W Hiszpanii poruszenie po tym, co zrobił Lewandowski. Tak nazwali Polaka
Kolejny raz Robert Lewandowski został bohaterem Barcelony. Napastnik w sobotnim meczu z Atletico Madryt pojawił się na murawie dopiero 79. minucie, lecz mimo to zdołał zdobyć gola na wagę zwycięstwa. Jego wyczyn jest szeroko komentowany w Hiszpanii. Tamtejsze media już oceniły występ naszego reprezentanta. Do tego w dość ciekawy sposób nazwały Polaka.

Niezwykle ciekawie w sobotę zapowiadały się rozgrywki hiszpańskiej LaLiga. O godz. 16:15 do walki przystąpił Real Madryt, lecz dość niespodziewanie przegrał z walczącą o utrzymanie Mallorcą 1:2 po golu w doliczonym czasie gry. Oznaczało to, że kilka godzin później Barcelona może znacznie zwiększyć swoją przewagę w ligowej tabeli.
By tak się stało wystarczyło tylko bądź aż pokonać na wyjeździe Atletico Madryt. Ekipa Diego Simeone postawiła twarde warunki, a nawet jako pierwsza strzeliła gola. Mimo to "Duma Katalonii" za sprawą Marcusa Rashforda odpowiedziała jeszcze w pierwszej połowie. Na drugie i zarazem decydujące trafienie należało nieco poczekać.
Hansi Flick na plac gry posłał m.in. Ferrana Torresa, lecz ten nie stanowił dla rywali większego zagrożenia. W 79. minucie na murawie pojawił się Robert Lewandowski. Ten był od razu bardzo aktywny, co przyniosło oczekiwany efekt kilka chwil później. Polak stał w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i klatką piersiową dobił strzał Joao Cancelo.
Zespół ze stolicy Hiszpanii nie zdołał już odpowiedzieć, dzięki czemu Barcelona wygrała 2:1 i prowadzi w tabeli już o siedem "oczek" przed drugim Realem Madryt. Wyczyn 37-latka został doceniony przez hiszpańskie media. Pozytywnych ocen i słów nie brakuje.
Lewandowski oceniony przez Hiszpanów. Inaczej być nie mogło
O meczu rozpisują się same czołowe dzienniki. "Marca" napastnikowi w skali dziesięciostopniowej dała "7". W uzasadnieniu padają najważniejsze fakty - gol po wejściu na boisko z ławki. - Wszedł na boisko w 79. minucie i zdobył bramkę w 87. minucie, gdy dobitka bramkarza trafiła go w ramię klatki piersiowej - czytamy.
Podobną ocenę "Lewemu" wystawił kataloński "Sport". Do tego nazwali go w zabawny sposób - "przepychacz", oczywiście nawiązując do sposobu, w jaki zdobył decydującą o wygranej bramkę. - Wszedł za Rashforda i był w ataku z Ferranem. Był we właściwym miejscu i odpowiednim czasie, by strzelić na 2:1 własną siłą i zadać niemal zdecydowany cios w tabeli ligowej - dodają.
"Mundo Deportivo" natomiast uznało Lewandowskiego za "zwycięzcę". - Ten wykorzystał okazję po strzale Cancelo i zdobył drugiego gola dla Barcelony - napisali.
Najbliższy mecz FC Barcelona rozegra w środę 8 kwietnia. Będzie to starcie... z Atletico Madryt, jednakże tym razem w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Pierwszy gwizdek na Camp Nou zaplanowany jest na godz. 21:00.















