Stan wrzenia po odejściu Lewandowskiego. Są wściekli. Padła kwota, 643 mln
Kiedy FC Barcelona i Robert Lewandowski nie doszli do porozumienia w sprawie przedłużenia umowy Polaka, "Blaugrana" z pewnością nie spodziewała się, że tak trudno będzie znaleźć następcę "Lewego". Teraz z Hiszpanii płyną jeszcze gorsze wiadomości dla katalońskiej drużyny i jej kibiców. Okazuje się, że FC Barcelona została bezlitośnie "ograna", a za sterami operacji stał Florentino Perez i jego Real Madryt.

Jeszcze przez kilka dni Robert Lewandowski oficjalnie jest zawodnikiem FC Barcelona, jednak wraz z końcem czerwca się to zmieni. Kapitan reprezentacji Polski dalej nie podjął decyzji o tym, gdzie będzie kontynuował swoją karierę, jednak na pewno nie będzie to kataloński klub. FC Barcelona z kolei nadal szuka jego następcy, jednak sytuacja mocno się komplikuje.
Już od kilku miesięcy z ekipą ze Spotify Camp Nou łączony jest gwiazdor reprezentacji Argentyny oraz Atletico Madryt, Julian Alvarez. Po ostatnim meczu na mundialu napastnik nawet podgrzał atmosferę twierdząc, że chce odejść z madryckiej ekipy. I jak się okazuje, wywołał tym olbrzymią burzę w ekipie "Los Colchoneros".
- Atlético de Madrid jest wściekłe na Juliána Álvareza po jego wypowiedziach, co utwierdza władze klubu w przekonaniu, że nie sprzedadzą go za mniej niż 150 milionów - informuje "Sport", przekazując najnowsze informacje w sprawie zawodnika.
Kwota 150 mln euro, czyli po obecnym kursie 643 mln złotych może być nie do przeskoczenia dla FC Barcelony, jednak właśnie taka cena nie jest przypadkowa.
Niedawno bowiem Real Madryt informował, że jest w stanie zaoferować takie pieniądze za Argentyńczyka, jednak jak donoszą katalońskie media, Florentino Perez miał w tej ofercie tylko jeden cel - zablokować "Blaugranę".
- Atlético Madryt zawarło z zawodnikiem umowę, że ułatwi mu odejście, pod warunkiem że warunki finansowe będą odpowiadać ich interesom. W tamtym momencie wydawało się, że porozumienie jest już gotowe, ale przybycie Realu Madryt z ofertą 150 milionów euro było ruchem, którego nikt się nie spodziewał - informuje "Sport", a to nie koniec.
Real Madryt tak naprawdę nie chciał Juliana; to była taktyka między Florentino Pérezem a Cerezo [Enrique Cerezo Torres, prezes Atletico - przyp. red.], aby podbić cenę
W takiej sytuacji, FC Barcelona została "ograna" przez Real. Atletico nie może bowiem zaakceptować kwoty niższej niż 150 mln od "Królewskich", która i tak została odrzucona. Okazuje się również, że zastąpienie Roberta Lewandowskiego nie będzie takie proste, jak mogli przypuszczać włodarze klubu. Inny zawodnik łączony z Barceloną, Joao Pedro również może nie przenieść się do Katalonii, bowiem Chelsea oczekuje za niego ok. 100 mln euro i nie zamierza schodzić z ceny.









![Bołądź i Leon prowadzili ofensywę. Najlepsze ataki Polaków z meczu z USA [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2JGGP0YR1U69-C401.webp)




