co zazwyczaj robi po końcowym gwizdku sędziego, zanim jeszcze spotka się z dziennikarzami.
"Biorę prysznic. Wolę najpierw się ogarnąć i dopiero przyjść na wywiady" - zdradził.
Tym razem Polak jednak zrobił coś więcej, ponieważ razem z kolegami... zaczął sprawdzać wyniki innych spotkań - toczyła się wciąż bowiem walka o miejsca premiowane grą w 1/16 i 1/8 finału. "Te mecze jeszcze trwały, więc pooglądaliśmy, porozmawialiśmy, zobaczyliśmy jak to dzisiaj wygląda, bo tych meczów było dzisiaj dużo. Działo się dużo, to dla nas było ciekawe, jak to się zakończyło" - tłumaczył.
Lewandowski został zapytany także o sytuację z pierwszej połowy, gdy zmarnował sytuację sam na sam z Dominikiem Kotarskim.
W pierwszej połowie na tę stronę bardzo wiał wiatr. Pewnie nie było tego widać w telewizji. Ta piłka strasznie "wariowała" w powietrzu. Chciałem uderzyć wyżej, ale bałem się, że ten wiatr ją "zmiecie" i chciałem po długim rogu. Źle uderzyłem po tym długim rogu, bo pewnie jakbym próbował bliżej słupka uderzyć to by wpadła
Mecz z Kopenhagą nie był łatwy dla polskiego snajpera, ponieważ rywale byli ustawieni mocno defensywnie, Lewandowski nie miał wiele miejsca na to, by otrzymać piłkę. "Tak to jest, jak drużyna się bardzo broni" - podkreślił, dodając, że czasami rola napastnika polega na tym, by być cierpliwym i czekać na podanie. "Niestety, czasami tych kontaktów (z piłką - przyp. red.) jest mniej" - dodał.
Teraz przed FC Barcelona kolejne wyzwania związane z obroną fotela w La Liga. Podopieczni Hansiego Flicka, którzy mają zaledwie punkt przewagi nad drugim w tabeli Realu Madryt, następne spotkanie ligowe rozegrają już w sobotę 31 stycznia, kiedy to zmierzą się na wyjeździe z Elche.

















