Szczęsny wprost ws. Lewandowskiego. Nagle padło "Real Madryt"
Wojciech Szczęsny został zapytany o dyskutowany w mediach od tygodni możliwy transfer Roberta Lewandowskiego do Juventusu. Odpowiedział dosadnie i w swoim stylu. Przeprowadzający rozmowę Mateusz Święcicki w pewnym momencie nagle wypalił o... Realu Madryt. Reakcja bramkarza mówi sama za siebie.

Od wielu tygodni ważą się piłkarskie losy Roberta Lewandowskiego. Polak ma mieć przed sobą kilka możliwości, jeśli chodzi o dalszą grę. Po pierwsze, mógłby przedłużyć wygasający w czerwcu kontrakt z Barceloną, lecz - wedle medialnych doniesień - na gorszych finansowo warunkach. Po drugie, mógłby przenieść się do innego klubu. Najwięcej mówi się o transferze do Serie A. Polak miał znaleźć się w orbicie zainteresowań Milanu oraz Juventusu. Tego samego, w którym w latach 2017-2024 grał jego przyjaciel i kolega z katalońskiej szatni, Wojciech Szczęsny.
Wojciech Szczęsny wprost o transferze Roberta Lewandowskiego. "Sam nie wie"
Pytanie o możliwe przenosiny "Lewego" do Turynu nie mogło nie paść w trakcie wywiadu bramkarza dla Eleven Sports. "Pokutuje takie myślenie, że na pewno Wojciech Szczęsny szepcze do ucha Robertowi Lewandowskiemu, jakiego wyboru ma dokonać, zwłaszcza w kontekście klubu, w którym przez lata występowałeś" - padło z ust dziennikarza.
Odpowiedź? "Po pierwsze - nie, nie szepczę mu do ucha. Po drugie, jak ja bym mu miał na podstawie swojego doświadczenia szeptać, to bym powiedział, żeby skończyć karierę, bo wtedy mogą się najlepsze rzeczy dziać. I nie wiadomo, kto się zgłosi" - śmiał się Szczęsny. "Real Madryt" - rzucił przeprowadzający wywiad Mateusz Święcicki.
Ojojoj. To już ty powiedziałeś
Dodał, tak naprawdę nie rozmawia z Robertem Lewandowskim o tym, gdzie ten będzie grał od nowego sezonu. A to nie wszystko. "Szczerze? Takie moje podejrzenie - Robert sam nie wie" - ocenił.
Szczęsny wrócił z emerytury dla Barcelony. Teraz zdecydował, co dalej
W swojej żartobliwej wypowiedzi, że może warto najpierw ogłosić zakończenie kariery, a potem przyjąć zadowalającą ofertę i wrócić na boisko, Szczęsny nawiązywał do swojej historii z 2024 roku. "Dzisiaj moje ciało wciąż czuje się gotowe na wyzwania, ale mojego serca już w tym nie ma. Czuję, że teraz nadszedł czas, aby poświęcić całą moją uwagę mojej rodzinie" - ogłosił w sierpniu, żegnając się z Juventusem i przechodząc na sportową emeryturę.
Krótko po tym wydarzyło się coś, czego chyba mało kto się spodziewał. Po dosłownie epizodzie odpoczynku i rozbratu z piłką "Szczena"... wrócił na murawę. I to nie byle gdzie, bo w Katalonii. FC Barcelona zakontraktowała Polaka po tym, jak we wrześniu poważnej kontuzji doznał podstawowy bramkarz Marc-Andre ter Stegen.
"Szanuję historię FC Barcelony. (…) Rozumiem trudną sytuację, jaka się u nich pojawiła po kontuzji Ter Stegena i uważam, że brakiem szacunku z mojej strony byłoby nierozważenie tej opcji" - mówił Szczęsny dla katalońskiego "Sportu". W taki sposób występuje w Hiszpanii aż do teraz. I, jak sam zapewnia, nigdzie się nie wybiera.






![USA wygrywa z Dominikaną w siatkarskiej Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXR8YNXR1SYF9-C401.webp)






