Wieści nadeszły z samego rana. Huczy o Lewandowskim i hicie w Barcelonie. Padły 2 warunki
W hiszpańskich mediach znów głośno jest o potencjalnym hicie, który śmiało nazwać "bombą transferową" w wykonaniu FC Barcelona. Droga do jej detonacji jest długa i niezwykle trudna do przebycia. Ale kataloński "Sport" podał dwa warunki, które są kluczowe, by realizacja ambitnego przedsięwzięcia stała się faktem. A we wszystko jest wplątane także nazwisko Roberta Lewandowskiego.

Przyszłość Roberta Lewandowskiego w barwach FC Barcelona stoi pod znakiem zapytania. Jego obecny kontrakt wygasa wraz z końcem tego sezonu, a wedle medialnych przecieków wciąż możliwe są wszystkie opcje - zarówno pozostanie Polaka w stolicy Katalonii, jak i wybór nowej ścieżki.
Ostatnio dość sensacyjne informacje dotyczące możliwych ruchów "Lewego" przedstawiło BBC, podając, że pozyskaniem naszego napastnika poważnie interesuje się występujący w amerykańskiej Major League Soccer zespół Chicago Fire. Ba, 37-latek ma być już po wstępnych rozmowach z ekipą ze stanu Illinois i pozytywnie zapatrywać się na ewentualną wyprowadzkę za Ocean.
Tymczasem FC Barcelona jak się zdaje już dawno wytypowała swojego wymarzonego kandydata do roli następcy Roberta Lewandowskiego. A jego to błyszczący w barwach Atletico Madryt Julian Alvarez.
Pozyskanie 25-letniego Argentyńczyka jest na ten moment poza zasięgiem "Dumy Katalonii", ale dziennik "Sport" w środę z samego rana podał dwa warunki, które mogą sprawić, że dopięcie tej transakcji stanie się realne.
Alvarez w miejsce Lewandowskiego w FC Barcelona? Media podają warunki
Jak zaznaczają katalońscy dziennikarze, Julian Alvarez to wielki fan Leo Messiego, a co za tym idzie także Barcelony, dlatego gra w barwach "Blaugrany" stanowi jego marzenie. Na korzyść Barcy zadziałać także brak trofeów Atletico w tym sezonie, co może zachęcić Argentyńczyka do zmiany klubu.
I tu dochodzimy do pierwszego wspomnianego warunku, czyli woli samego piłkarza. By transfer stał się jakkolwiek realny, najpierw to sam 25-latek musi wyrazić swoją wolę, naciskając na władze "Los Colchoneros". A te mają wszystkie karty w swoich rękach, bo kontrakt Juliana Alvareza obowiązuje do 2030 roku, a zawarta w nim klauzula odstępnego opiewa na bagatela 500 mln euro.
Drugi warunek to sytuacja finansowa w klubowym skarbcu FC Barcelona. Kluczowe jest to, by Katalończycy mogli działać w myśl zasady 1:1 finansowego fair-play, czyli w skrócie mogli wydawać tyle, ile zarabiają. A tu ważnym aspektem będzie ciągła renowacja Camp Nou, które już w przyszłym sezonie ma przyjmować na trybuny ponad 100 000 fanów, przynosząc tym samym gigantyczne korzyści finansowe. A pewne jest to, że w ewentualnej walce o Juliana Alvareza, prezes Joan Laporta musiałby sięgnąć głęboko do kieszeni.














