Reklama

Reklama

Sześć lat temu Robert Lewandowski zdobył pięć bramek w dziewięć minut

Przed sześcioma laty Robert Lewandowski zadziwił piłkarski świat, a Pep Guardiola z niedowierzaniem łapał się za głowę. Pięć bramek w dziewięć minut zdobyte w meczu z VfL Wolfsburg na stałe weszło do kanonu piłkarskich legend.

Lewandowski przeniósł się do Bayernu Monachium latem 2014 roku i w pierwszym sezonie zaliczył przyzwoity wynik, lecz nie tak dobry jak w późniejszych latach. Zdobył 17 ligowych bramek, dorzucając do tego sześć trafień w Lidze Mistrzów. Był podstawowym piłkarzem u Pepa Guardioli, ale jego pozycja w klubie była nieporównywalnie słabsza od obecnej.

Zwłaszcza, że Guardiola lubował się w rotacji składem, a na pozycji napastnika często wystawiał innych ofensywnych piłkarzy - Thomasa Muellera, czy Mario Goetzego. 

Szósta rocznica wyczynu Roberta Lewandowskiego

"Lewy" musiał wciąż udowadniać, że należy mu się miejsce w wyjściowym składzie. Mecz z Hoffenheim zaczął na ławce, przeciwko Darmstadt nie zagrał w ogóle, lecząc drobny uraz. Dlatego też w następnej kolejce Guardiola postawił na ustawienie bez nominalnego napastnika, posyłając do boju Goetzego, Muellera i Douglasa Costę.

Po pierwszej połowie Bawarczycy przegrywali jednak 0-1, więc kataloński szkoleniowiec posłał w bój Lewandowskiego, zmieniając Thiago Alcantarę. I była to decyzja, która zapisała się w historii Bundesligi.

W 51. minucie Lewandowski wyrównał wynik meczu. Minutę później było już 2-1, a w 55. min Polak skompletował hat-tricka. Było mu jednak mało. W ciągu czterech kolejnych minut dwukrotnie pokonał jeszcze bramkarza Wolfsburga, w tym cudownym uderzeniem "nożycami" z 16 m. 

Reklama

Ten wyczyn zapewnił Lewandowskiemu nie tylko kilka rekordów Bundesligi, ale i wpis do Księgi rekordów Guinnessa. Umocnił też pozycję napastnika w Bayernie, która pozostaje niezachwiana już od sześciu lat.

WG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje