Reklama

Reklama

Wartość marketingowa Roberta Lewandowskiego. Czy można osiągnąć jeszcze więcej?

Na przestrzeni lat wartość Roberta Lewandowskiego jako zawodnika oraz jego pozycja na rynku jako marki znacznie się zmieniła. Chłopak ze Znicza Pruszków stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy na świecie. Co ważniejsze, wdarł się na sportowy szczyt, czego dokonują tylko nieliczni. Czy wartość „Lewego” na boisku przekłada się również na jego wartość marketingową i czy można osiągnąć w tej materii jeszcze więcej na polskim i międzynarodowym rynku?

Robert Lewandowski od kilku lat staje się stopniowo coraz bardziej rozpoznawalny na świecie jako i piłkarz i w ogóle jako sportowiec. Za jego nazwiskiem nie idzie tylko skojarzenie z Bayernem Monachium oraz reprezentacją Polski, ale przede wszystkim pieczołowicie budowany wizerunek.

Najlepszy obecnie polski piłkarz regularnie pnie się w górę jako marka. Za tym idzie przecież nie tylko gra w piłkę nożną na najwyższym światowym poziomie. Wartość marketingowa nie zawsze zresztą tak bardzo idzie w parze z tym, co dany sportowiec ma do zaprezentowania w ferworze rywalizacji. Przyglądając się jednak liczbom i wizerunkowi "Lewego", historię powinniśmy zacząć standardowo, czyli od początków jego kariery.

Reklama



Kilkanaście lat wartości rynkowej Roberta Lewandowskiego

W przeciwieństwie do szerokiego grona początkujących zawodników, młody Lewandowski nie tylko marzył, ale również ziścił swoje plany. Oczywiście w tym wszystkim oprócz talentu oraz uporu i ciężkiej pracy, musiało być też trochę szczęścia, jak to zwykle w przypadku wielkich sukcesów bywa. Robert Lewandowski zaczął jednak od lokalnego podwórka i Znicza Pruszków, w którym w marcu 2008 roku jego wartość rynkowa sięgała 100 tysięcy euro, aby już dwa miesiące później osiągnąć kwotę 500 tysięcy euro. Później był etap w Lechu Poznań zakończony na poziomie wartości rynkowej, sięgającej 4,5 mln euro.

Nagły wzrost wskaźnika wartości nastąpił w latach jego gry w Borussi Dortmund. W 2014 roku było to już 50 mln euro.

Wiosną 2018 roku Polak w Bayernie Monachium był wyceniany na 90 mln euro - najwięcej w swojej piłkarskiej karierze. Aktualnie jest to kwota 60 mln euro z zaznaczeniem, że piłkarz ma 33 lata, a jego umowa z obecnym klubem wygasa w połowie 2023 roku.

Oprócz prezencji umiejętności piłkarskich na boisku "Lewy" liczy się również w tej bardziej "pokazowej" części futbolu. To kategoria wyróżnień, które oprócz tego, co pokazuje na boisku, dodatkowo wpływają również na coś jeszcze - wartość marketingową.

Wizerunek "Lewego", czyli o tym, jak to jest być wszędzie

W minionym roku "Lewy" zdobył między innymi tytuł Piłkarza Roku UEFA oraz Piłkarza Roku FIFA i zapewne, biorąc pod uwagę jego formę, na tym dorobku się nie skończy.

Warto zaznaczyć, że 33-latek widoczny jest jako piłkarz, ale również jako biznesmen. Coraz więcej branż, w które decyduje się wkroczyć, inwestując zarobione na murawie oraz w wyniku współpracy sponsorskiej pieniądze.

Pola w biznesie, na których działa piłkarz Bayernu to między innymi branża deweloperska i reklamowa. Co jakiś czas głośno robi się o kolejnych produktach, sygnowanych jego nazwiskiem, np. napojach, a niedawno rozgłos zyskała nowa restauracja na mapie Warszawy oraz gra o tematyce piłkarskiej, która już niedługo ma wejść na rynek.

Co jednym jest obojętne, a innych irytuje, wizerunek "Lewego" jest widoczny niemal wszędzie. Złośliwi zazwyczaj mówią, że ten jest nawet w ich lodówce i jest w tym zalążek prawdy. Reklamy w sieci, wielkopowierzchniowe banery, nadruki na produktach spożywczych, a do tego siła nazwiska, na którą pracuje również żona najlepszego polskiego napastnika.

W duecie z Anną Lewandowską tworzą zresztą niezwykle zgrany zespół, razem nakręcając wzajemnie spiralę swojej rozpoznawalności. Ona - atrakcyjna, wysportowana, z sukcesami sportowymi na koncie oraz przemyślanym biznesplanem. On - jeden z najlepszych zawodników na świecie, który stroni od wielkich afer i skandali, a każdą wolną chwilę spędza z rodziną. Trzeba przyznać, że takie duety nie zdarzają się często.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Współczesny sport to ogromna konkurencja, wielkie pieniądze, duża presja i sztuka, która nie polega tylko na tym, żeby mądrze trenować, mieć w życiu szczęście i efekty ciężkiej pracy pokazywać później na arenie sportowej. Sęk w tym, że to wszystko nie zawsze idzie w parze z rozpoznawalnością i wzrostem wartości marketingowej, choć przecież każdy sportowiec nosi w sobie potencjał do wykorzystania na tym polu.

Wystarczy zajrzeć do popularnej aplikacji Instagram. Często sukces sprzedaje się gorzej niż zdjęcia, które dla porządku wrzućmy do kategorii "styl życia". Wydaje się, że to temat na inną rozprawę, ale w futbolu też nie brakuje ciekawych przykładów marek osobistych, które zdaniem specjalistów wzbiły się na zdecydowanie wyższy poziom poza boiskiem, niż ich sportowe dokonania mogłyby o tym świadczyć.

Autorzy książki "Sport nie istnieje" zwrócili między wierszami na postać Davida Beckhama.

"Wyjątkowość Beckhama polegała na tym, że już u szczytu sportowej kariery jego wartość jako nośnika reklam towarów zdecydowanie przewyższała jego wartość jako sportowca. Koniec piłkarskiej kariery w niewielkim stopniu zmienił obraz sytuacji - Beckham jest raczej przystojniakiem z reklamy H&M niż kimś, kto kiedyś nieźle kopał piłkę. Symetryczne, harmonijne rysy i równie wolna od zdefiniowanych cech osobowość uczyniły Beckhama doskonały i niemal nieskończenie pojemny ekran" - czytamy w lekturze, w której zwraca się uwagę na niewspółmierny talent do wartości marketingowej.

Lewandowski wydaje się jednak sportowcem kompletnym. Ma talent, liczne sukcesy na swoim koncie, a do tego jest raczej atrakcyjnym mężczyzną, dla którego na pierwszym miejscu jest rodzina. Potencjalni reklamodawcy nie muszą się też martwić o głośne afery i wybryki ze strony Polaka. Zamiast głośnych imprez srogo zakrapianych alkoholem, "Lewy" w istocie woli zaangażować się w kampanię społeczną. Czasami zdarzy się coś, co nie spodoba się kibicom, ale takie sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki.

Wartość marketingowa w Polsce i za granicą

Jak słusznie zauważył na początku tego roku Grzegorz Kita - ekonomista, menedżer i prezes Sport Management Polska, osiągnięcia Lewandowskiego w postaci prestiżowych nagród nie wpływają na wzrost wartości reklamowej piłkarza w kraju. Dlaczego? "Lewy" w Polsce zwyczajnie od dawna jest już na szczycie. Ekspert oszacował też, że wartość marketingowa piłkarza w naszym kraju sięga dwóch milionów złotych na jedną kampanię o zasięgu ogólnopolskim.

Sukcesy już od dawna przekładają się na zainteresowanie przez jedne z największych firm z różnych branż. Marki, które zdecydowały się na twarz Lewandowskiego to chociażby Huawei, T-Mobile, Oshee, Vistula i Head & Shoulders. To oczywiście tylko fragment listy.

Zerkając w ranking "SportsPro" i najbardziej "mające wzięcie" nazwiska w świecie sportu, Polak jest w nim na 18. pozycji.

W 2021 roku IRCenter oszacowało z kolei wartość marketingową sportowców w Polsce. W tym zestawieniu reprezentant Polski wcale nie był na szczycie. Najwyżej jest drużyna polskich skoczków narciarskich, a następnie indywidualnie Kamil Stoch i Piotr Żyła. Dopiero potem plasuje się Lewandowski.

Robert Lewandowski ze Złotą Piłką 2021?

CZYTAJ TEŻ: Robert Lewandowski ze Złotą Piłką 2021? Bayern narobił zamieszania

29 listopada okaże się, czy Polak sięgnie po kolejne prestiżowe wyróżnienie - Złotą Piłkę. Jeśli tak, być może na rynku międzynarodowym jego marka osobista będzie przeżywała kolejne boom.

Aleksandra Bazułka

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje