Tak Flick potraktował Lewandowskiego. Wierzyć się nie chce. Sensacja w Barcelonie
FC Barcelona pokonała w sobotę na Camp Nou Osasunę 2:0. Stało się to bez udziału Roberta Lewandowskiego, który - decyzją trenera Hansiego Flicka - całe spotkanie 16. kolejki La Liga przesiedział na ławce rezerwowych. Tym samym staliśmy się świadkami sytuacji bez precedensu, którą intepretować można jako ogromny cios dla kapitana reprezentacji Polski.

Bohaterem FC Barcelona w sobotnim starciu z Osasuną został Raphinha. To właśnie Brazylijczyk strzelił oba gole, zapewniające "Dumie Katalonii" zwycięstwo 2:0, a zarazem siedmiopunktową przewagę w tabeli La Liga nad Realem Madryt, który w niedzielę zmierzy się z Deportivo Alaves.
Z powodu zapalenia układu pokarmowego poza kadrą meczową na ten mecz znalazł się Wojciech Szczęsny. Robert Lewandowski usiadł natomiast na ławce rezerwowych.
Realizator telewizyjny uchwycił w trakcie drugiej połowy polskiego napastnika w trakcie rozgrzewki. Trener Hansi Flick mimo niepewnej sytuacji co do wyniku nie zdecydował się jednak na to, by posłać go na boisko.
W efekcie pod koniec spotkania 37-latek znów pojawił się na ekranach. Tym razem już wtedy, gdy siedział na ławce i z markotną miną wyczekiwał końcowego gwizdka. A tym samym spełnił się scenariusz, który wcześniej trudno było zakładać.
Robert Lewandowski znów przesiedział mecz na ławce. Sytuacja bez precedensu
Można było bowiem przypuszczać, że w okolicach 60. minuty Hansi Flick desygnuje "Lewego" do gry. Tymczasem powtórzyła się sytuacja z ostatniej potyczki z Realem Betis, gdy Niemiec nie zdecydował się skorzystać z Polaka choćby w skromnym wymiarze czasowym.
Jak wynika z danych portalu Transfermarkt, to pierwsza taka sytuacja w seniorskiej karierze (dane obejmują okres od sezonu 2007/08), gdy Robert Lewandowski nie rozegrał choćby jednej minuty w dwóch kolejnych meczach ligowych, przesiadując je na ławce rezerwowych. A to zapewne spory cios dla 37-latka.
Przypomnijmy, że między meczami z Betisem i Osasuną "Lewy" wystąpił jeszcze w meczu Ligi Mistrzów z Eintrachtem Frankfurt, rozgrywając 66 minut. I nie były to najlepsze zawody w jego wykonaniu. Co więcej, po sześciu kolejkach fazy ligowej Champions League strzeleckie konto reprezentanta Polski wciąż świeci pustkami.













