Szatnia Chicago Fire żyje Lewandowskim. Polak już... podniósł poziom treningu
Robert Lewandowski jeszcze nie rozpoczął treningów z Chicago Fire, ale jego obecność już zmieniła atmosferę wokół zespołu. David Poreba, wychowany w polskiej rodzinie piłkarz klubu, mówi o spełnieniu dziecięcego marzenia. Philip Zinckernagel - inny z zawodników Fire - widzi natomiast w transferze sygnał, że Fire chce nie tylko zwiększyć zainteresowanie, ale również zacząć walczyć o trofea.

Korespondencja z Chicago
Pierwszy trening Chicago Fire po ogłoszeniu transferu Roberta Lewandowskiego był podobno najcięższym w całym roku. Philip Zinckernagel nie wiedział, czy był to przypadek, czy może sztab szkoleniowy od razu postanowił przygotować drużynę na nadejście piłkarza, który przez całą karierę funkcjonował na najwyższym poziomie.
Duńczyk opowiadał o tym z uśmiechem, ale za żartem kryje się poważniejszy przekaz. Pojawienie się Lewandowskiego ma podnieść standardy nie tylko marketingowe, lecz przede wszystkim sportowe. - Nie wiem, czy to przypadek, ale mieliśmy właśnie najcięższy trening w całym roku. Próbujemy podnieść poziom. To świetna wiadomość dla drużyny i klubu. Wszyscy są podekscytowani, bo nieczęsto ma się okazję grać z jednym z najlepszych zawodników na świecie - mówił Zinckernagel.
Transfer Polaka już teraz oddziałuje więc na Chicago Fire, choć jego nowi koledzy czekają jeszcze na moment, w którym Lewandowski faktycznie wejdzie do szatni. Dla jednych będzie to spotkanie z zawodnikiem znanym z telewizji i Ligi Mistrzów. Dla Davida Poreby - chwila szczególna także z powodów osobistych.
Zobacz również:
Wychował się w Chicago i oglądał Lewandowskiego
Poreba dorastał w Chicago, ale jego dom był polski. Mówiło się w nim po polsku, jadło polskie potrawy i śledziło reprezentację. Sam piłkarz określa się jako człowiek będący w takim samym stopniu Polakiem, jak i Amerykaninem.
Lewandowskiego oglądał jeszcze jako dziecko: najpierw w Borussii Dortmund, później w Bayernie Monachium i oczywiście w reprezentacji Polski.
- Wychowałem się w polskiej rodzinie. Kultura w naszym domu była polska. Mówiliśmy po polsku i jedliśmy polskie jedzenie. Jestem tak samo Polakiem, jak Amerykaninem. Zawsze oglądałem Roberta - w Dortmundzie, Bayernie i reprezentacji. Był dla mnie idolem, kiedy dorastałem. To niesamowite, że teraz tutaj przychodzi - opowiadał Poreba.
Dla młodego zawodnika Chicago Fire transfer Lewandowskiego nie jest więc tylko wzmocnieniem kadry. To sytuacja, którą jeszcze niedawno trudno byłoby mu sobie wyobrazić: człowiek oglądany przez lata w największych europejskich meczach ma za chwilę usiąść obok niego w tej samej szatni.
Poreba podkreślał, że chce korzystać z każdej chwili spędzonej z kapitanem reprezentacji Polski.
- Oglądałem go właściwie co tydzień, kiedy byłem dzieckiem. Dla każdego polskiego chłopaka grającego w piłkę Robert jest idolem. Teraz przychodzi do nas, będzie z nami grał, a ja będę miał szansę uczyć się od niego i z nim rozmawiać. To niesamowita sprawa dla mnie i dla całego klubu - mówił po polsku.
"Chcę nauczyć się wszystkiego"
Pytany, czego konkretnie chciałby się nauczyć od Lewandowskiego, Poreba odpowiedział krótko: wszystkiego.
Nie chodzi mu jedynie o zachowanie napastnika w polu karnym, sposób poruszania się pomiędzy obrońcami czy wykańczanie akcji. Równie ważne ma być obserwowanie Lewandowskiego poza boiskiem: jego przygotowania do treningów, regeneracji i codziennego funkcjonowania.
- Chcę patrzeć, jak porusza się w polu karnym, jaki ma styl gry i jak zachowuje się na boisku. Ale także poza nim. Wiadomo, że jest wielkim profesjonalistą. Wszystkie sukcesy osiągnął dzięki ciężkiej pracy przez całą karierę. Chcę się uczyć tego, co robi na boisku, ale też tego, jak funkcjonuje poza nim - tłumaczył.
W szatni Fire mówi się już o Lewandowskim. Według Poreby reakcje są wyłącznie pozytywne, a zawodnicy nie mogą się doczekać pierwszego wspólnego treningu. Klub przygotowuje się jednocześnie na zwiększone zainteresowanie polskich kibiców.
- Kiedy dochodzi do takiego transferu, wiadomo, że chłopaki o nim rozmawiają. To jest tylko pozytywne gadanie. Wszyscy naprawdę się cieszą i nie mogą się doczekać. Mamy nadzieję, że na stadionie pojawi się dużo Polaków i że zapełnią obiekt - powiedział Poreba.
Poruszenie wokół transferu odczuwa również prywatnie. Dzwonią członkowie rodziny, przyjaciele i znajomi z polskiego środowiska. Niektórzy gratulują mu tak, jakby sam miał udział w sprowadzeniu Lewandowskiego. - Rozmawiałem o tym z ojcem, rodziną, przyjaciółmi i polskimi znajomymi. Ludzie nawet mi gratulują, co jest trochę śmieszne. Ale teraz zaczyna się praca. Czekamy na Roberta - przyznał.
Lewandowski ma być liderem, a nie tylko gwiazdą
Zinckernagel patrzy na transfer z nieco innej perspektywy. Sam ma duże doświadczenie z europejskich boisk, grał między innymi w Olympiakosie, Watfordzie i Club Brugge. Doskonale wie więc, jak funkcjonują szatnie klubów występujących pod presją wyniku.
Od Lewandowskiego oczekuje nie tylko goli. - Ma ogromne doświadczenie z najlepszych klubów i gry u boku najlepszych zawodników świata. Mam nadzieję, że podzieli się nim z drużyną i będzie liderem. Wygląda na wielkiego profesjonalistę. Przez całe życie chciał zdobywać tytuły i rzeczywiście je zdobywał. Mam nadzieję, że pomoże nam podnieść poprzeczkę i zacząć walczyć o trofea - powiedział.
To istotne słowa, ponieważ pokazują, że wewnątrz Fire transfer nie jest traktowany wyłącznie jako przedsięwzięcie marketingowe. Lewandowski ma zwiększyć sprzedaż biletów, zainteresowanie mediów i rozpoznawalność marki, ale jego koledzy oczekują przede wszystkim zmiany mentalności drużyny.
Zinckernagel nie ukrywa, że klub liczy na większą liczbę kibiców na trybunach. Jednocześnie natychmiast dodaje, że najważniejszym produktem Lewandowskiego nadal mają być gole. - Mamy nadzieję, że ten transfer przyciągnie więcej ludzi na stadion, wywoła jeszcze większe zainteresowanie klubem i sprawi, że Chicago Fire stanie się większą marką. No i oczywiście liczymy też na bramki - zaznaczył.
Wspólny agent i pytanie: czy on naprawdę przychodzi?
Duńczyk miał wyjątkowy dostęp do informacji, ponieważ dzieli z Lewandowskim agenta. Kiedy pierwsze doniesienia zaczęły nabierać realnych kształtów, właśnie do niego zwrócił się z pytaniem, czy Polak rzeczywiście wybiera Chicago.
Odpowiedzi od razu nie uzyskał. - Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po usłyszeniu tej informacji, było zapytanie mojego agenta, ponieważ mamy tego samego. Zapytałem: czy on przychodzi?. Nie chciał mi powiedzieć, bo Robert nie podjął jeszcze wtedy decyzji. Teraz jesteśmy szczęśliwi. Myślę, że Robert pokocha Chicago - opowiadał.
Dla Zinckernagela pojawienie się Lewandowskiego oznacza również nowe możliwości na boisku. Jako skrzydłowy będzie jednym z piłkarzy odpowiedzialnych za tworzenie sytuacji napastnikowi. Sam uważa, że obecność Polaka może uczynić lepszym nie tylko zespół, ale także jego osobiście.
- Gram na skrzydle, więc możliwość występowania z dwoma świetnymi napastnikami jest czymś, na co czekam. Robert może sprawić, że będę lepszy. Może też sprawić, że cała drużyna będzie lepsza - stwierdził.
Co z Hugo Cuypersem?
Transfer Lewandowskiego rodzi także pytanie o przyszłość dotychczasowego napastnika Fire, Hugo Cuypersa. Belg jest ważną postacią zespołu i zawodnikiem, wokół którego dotąd budowano ofensywę. Zinckernagel nie widzi jednak konfliktu. Jego zdaniem dwóch klasowych napastników może występować razem, zwłaszcza że Chicago czeka intensywny terminarz. Fire może grać w ustawieniu z dwoma atakującymi, zmieniać system lub rotować składem.
- Kiedy masz dwóch napastników o takiej jakości, nie powinno to być problemem. Hugo jest inteligentnym zawodnikiem i potrafi się dostosować. Robert prawdopodobnie sprawi, że również on stanie się jeszcze lepszy. Mamy przed sobą dużo spotkań, więc możliwość rotowania, zmieniania systemu i posiadania większej liczby rozwiązań będzie przydatna -ocenił Zinckernagel.
Poreba chce dograć mu asystę
Dla Poreby najważniejsze jest natomiast, żeby w ogóle otrzymać szansę wspólnego występu. Po ciężkiej kontuzji odbudowuje swoją pozycję. Wrócił do pierwszego zespołu, podpisał kontrakt i zadebiutował w rozgrywkach pucharowych.
Teraz pojawił się dodatkowy cel. - Mam nadzieję, że dostanę szansę. Pracuję bardzo ciężko każdego dnia i robię wszystko, co mogę. Mam nadzieję, że będzie okazja, żeby zagrać z Lewym i dograć mu asystę - powiedział.
W tej jednej wypowiedzi najlepiej widać, czym transfer Lewandowskiego może być dla całego Chicago Fire. Dla właściciela klubu - symbolem ambicji. Dla kibiców - powodem, żeby pojawić się na stadionie. Dla doświadczonych zawodników - szansą na walkę o trofea.
A dla chłopaka wychowanego w polskim domu w Chicago - możliwością podania piłki idolowi, którego jeszcze niedawno oglądał wyłącznie w telewizji.




![Siatkarze Argentyny odwrócili losy meczu z Kanadą i wygrali w Osace [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1XKV9GGW79R4-C401.webp)






