Włoska pokusa Lewandowskiego. Nie tylko Barcelona potrzebuje rewolucji
Barcelona znów nie wygra Ligi Mistrzów i szykuje się do kadrowej rewolucji. - Będą odpalać zawodników i to brutalnie - mówi nam ekspert Polsatu Sport Roman Kołtoń, dodając, że te słowa mogą dotyczyć też naszego Roberta Lewandowskiego. - Prezes Laporta zawsze powtarzał polskim dziennikarzom, że "Lewy" jest ok, ale futbol jest brutalny, a rzadko sentymentalny - zauważa Kołtoń i mówi coś, co sprawia, że finisz sezonu w La Liga możemy traktować, jako "last dance" Lewandowskiego.

Barcelona jest o krok od wygrania La Ligi, ale nie zdobędzie w tym sezonie Ligi Mistrzów i Pucharu Króla, więc planuje transfery. - Na obronę przymierzany jest Alessandro Bastoni - mówi Roman Kołtoń z Polsatu Sportu. - A do ataku Julian Alvarez, choć pod lupą są też Erling Haaland, Victor Osimhen, Alexander Sorloth, czy nawet Vedat Murigi - wylicza Marcin Gazda z Eleven Sports.
To fatalna wiadomość dla Lewandowskiego
Poszukiwania napastnika, to fatalna wiadomość dla Roberta Lewandowskiego. - Już tydzień temu mówiłem, że oglądamy "last dance" Lewandowskiego w Barcelonie - zauważa Kołtoń. - To nie jest pewne na zicher, ale ostatnie dni tylko mnie umacniają w tym przekonaniu. Robert pokazał niezadowolenie z negocjacji z Barceloną w rozmowie z Gerardem Romero. I choć Lewandowski nie chciał się odnieść do pytania o propozycje z innych klubów, to łączenie i to, co powiedział, nie było przypadkowe.
- Inna sprawa, że nie tylko Barcelona potrzebuje rewolucji, żeby za rok zagrać o coś więcej. Tego samego potrzebuje Lewandowski, którego nazwałbym "Mister Champions League". On się przecież z Ligą Mistrzów definiuje, a też brak mu w niej sukcesów większych od tych, które odnosił Zbigniew Boniek. "Zibi" raz wygrał i raz przegrał finał. "Lewy" ma to samo - przypomina Kołtoń.
Lewandowski sobie na to nie pozwoli
Lewandowski jeszcze zdaje się walczyć o pozostanie w Barcelonie, ale akcja z Romero pokazuje, że nic za wszelką cenę. - W Barcelonie fajnie się mieszka, Robert z żoną się tam zadomowili. Z drugiej strony on zdaje sobie sprawę, że jak pogodzi się z tym, co oferuje Barcelona, to będzie już tylko gorzej. U niego na pewno to nie przejdzie, bo jednak podchodzi do sprawy bardziej ambicjonalnie niż Wojtek Szczęsny, który do wielkiego klubu trafił z leżaka. Jemu ławka nie przeszkadza, ale już Robert sobie na to nie pozwoli - analizuje Gazda.
Dla Kołtonia to wszystko układa się w logiczną całość. - Prezes Laporta zawsze powtarzał polskim dziennikarzom, że "Lewy" jest ok, ale futbol jest brutalny, a rzadko sentymentalny. W Barcelonie będą odpalać zawodników i to brutalnie. La Liga jest ważna, a Liga Mistrzów, nie powiem, że ważniejsza, ale Barca chce być definiowana przez takie sukcesy. Oni tam czują potrzebę przebudowania drużyny w imię sukcesów, więc to, że Laporta lubi Lewandowskiego, nie będzie miało aż tak wielkiego znaczenia. Z drugiej strony jest ta włoska pokusa, która może dać Robertowi wszystko to, czego wciąż pragnie - przekonuje nasz rozmówca.
Milan miał sukcesy z 39-latkiem na ataku
Zdaniem Kołtonia "La Gazetta dello Sport" nie pisałaby o zainteresowaniu Milanu Lewandowskim, jakby nie było czegoś na rzeczy. Milan też chce przebudować zespół, szuka typowej "dziewiątki", a ostatnie sukcesy miał ze Zlatanem Ibrahimovicem, który przyszedł do nich w wieku 39 lat, a w sezonie, w którym Milan zdobył mistrza Włoch, strzelił 8 goli. - Lewandowskiego stać na zdecydowanie więcej bramek. Transfer do Milanu może być znakomitym rozwiązaniem dla obu stron - ocenia Kołtoń.
Inna sprawa, że w Barcelonie, jak ostygnie rewolucyjny zapał, a na celowniku nie będzie piłkarza lepszego niż Lewandowski, to możliwy jest jeszcze jakiś zwrot akcji. - Z listy życzeń Barcelony właściwie tylko Alvarez i Haaland są takimi opcjami, które się bronią. Alvarez ma jednak klauzulę z kwotą odstępnego na poziomie 500 milionów euro. Wiadomo, że tyle nie trzeba będzie płacić, ale cena i tak może być za wysoka dla Barcelony - zwraca uwagę Gazda, więc zarabiający 20 milionów rocznie Lewandowski finalnie może się okazać lepszym rozwiązaniem. - Przyszedł w trudnym momencie, Barca od razu wygrała ligę, za chwilę został królem strzelców, a marketingowo klub też nieźle na nim zarobił, sprzedając mnóstwo gadżetów - dodaje Kołtoń.
Jedno jest pewne, w sprawie Lewandowskiego wiele może się jeszcze wydarzyć. Teraz wszystko wskazuje na rozstanie, ale wystarczy, że Barcelona potraktuje Lewandowskiego poważnie i utrzyma jego kontrakt na dotychczasowym poziomie. To powinno wystarczyć do zatrzymania Polaka.












