Szczęsny ratował Barcelonę, Lewandowski strzelił. Hiszpanie znaleźli "ale"
FC Barcelona w 23. kolejce La Liga stanęła przed wielką szansą odrobienia części strat do Realu Madryt i Atletico Madryt. Dzień wcześniej bowiem obie ekipy zremisowały 1:1 w derbach Madrytu. W wyjściowym składzie "Blaugrany" znaleźli się Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny, którzy zagrali bardzo dobrze. Hiszpanie znaleźli jedną niedoskonałość w grze polskiego bramkarza, która w przyszłości może okazać się kluczowa.

W tym sezonie sytuację w hiszpańskiej La Liga z pewnością można określić słowem "dynamiczna". Zmiany w czołówce zachodzą bardzo często. Nie dalej jak trzy miesiące temu liderem tabeli hiszpańskiej La Liga była FC Barcelona, która na początku listopada miała aż dziewięć oczek zaliczki nad drugim Realem Madryt (z jednym zaległym spotkaniem przyp. red.). Wówczas mogło się nawet wydawać, że sytuacja jest praktycznie rozstrzygnięta i "Duma Katalonii" musi zdobyć tytuł.
Już na początku 2025 roku stało się jasne, że ten sezon niekoniecznie zakończy się w taki sposób. Na początku stycznia bowiem zaległe spotkanie wygrała ekipa "Królewskich", a to w połączeniu z wcześniejszymi wpadkami "Blaugrany" doprowadziło do zmiany lidera i "Los Blancos" wrócili na kurs obrony tytułu. Miesiąc później sytuacja znów się wyrównała i być może wciąż można traktować Real za faworyta do tytułu, ale na pewno nie tak wyraźnego.
Szczęsny i Lewandowski ocenieni. Nieco zaskakująco
Wraz z remisem w derbach stolicy z Atletico Madryt przed FC Barcelona pojawiła się wielka szansa na zbliżenie się do rywali na naprawdę niewielki dystans. Przed meczem 23. kolejki La Liga z Sevillą Barcelona miała pięć oczek straty do Realu i cztery do Atletico. W pierwszym składzie "Blaugrany" na to wyjazdowe spotkanie znalazło się miejsce dla Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego. Dla Polaków i Barcelony był to bardzo udany wieczór, bo "Lewy" strzelił gola, a Szczęsny prezentował się naprawdę doskonale. Do tego goście wygrali 4:1.
Nie mogło być inaczej i obaj zostali ocenieni naprawdę wysoko przez hiszpańskie media. "Mundo Deportivo" w kontekście Szczęsnego wskazali na niepodyktowany rzut karny. "Już go rozgryźli i teraz, nawet jeśli trafi w piłkę, napastnicy przy każdej interwencji padają na murawę" - czytamy. "Mimo to podchodził do trudnych sytuacji z odwagą. Przy golu niewiele mógł zrobić. W kilku sytuacjach zagrał nerwowo nogami, ale przez większość czasu pewnie łapał piłkę" - dodano.
Kilka ciepłych słów padło także w kontekście Roberta Lewandowskiego. "Bez litości wykończył akcję w polu bramkowym, uderzając piłkę po zgraniu głową od Inigo po rzucie rożnym. Ciężko pracował, często był faulowany i ostatecznie został zmieniony w końcówce meczu" - napisali dziennikarze.
Co ciekawe, kataloński "Sport" wystawił wyższą notę Lewandowskiemu niż Szczęsnemu. Napastnik dostał siódemkę, a bramkarz szóstkę. "Polak ma wszystko, czego potrzebuje środkowy napastnik, w tym także instynkt strzelecki, który pokazał przy golu przeciwko Sevilli, powtarzając wyczyn z meczu z Alavés. Nie błyszczał przez cały mecz, ale zaznaczył swoją obecność" - czytamy w uzasadnieniu oceny naszego snajpera.
"Nie mógł nic zrobić przy wyrównującym golu, ale uratował drużynę przed drugim trafieniem Sevilli, broniąc strzał ręką - tym razem wyszło na jego korzyść, choć było blisko powtórki sytuacji z Superpucharu przeciwko Mbappe. Odbił na rzut rożny uderzenie Lukebakio. Absolutnie nie można mu nic zarzucić" - tak oceniono występ byłego bramkarza reprezentacji Polski.











