Tylko dwa takie zdjęcia Lewandowskiego. Już tego nie robi, mógł dostać zakaz
W kraju nad Wisłą znów zapanowało spore poruszenie dotyczące Roberta Lewandowskiego. Tym razem kapitan kadry stał się bohaterem wielu artykułów za sprawą podróży do Stanów Zjednoczonych, przez którą dzień później pojawił się na zgrupowaniu. Kto wie jakie byłby reakcje mediów, gdyby wrzucił choćby zdjęcia podobne do tych z 2015 oraz 2016 roku. Napastnik także wywołał wtedy spore zamieszanie. Tradycyjnie kibice podzielili się na dwa obozy. I całkiem możliwe, że wszystko skończyło się… zakazem.

Polscy kibice piłkarscy już chyba przyzwyczaili się do tego, że co jakiś czas robi się zamieszanie związane z Robertem Lewandowskim. Po mistrzostwach świata w Katarze kapitan kadry musiał na przykład tłumaczyć się z afery premiowej. Z kolei w tym roku głośno było o niesnaskach z Michałem Probierzem. Obecnie tematem numer jeden jest podróż doświadczonego gracza do Stanów Zjednoczonych. Powód? Włączenie biało-czerwonego podświetlenia Empire State Building. I tradycyjnie, jedni go za to chwalą, drudzy krytykują.
Nie inaczej było prawie dziesięć lat temu. Kilka miesięcy po transferze do Bayernu Monachium snajper postanowił któregoś razu pochwalić się jedną ze swoich pasji. Chodziło o jeżdżenie na quadzie. Na jego Instagramie w latach 2015 oraz 2016 dwukrotnie pojawiły się zdjęcia przedstawiające wspólną wyprawę z małżonką. Obie fotografie opublikowano w drażliwych dla Polaków momentach, czyli tuż przed spotkaniami kadry. Zwłaszcza ta druga zaniepokoiła fanów, ponieważ wielkimi krokami zbliżały się mistrzostwa Europy.
Robert Lewandowski na quadzie. Kibice nie mogli tego przemilczeć
"Czas wolny w bardzo aktywny sposób na quadach z Anną Lewandowską" - napisał. W komentarzach zrobiło się spore poruszenie. Część kibiców chwaliła Roberta Lewandowskiego za to, że żyje jak normalny człowiek i nie boi się pokazywać takich momentów. Spora grupa jednak obawiała się o zdrowie zawodnika. Całkiem słusznie, bo pechowy wypadek może spowodować niepotrzebną kontuzję. "Uważaj na siebie", "Tylko bez kraks" - pisali zaniepokojeni internauci. Pojawiły się też mocniejsze słowa, część osób zauważyła ponadto brak ochraniaczy.
Zamieszanie w końcu ucichło, choćby za sprawą boiskowej postawy "Biało-Czerwonych". Ci dotarli aż do ćwierćfinału francuskiego turnieju. Sam 37-latek z kolei już więcej nie publikował tego typu zdjęć. Pytanie tylko, czy obawiał się kolejnych podobnych historii, czy po prostu dostał zakaz dotyczący ekstremalnych aktywności. W świecie sportu nie byłoby to czymś nowym. Kluby obawiają się o zdrowie zawodników, dlatego chcą minimalizować ryzyko urazów. A w przypadku quadów czasem niewiele potrzeba do wypadku.












