Szaleństwo w Lidze Mistrzów. Barcelona zgłasza gotowość. "100 procent"
"Szaleństwo" - to słowo najlepiej oddaje przebieg wtorkowego starcia PSG z Bayernem Monachium w półfinale Ligi Mistrzów. Do spektaklu z udziałem swojej byłej drużyny odniósł się w piątek były szkoleniowiec niemieckiej ekipy Hansi Flick, który skupia się obecnie na sobotnim meczu FC Barcelona z Osasuną. Ale zgłosił przy tym gotowość swojej drużyny do walki o najważniejszy laur w europejskim futbolu klubowym. I to na sto procent.

FC Barcelona może już w ten weekend zagwarantować sobie tytuł mistrza Hiszpanii. By tak się stało muszą jednak zostać spełnione dwa warunki. Pierwszym jest triumf "Dumy Katalonii" w wyjazdowym starciu z Osasuną, a drugim potknięcie Realu Madryt w niedzielnej potyczce z Espanyolem.
- Ważne jest, żeby chcieć wygrać. Zagramy z doświadczonym zespołem. Ante Budimir wykonuje w nim świetną robotę, a cała drużyna wie, jak grać. Atmosfera w naszej szatni jest dobra. Musimy zagrać na tym samym poziomie, co przeciwko Getafe. Dobrze wtedy broniliśmy i wykorzystaliśmy przestrzeń, jaką dał nam rywal - powiedział Hansi Flick na dzień przed meczem z Osasuną podczas konferencji prasowej.
FC Barcelona. Hansi Flick zabrał głos w sprawie Ligi Mistrzów
Niemiecki szkoleniowiec pytany był jednak nie tylko o sprawy dotyczące jego drużyny. Jeden z dziennikarzy poruszył bowiem także temat ostatnich półfinałów Ligi Mistrzów, a zwłaszcza wtorkowej wymiany ciosów pomiędzy PSG i Bayernem Monachium, zakończonej wynikiem 5:4 na korzyść paryżan.
Czy zdaniem Hansiego Flicka jego drużynę stać na rywalizację z tymi ekipami i walkę o wymarzony triumf w Lidze Mistrzów? 61-latek, który wcześniej musiał przełknąć gorycz porażki po dwumeczu z Atletico Madryt zadeklarował pełną gotowość.
100 procent. Tak, na sto procent
Jego słowa będzie można poddać weryfikacji dopiero w kolejnym sezonie.
Znacznie szybciej rozstrzygnie się klubowa przyszłość Roberta Lewandowskiego, która również była tematem jednej z wypowiedzi Niemca. Ten jednak, choć oficjalnie zabrał głos, ostatecznie trzymał język za zębami.
- Oczywiście, że rozmawialiśmy, ale ostatecznie to coś, co pozostaje między nami. Skupimy się na pięciu meczach, a potem wszyscy porozmawiamy i zobaczymy, co się wydarzy - stwierdził tylko.













