Szpakowski zabrał głos ws. nowego kontraktu dla "Lewego". To mecz ostatniej szansy
Hiszpańskie media w stanie wrzenia, bo Real z Barceloną już w ćwierćfinale mogą się pożegnać z Ligą Mistrzów. W tle jest sprawa nowego kontraktu dla Roberta Lewandowskiego. - Prasa w Madrycie snuje spekulacje, ale ja bardziej jestem ciekaw Barcelony i tego, czy Flick w ogóle wystawi Lewandowskiego na mecz z Atletico. Sytuacja Polaka nie jest komfortowa. W ostatnim meczu oddał jeden strzał, ale też nie dostawał piłek - mówi nam legendarny komentator Dariusz Szpakowski.

Real Madryt i Barcelona w dramatycznej sytuacji przed rewanżowymi meczami w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. - Trudno nawet wybrać, który z tych klubów ma gorzej - mówi nam komentator TVP Dariusz Szpakowski. - Jak się popatrzy na suchy wynik, to Real ma lepiej, bo przegrał u siebie z Bayernem Monachium 1:2, a Barcelona z Atletico 0:2. Z drugiej strony Real to taki klub, gdzie liczą się trofea. Im już uciekł Puchar Hiszpanii i tytuł mistrza kraju, bo mają 9 punktów straty do Barcelony, więc ta Liga Mistrzów to ich ostatnia szansa.
Szpakowski prosto z mostu: "To wiara w gusła"
- Prasa w Madrycie snuje bardzo ciekawe spekulacje na temat meczu z Bayernem - zwraca uwagę legendarny komentator. - Z jednej strony przywołują niedawną wyjazdową wygraną z Manchesterem City i przypominają, że "Królewscy" zwyciężyli bez swoich największych gwiazd Mbappe i Bellinghama. Jednak obaj już wrócili i nie zachwycają. Jak się Real nie zaangażuje na maksa, to kiepsko to widzę. To może być sezon bez trofeum.
- Bo argumenty mediów w stylu, że jak Barcelona odpada z Atletico, to Real gra dalej, to dla mnie wiara w gusła, a nie rzetelne podejście do tematu. Tymczasem Bayern wymaga powagi. Ostatnio wygrał 5:0 na wyjeździe z St. Pauli i jest liderem Bundesligi z 12 punktami przewagi nad drugą Borussią. Real zdecydowanie potrzebuje czegoś więcej niż wiary w gusła. A, że ma nóż na gardle, to łatwo nie będzie - ocenia Szpakowski.
Zaczęła się gra Barcelony wokół Lewandowskiego
Nasz komentator z dużo większą niecierpliwością czeka jednak na mecz Barcelony, gdzie jego zdaniem ważą się losy Roberta Lewandowskiego. - Tam już toczy się jakaś gra wokół niego. Jestem ciekaw, czy Flick w ogóle wystawi Lewandowskiego na mecz z Atletico. Sytuacja Polaka na pewno nie jest komfortowa. W ostatnim meczu oddał jeden strzał, ale też nie dostawał piłek - zauważa Szpakowski.
- W mojej ocenie Lewandowski wciąż może jednak dać wiele Barcelonie. To jest kwestia ustawienia taktyki. Robert ma jednak swoje lata. Inna sprawa, że potrafi być skuteczny do bólu. Ktoś zwrócił mi uwagę, że w Barcelonie zachwycają się teraz Yamalem, ale on w wielu meczach uprawia sztukę dla sztuki. Pięciu ogra, na szóstym się zatrzyma. No i kolejna sprawa. Taki Yamal poszalał w lidze z Espanyolem, ale w pierwszym spotkaniu z Atletico w Lidze Mistrzów już tak dobry nie był. Wszystko bowiem zależy od tego, na ile pozwala przeciwnik - analizuje Szpakowski.
To dałoby Lewandowskiemu potężny argument do ręki
Kończąc wątek Lewandowskiego Szpakowski przywołuje jeszcze tekst Dariusza Tuzimka dla WP SportoweFakty, gdzie redaktor napisał, że Lewandowski przyjął taktykę strzelania focha, żeby wymusić na władzach Barcelony podniesienie oferty finansowej na kolejny sezon. - Nie wiem, czy Robert strzela focha, czy coś wymusza, ale wiem, że gole strzelone Atletico dałyby mu do ręki znacznie poważniejszy argument w rozmowach - zauważa, a my tylko dodajmy, że w przypadku Lewandowskiego mówi się, że alternatywą dla Barcelony są propozycje z włoskiej Serie A, Arabii Saudyjskiej i Chicago Fire.
A wracając do meczu, to po 0:2 u siebie Barcelonie nie pozostaje nic innego, jak liczyć na dobre otwarcie i strzeleckiego nosa Lewandowskiego. - Atletico zagra tak, jak w pierwszym spotkaniu. Odda inicjatywę i będzie czekać. Simeone nie zmieni podejścia, tylko, dlatego że wygrał na wyjeździe. Forma Barcelony to jest ostatnio taka trochę sinusoida. Ligowy mecz z Espanyolem na pewno był lepszy od pucharowego z Atletico. Inna sprawa, że jednak nie da się między tymi spotkaniami postawić znaku równości. Liga Mistrzów to jednak większe i trudniejsze wyzwanie - kwituje Szpakowski.












